Wołowina z Mercosur już teraz potrafi być na rynku UE droższa od polskiej, a Argentyna dostosowuje swoje przepisy do standardów unijnych. Polska musi przyspieszyć budowę marki „Polska Wołowina”, żeby utrzymać odbiorców. Bez zaangażowania producentów bydła, jakości i wspólnie zorganizowanych, regularnych dostaw trudno będzie oprzeć się presji importu.

Bydło angus na pastwisku La Pampa Patagonia Argentyna
Argentyńska wołowina wzmacnia gwarancje

Polska wołowina przez lata korzystała z przewagi, jaką daje unijny system zapewnienia bezpieczeństwa żywności: dzięki temu, że każde zwierzę ma indywidualny numer, a jego przemieszczenia są rejestrowane, można ustalić, z jakiego gospodarstwa pochodzi i przez jakie stada przeszło. Z identyfikowalnością powiązane są dokumentacja leczenia i kontrola weterynaryjna, natomiast warunki utrzymania, transportu i uboju podlegają przepisom o dobrostanie.

Teraz podobny system wprowadza Argentyna: elektroniczny identyfikator pozwala odczytać numer zwierzęcia i połączyć go z zapisami w bazie danych, co umożliwia sprawdzenie historii dostarczanej partii i daje podstawę do przedstawienia wymaganych gwarancji w eksporcie do UE. Jest to w dużej mierze zgodne z postulatami polskiego sektora wołowiny, który apelował o równe warunki konkurencji, niemniej oznacza to utratę dotychczasowej przewagi w odbiorze konsumenckim.

Zmiana jest szczególnie istotna, ponieważ argentyńska wołowina ma już w Europie prestiż, gdy więc renomę produktu wspierają coraz sprawniejsze narzędzia kontroli, europejski odbiorca otrzymuje kolejny powód, aby kupować właśnie tę wołowinę. Polska musi odpowiedzieć standardami, za które klient będzie gotów zapłacić, oraz organizacją dostaw pozwalającą dotrzymać obietnicy jakości.

Identyfikacja bydła w Argentynie

Reformę ogłoszono w październiku 2024 r., wskazując wprost jej cel eksportowy i rosnące wymagania zagranicznych odbiorców, w tym Unii Europejskiej. Początkowo obowiązek elektronicznego znakowania cieląt miał ruszyć w marcu 2025 r., jednak problemy z zapewnieniem odpowiedniej liczby urządzeń spowodowały przesunięcie terminu na 1 stycznia 2026 r. Zrezygnowano również z pierwotnego obowiązku objęcia całego pogłowia nowym oznakowaniem do lipca 2026 r.

Co prawda nowy system identyfikacji nie obejmuje od razu całego pogłowia bydła – starsze zwierzęta zachowują dotychczasowe oznakowanie, ale cielęta trzeba już identyfikować przy odsadzeniu lub przed pierwszym przemieszczeniem. W systemie SIGSA rejestruje się numer, płeć, rasę oraz miesiąc i rok urodzenia: za znakowanie odpowiada producent w gospodarstwie pochodzenia, a zwierzę otrzymuje kolczyk wizualny oraz urządzenie RFID, które może mieć postać elektronicznego kolczyka, bolusa umieszczanego w żwaczu albo wszczepianego transpondera.

Faktem jest, że Argentyna stosowała kolczyki i rejestrowała przemieszczenia już wcześniej, a gospodarstwa dostarczające bydło do produkcji na rynek UE podlegały dodatkowym zasadom identyfikacji. Trudno jednak nie powiązać reformy systemu z negocjacjami umowy handlowej UE–Mercosur, ułatwiającymi dostęp argentyńskiej wołowiny do unijnego rynku.

Równolegle Argentyna dostosowuje do wymagań UE przepisy dotyczące leków weterynaryjnych: już w 2024 r., odwołując się właśnie do tych wymagań zakazała stosowania środków przeciwdrobnoustrojowych do pobudzania wzrostu i poprawy wydajności oraz substancji zastrzeżonych do leczenia ludzi. W lipcu 2026 r. ustanowiła też system identyfikowalności produktów weterynaryjnych: numer zwierzęcia i dokumentacja stosowanych leków tworzą razem podstawę gwarancji, których oczekuje importer (i konsument) w UE.

Znaczenie tych gwarancji pokazał przypadek Brazylii – od 3 września 2026 r. jej wołowina została objęta ograniczeniem dostępu do UE, ponieważ Komisja nie otrzymała wystarczającego potwierdzenia spełniania wymagań dotyczących stosowania środków przeciwdrobnoustrojowych. Argentyna przygotowała się na to wcześniej, a teraz „podbija stawkę” w konkurencji z pozostałymi krajami Mercosur.

Import z Mercosur: ceny i kwota Hilton

Oczywiście import wołowiny z Ameryki Południowej do UE nie zaczął się wiosną 2026 r., wraz z tymczasowym (bo nie zaakceptowanym przez Parlament Europejski, który skierował ją do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości) stosowaniem umowy handlowej. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej tylko w 2025 r. import wołowiny i żywego bydła z czterech państw bloku Mercosur wyniósł około 268,5 tys. ton w ekwiwalencie masy tuszy, co stanowiło blisko 60% całego pozaunijnego importu w tej kategorii. Wartość importu samej wołowiny i cielęciny z Mercosur Komisja podaje na poziomie 1,94 mld euro. Jednak w pierwszym półroczu 2026 r., według analizy dr. hab. Łukasza Ambroziaka z IERiGŻ-PIB, UE sprowadziła z tych państw 139,5 tys. ton wołowiny i przetworów w ekwiwalencie tuszy, o 29% więcej niż rok wcześniej.

Średnia wartość jednostkowa importu wołowiny z Mercosur wynosi, wg tej analizy, 11,5 euro za kilogram, wobec 8,8 euro w przypadku dostaw z Polski – różnica sięga blisko 31%. Oznacza to, że z Ameryki Południowej importowane jest nie tylko mięso z bardziej wartościowych elementów, takich polędwica, antrykot czy rostbef – o czym wielokrotnie mówił wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny Jacek Zarzecki, wskazując, że to właśnie, a nie ilość wołowiny jest zagrożeniem dla polskiego eksportu do UE – ale także, że to mięso pochodzi od bydła znanych i cenionych ras.

Właśnie takich produktów dotyczy kwota Hilton — istniejący od lat kontyngent na wysokiej jakości wołowinę. Dotychczas kontyngent ten objęty był cłem w wysokości 20%, ale wraz z umową handlową od 1 maja 2026 r. cło na dostawy z państw Mercosur w ramach tego kontyngentu spadło do zera. Producenci z Ameryki Południowej mają więc nie tylko niższe niż w UE koszty produkcji (choćby z powodu korzystnego dla hodowli klimatu umożliwiającego wypas pastwiskowy), ale też dużą ilość bydła ras mięsnych (w Argentynie dominuje angus) oraz brak zapory celnej na najbardziej wartościowe elementy.

Cło zostało też obniżone na pozostałą wołowinę – umowa przewiduje stopniowe otwieranie kontyngentu, który docelowo wyniesie 99 tys. ton w ekwiwalencie tuszy ze stawką celną 7,5%. Preferencje obejmują określone ilości, natomiast handel odbywa się także poza nimi.

Dla Polski zagrożeniem jest zatem zarówno presja cenowa, jak i przejmowanie odbiorców kupujących wołowinę o wyższej wartości. Argentyńska marka, usprawniona identyfikowalność i niższe cło wzmacniają się wzajemnie, ponieważ ułatwiają sprzedaż produktu, który już ma swoją pozycję.

QMP także dla bydła mlecznego

Polski sektor ma narzędzie pozwalające budować własną ofertę jakościową – jest nim system jakości QMP, uznany przez Unię Europejską, obejmujący produkcję bydła, pasze, transport i przetwórstwo. Spełnienie standardów wymaganych przez ten system w produkcji bydła potwierdza certyfikat QMP i niezależny od zarządcy systemu, czyli Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego audyt. Konsument otrzymuje dzięki temu udokumentowaną informację o jakości wołowiny, a zakład może kompletować dostawy według wspólnych wymagań.

System QMP obejmuje zarówno bydło ras mięsnych, jak i mlecznych w użytkowaniu mięsnym – to szczególnie ważne w Polsce, gdzie dominująca część wołowiny pochodzi ze stad mlecznych. Właściwe żywienie i prowadzenie opasu pozwalają wykorzystać potencjał tych zwierząt do uzyskania mięsa o dobrej marmurkowatości, wymaga to jednak planu produkcji: doboru dawki, kontroli przyrostów i ustalenia terminu uboju pod oczekiwany rezultat. System QMP porządkuje te działania, wymagając między innymi planu żywienia oraz dokumentacji. Producent może wówczas powiązać zastosowaną dawkę i przebieg opasu z wynikiem uzyskanej tuszy, a przy kolejnej partii poprawić to, co ograniczyło jakość.

Niestety, do tej pory potencjał polskiego bydła mlecznego pozostaje niewykorzystany, co przekłada się na straty całego sektora, ponieważ odbiorcy poszukujący dobrych elementów kulinarnych znajdują je u innych dostawców.

Polska Wołowina: jakość i dostawy

Polskie zakłady mięsne rozumieją warunki, jakie stworzyła umowa handlowa UE–Mercosur. Odpowiedzią na presję importową, odczuwalną w wyniku tej umowy nie tylko na rynku UE, ale na wszystkich rynkach eksportowych, ma być narodowa marka „Polska Wołowina”, której stworzenia podjęło się osiem czołowych przedsiębiorstw reprezentujących dwanaście zakładów. Projekt łączy QMP, produkcję niskoemisyjną i ocenę jakości kulinarnej, ponieważ samo polskie pochodzenie daje klientowi zbyt mało informacji o kupowanym mięsie – marka ma pozwolić mu wybrać produkt o określonych cechach i wiedzieć, jakiego rezultatu oczekiwać po przygotowaniu go w kuchni.

Zakłady rozumieją też – co potwierdza prezes PZPBM Jerzy Wierzbicki w udzielonym nam wywiadzie – że niewykorzystanie potencjału polskiego bydła powiązane jest z kosztami ponoszonymi przez producentów, a nie premiowanymi przez odbiorców.

„Potrzebna jest współpraca między zakładami a rolnikami – samo wdrożenie przez zakłady systemu zarządzania jakością kulinarną nie wystarczy. Musi mu towarzyszyć sposób rozliczania producenta, który zapewni premię finansową za tusze o wyższej jakości kulinarnej, a więc także wyższej wartości rynkowej.

Wiodące zakłady mięsne pracują nad tym w ramach projektu Budowa Marki „Polska Wołowina” (…) Rozmawiamy o rozwiązaniu, dzięki któremu rolnicy będą uczestniczyli w wartości wytworzonej dzięki lepszej jakości i otrzymywali premię motywującą do produkowania tusz o parametrach oczekiwanych przez zakłady. (…) Zakłady dojrzały do tego, żeby o takim rozwiązaniu rozmawiać” – mówi prezes PZPBM.

Jednocześnie już dziś część zakładów płaci rolnikom więcej za dostawy żywca objętego systemem QMP – potwierdza to członek Zarządu ZM Zakrzewscy Paweł Zakrzewski w opublikowanym na portalu PolitykaRolna.pl wywiadzie „QMP daje rolnikowi lepsze warunki handlowe i gwarancję odbioru”:

– „Dzięki QMP mamy pewność co do parametrów mięsa – takich jak marmurkowatość, kruchość, pH czy wiek zwierzęcia, a to bezpośrednio przekłada się na jakość produktu końcowego. (…) Dla zakładu oznacza to mniejsze ryzyko reklamacji, większą przewidywalność procesów technologicznych oraz możliwość budowania stabilnej oferty dla wymagających klientów. (…) QMP daje rolnikowi większą przewidywalność sprzedaży i często lepsze warunki handlowe, bo dostarcza on produkt o określonej, potwierdzonej wartości. Co więcej, uczestnictwo w systemie daje hodowcom gwarancję odbioru. Żywiec produkowany zgodnie z założeniami systemu będzie zawsze bardziej pożądany niż ten produkowany standardowo” – mówi Paweł Zakrzewski.

Polska przewaga – produkcja niskoemisyjna

Jeśli gdzieś mamy szukać przewag nad importem z krajów spoza UE, to tylko w wysokich standardach jakości, odpowiadających wymaganiom współczesnych konsumentów. W tych standardach mieści się już nie tylko smak, marmurkowatość, czy nawet dobrostan zwierząt, ale też produkcja dbająca o środowisko naturalne. Dlatego polski sektor wołowiny stawia na ograniczanie emisji metanu w hodowli bydła:

– „Dwa lata temu Australijczycy sprzedali do Singapuru pierwszą zeroemisyjną wołowinę. (…) Ta wołowina została sprzedana w cenie około 30 proc. powyżej wartości rynkowej. Mamy więc przekonanie, że wołowina oznaczona marką „Polska Wołowina” może trafiać na półki w Niemczech czy Francji w lepszych lokalizacjach i z wyższym pozycjonowaniem niż produkt z innych kierunków geograficznych” – mówił podczas debaty pt. „Nowe wyzwania dla producentów żywca wołowego i producentów mleka” odbywającej się w ramach Forum Hodowli Bydła Mięsnego FERMA 2026 Marcin Adamczyk z PPZW.

Nowe wyzwania dla producentów to oczywiście także nowe koszty – dlatego sektor wołowiny od dawna starał się, aby producent miał zapewnione wsparcie finansowe. Dzięki temu 18 września 2026 r. Komitet Monitorujący polski Plan Strategiczny WPR zaakceptował propozycję nowego ekoschematu dotyczącego ograniczania emisji metanu w produkcji bydła; uruchomienie wsparcia od 2027 r. wymaga jeszcze dalszych procedur krajowych i unijnych, ale kierunek został wyznaczony: rolnik ma otrzymywać pomoc za wdrażanie praktyk ograniczających emisje.

Podstawą produkcji niskoemisyjnej jest stosowanie odpowiednich dodatków do paszy, niemniej Instytut Zootechniki w Balicach opracował ponad 30 praktyk niskoemisyjnych, z których może korzystać rolnik. Wymagane będzie jednak udokumentowanie efektów tych praktyk przez gospodarstwo – pomocą służy tu kalkulator opracowany na zlecenie PZPBM, który pozwala oszacować ślad węglowy na podstawie danych o produkcji, natomiast QMP umożliwia weryfikację stosowanych praktyk.

Powodzenie całego przedsięwzięcia – w tym marki „Polska Wołowina” zależy jednak przede wszystkim od dostępności takiej wołowiny. Gdy sieć handlowa albo odbiorca gastronomiczny zamawia określone elementy co tydzień, zakład musi mieć pewność, że będzie mógł je regularnie przygotowywać – jedna dobra partia pozwoli rozpocząć rozmowę, natomiast kontrakt wymaga kolejnych dostaw o uzgodnionej jakości. Dlatego do QMP musi wejść znacznie więcej producentów, którzy wspólnie z zakładami zbudują wystarczające zaplecze surowcowe.

Producenci bydła muszą działać razem

Opisywane na naszym portalu modele francuskiego SICAREV, amerykańskiego US Premium Beef i duńskiego Danish Crown pokazują, co daje organizacja producentów – rolnicy uzgadniają dostawy, uczestniczą w działalności przedsiębiorstw przetwórczych i mają dostęp do informacji o wartości sprzedawanego surowca. W US Premium Beef dane o tuszy wracają do gospodarstwa, dzięki czemu producent wie, jak wynik jakościowy wpłynął na rozliczenie i co powinien poprawić w kolejnych dostawach.

W Polsce wspólna organizacja produkcji i sprzedaży pozwoliłaby połączyć partie bydła z wielu gospodarstw, ustalić harmonogram i negocjować warunki odpowiadające wartości dostarczanego surowca. Zakład otrzymywałby przewidywalne dostawy, natomiast producenci — możliwość wspólnego uzgadniania wymagań, zasad oceny i wynagrodzenia. Wspólną podstawę do takiej współpracy daje system QMP, ponieważ uczestnicy posługują się tymi samymi standardami.

Argentyna będzie rozwijać swoją ofertę, a łatwiejszy dostęp do rynku UE zwiększa jej możliwości sprzedaży. Polski sektor musi wykorzystać własne zasoby: system jakości, potencjał bydła mlecznego, zakłady eksportowe i wiedzę o wymaganiach odbiorców. Ich połączenie wymaga udziału producentów. Czas działania na własną rękę się skończył, ponieważ marka „Polska Wołowina” może zwiększyć wartość sprzedaży tylko wtedy, gdy za jej obietnicą będą stały wspólnie zorganizowane, regularne dostawy.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center