Po 2027 r. obecną płatność podstawową do hektara ma zastąpić DABIS. Komisja Europejska chce ograniczyć największe wypłaty, a ministrowie rolnictwa spierają się o definicję aktywnego rolnika, wysokość stawek oraz progi degresywności i cappingu.

DABIS – degresywne obszarowe wsparcie dochodów
DABIS ma zastąpić obecną płatność podstawową do hektara, czyli BISS. Rolnik nadal otrzymywałby wsparcie za kwalifikujące się grunty, ale stawki na hektar, inne dla różnych grup rolników lub obszarów, miałyby ustalić państwa UE, uwzględniając przy tym dochody uzyskiwane z rolnictwa. Mogłoby to oznaczać wyższą stawkę dla grupy gospodarstw o niższych dochodach rolniczych i niższą dla tych, które osiągają wyższe dochody. Projekt nie podaje jednak gotowych grup ani przypisanych im stawek; nie przewiduje też wyliczania dopłaty osobno dla każdego rolnika na podstawie jego rocznego dochodu.
Komisja proponuje też obowiązkową w całej UE degresywność: stopniowe zmniejszanie rocznej płatności DABIS po przekroczeniu 20 tys. euro. Część kwoty między 20 a 50 tys. euro byłaby obniżana o 25 proc., między 50 a 75 tys. euro – o 50 proc., a powyżej 75 tys. euro – o 75 proc. Oprócz tego obowiązywałby capping, czyli górny limit wypłaty: rolnik mógłby otrzymać najwyżej 100 tys. euro rocznie z DABIS. Limit ten nie obejmuje pozostałych rodzajów wsparcia z WPR.
Wsparcie ma być również kierowane – zgodnie z postulatem sformułowanym już w Wizji dla rolnictwa i żywności UE – do rolników aktywnych zawodowo. O tym, jaka temperatura towarzyszy dyskusjom na ten temat świadczy wypowiedź ministra rolnictwa Czech:
– Czechy nie mogą zaakceptować faktu, że w ramach definicji rolnika ma być istotny obowiązek identyfikacji beneficjentów końcowych oraz definiowania działalności negatywnej. Ze względu na strukturę naszego rolnictwa, kwestia degresywności i cappingu, tak zwanego górnego limitu, ma dla nas absolutne znaczenie, dlatego uważamy, że DABIS powinien mieć charakter dobrowolny. Zresztą nie jest to naszym zdaniem metoda, która jest do końca jasna od strony obliczeniowej i technicznej – mówił Martin Šebestyán.
Kto zostanie uznany za aktywnego rolnika?
Komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen opowiada się za wprowadzeniem obowiązkowej, nowej definicji rolnika aktywnego. Państwa UE popierają tę propozycję, z wieloma zastrzeżeniami.
Wiceminister rolnictwa Litwy Rolandas Taraškevičius stwierdził, że definicja powinna obowiązywać w całej Unii, ale szczegółowe kryteria kwalifikacji pozostawałyby w gestii państw członkowskich. Podobne stanowisko wyraził polski wiceminister rolnictwa Jacek Czerniak.
Francuska minister rolnictwa Annie Genevard uznała, że unijne przepisy powinny określić, do których instrumentów będzie wymagany status aktywnego rolnika:
– Musimy ponownie wprowadzić europejskie ramy ograniczające niektóre interwencje do rolników aktywnych zawodowo, pozostawiając państwom członkowskim dokładne określenie, kto będzie rolnikiem aktywnym zawodowo na szczeblu krajowym – powiedziała Genevard.
Anne-Catherine Dalcq, minister rolnictwa Walonii reprezentująca Belgię, powiedziała, że „Definicja ta powinna mieć zastosowanie do bezpośredniego wsparcia dochodów, wsparcia dochodów związanego z produkcją ekoprogramów i polityki inwestycyjnej”. W ocenie minister rolnictwa Finlandii Sari Essayah UE nie powinna dopłacać do gruntów nie użytkowanych rolniczo:
– Chcielibyśmy, aby definicja działalności rolniczej koncentrowała się na wspieraniu aktywnej produkcji żywności. Państwa członkowskie powinny mieć możliwość ograniczenia wsparcia na obszarach, które są wyłącznie utrzymywane, bez faktycznej produkcji, zwłaszcza gdy sytuacja ta trwa od kilku lat – mówiła Essayah.
Dania na posiedzenie Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa przysłała kierownika wydziału w Ministerstwie Ochrony Przyrody i Dobrostanu Zwierząt – bo duńskiego ministerstwa rolnictwa już nie ma. Zgodnie z profilem nowego ministerstwa Duńczyk powiedział, że najważniejszą sprawą w WPR jest „zielona architektura” rolnictwa:
– Definicja aktywnego rolnika powinna być zbliżona do tej, którą mamy obecnie, w maksymalnym stopniu. To państwa członkowskie powinny mieć ostatnie słowo, jeżeli chodzi o jej zastosowanie, w przeciwnym razie mnożymy tylko papierologię, a nie ma tutaj żadnej wartości dodanej. […] Zielona architektura jest kluczem do przyjęcia WPR przez państwa członkowskie. Kwestie związane z klimatem i środowiskiem powinny pozostać ambitne i przyczyniać się do zielonej transformacji – stwierdził Jesper Wulff Pedersen.
Ile pieniędzy ma pozostać w DABIS?
Przedmiotem sporu na AGRIFISH jest też wysokość nowej płatności obszarowej. W projekcie Komisji planowana średnia kwota DABIS w państwie członkowskim ma wynosić od 130 do 240 euro na hektar – są to granice średniej przewidzianej w planie krajowym, a nie gwarantowana stawka dla każdego gospodarstwa.
Jednak minister rolnictwa Holandii Jaimi van Essen zaproponował zmniejszenie udziału DABIS w podziale środków, aby można było przeznaczyć więcej pieniędzy na inne działania:
– Koniecznym jest wsparcie długofalowej konkurencyjności, potencjału zyskowności i innowacyjności w sektorze rolniczym w Europie. Zeszłego lata wiele państw członkowskich borykało się z suszą, często bardzo poważną, i co więcej, tego rodzaju zjawiska mają miejsce coraz częściej, w związku z tym musimy sektor rolny na to przygotować. Z tego też powodu w naszym rozporządzeniu powinny się pojawić odpowiednie systemy zachęt dla właściwej architektury na rzecz budowy odporności oraz środków zielonych. Dla Niderlandów jest to absolutnie najważniejszy punkt, ponieważ chodzi o przygotowanie się na przyszłe wyzwania – mówił van Essen.
Łotewski wiceminister Ģirts Krūmiņš tłumaczył, że jego kraj już teraz wydaje na płatność obszarową dużą część pieniędzy, przez co niewiele pozostaje na pozostałe działania, natomiast Katrin Juhandi, zastępca Stałego Przedstawiciela Estonii przy UE oszacowała, że przy dolnej granicy zaproponowanej przez KE Estonia musiałaby skierować na DABIS ponad 55 proc. środków WPR.
Minister rolnictwa Malty Anton Refalo przedstawił problem z górną granicą przedziału. Jego zdaniem 240 euro na hektar nie odpowiada warunkom kraju, w którym gospodarstwa są małe i rozdrobnione, a koszty produkcji wysokie:
– Proponowany limit w wysokości 240 euro na hektar to nie jest kwota dostosowana wystarczająco do realiów Malty, gdzie gospodarstwa rolne oraz obszary uprawiane przez rolników są bardzo małe i rozdrobnione. […] Obecna sytuacja oznaczałaby, że nasi rolnicy doświadczyliby zmniejszenia płatności podstawowej o ponad 60 procent w porównaniu do dnia dzisiejszego – mówił Refalo.
Degresywność: kto ustali próg redukcji?
Komisja Europejska chce, aby największe płatności DABIS malały według zasad obowiązujących w całej Unii. Komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen zadeklarował gotowość do rozmowy o progach, po przekroczeniu których płatność zacznie maleć, ale nie dopuszcza rozwiązania, w którym degresywność byłaby dobrowolna – czego domagał się minister rolnictwa nowego węgierskiego rządu Petera Magyara Szabolcs Bóna.
Polskie Ministerstwo Rolnictwa domaga się wyższych, niż proponowane przez Komisję, kwot wyznaczających poziom, od którego zaczyna się obniżanie dopłat:
– Opowiadamy się za możliwością ukierunkowania degresywnego, obszarowego wsparcia dochodów na rolników zrzeszających się w grupy producentów rolnych, organizacje producentów czy spółdzielnie rolnicze. Uważamy również, że państwa członkowskie powinny mieć możliwość stosowania wyższych progów degresywności i cappingu w celu uwzględnienia roli największych gospodarstw w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego – mówił wiceminister Jacek Czerniak.
Jeden obowiązkowy limit jest problemem także dla Słowacji, o czym mówił minister Richard Takáč:
– Uważamy, że obowiązkowa degresywność i capping są kluczowym problemem. Odrzucamy jeden model dla całej Unii Europejskiej – biorąc pod uwagę to wszystko, co robi Unia Europejska. Jeden przykład: jeżeli mielibyśmy zastosować się do tych propozycji w obecnym programie, całkowite wsparcie zmniejszyłoby się o dwie trzecie, z 2,8 do 1 mld euro. To nie jest sprawiedliwe skierowanie funduszy, zwłaszcza jeżeli chodzi o te farmy, które zatrudniają ludzi, inwestują i stanowią duży współczynnik produkcji żywności – argumentował Słowak.
Podobny argument wytoczył austriacki federalny minister rolnictwa Norbert Totschnig – jego zdaniem degresywność dotknęłaby gospodarstwa znajdujące się już pod presją ekonomiczną.
Kompromisową propozycję przedstawiła natomiast kuzynka komisarza Christophe’a Hansena, minister rolnictwa Luksemburga Martine Hansen:
– Dla nas najważniejszym punktem cały czas jest kwestia celowości, wsparcia, także mechanizmów degresywności – w obecnym brzmieniu, naszym zdaniem powinny one mieć charakter dobrowolny. W Luksemburgu penalizowani są w ten sposób szczególnie młodzi rolnicy, którzy w pełnym wymiarze godzin są rolnikami, poszukując po prostu rentowności swojego gospodarstwa. Niemniej system degresywności i progów powinien zostać utrzymany, ale próg odłączenia powinien zostać wyłączony, a młodzi rolnicy powinni z tego mechanizmu zostać całkowicie wyłączeni. Trzeba jednocześnie wziąć pod uwagę konkretną sytuację danego gospodarstwa rolnego, zwłaszcza jeżeli to prowadzone jest przez różne rodziny, przez kilka rodzin – tłumaczyła Hansen.
Czy capping ma obowiązywać w całej Unii?
Kontrowersje wzbudza również promowany przez komisarza Hansena capping. W całości odrzucił tę propozycję federalny minister rolnictwa Niemiec Alois Rainer.
– Nie wszystkie systemy wsparcia w ramach przyszłej WPR powinny być obowiązkowe dla państw członkowskich. Za prezydencji irlandzkiej poczyniliśmy znaczne postępy, ale jeszcze nie jesteśmy u celu, na przykład wsparcie działań w zakresie konwersji jako nowego elementu działań rolno–środowiskowo-klimatycznych należy pozostawić państwom członkowskim, w przeciwnym razie należy się obawiać wzrostu biurokracji. Większa elastyczność w projektowaniu i wdrażaniu degresywności i cappingu jest dla nas szczególnie ważne. Odrzucamy obowiązkowy capping – mówił Rainer.
Również chorwacki minister David Vlajčić sprzeciwił się narzuceniu limitu wszystkim państwom, wskazując, że gwałtowne obniżenie wypłat dla najbardziej produktywnych gospodarstw ograniczyłoby ich możliwości dalszej produkcji. Włoski minister Francesco Lollobrigida wskazał z kolei na sytuację gospodarstw zatrudniających wielu pracowników. Domagał się dobrowolnego stosowania obu mechanizmów oraz możliwości odliczenia kosztów pracy przed obliczeniem należnej płatności:
– Środki te wpływają na rentowność przedsiębiorstw, zwłaszcza tych, które zapewniają więcej miejsc pracy. W związku z tym uważamy, że konieczna jest dalsza analiza zarówno techniczna, jak i polityczna, w szczególności w celu zapewnienia ich fakultatywnego stosowania oraz ponownego wprowadzenia możliwości odliczania kosztów pracy w rolnictwie – mówił Lollobrigida.
Dobrowolnego stosowania degresywności i cappingu domagali się także węgierski minister Szabolcs Bóna, rumuński wiceminister Zoltán-József Mihály oraz Katrin Juhandi, zastępczyni stałego przedstawiciela Estonii przy UE. Juhandi zaproponowała jako alternatywę wsparcie redystrybucyjne, które zwiększa płatność za pierwsze hektary. Bułgarski minister Plamen Abrovsky chciał, by państwa same wyznaczały progi degresywności, uwzględniając strukturę produkcji i zatrudnienie w rolnictwie. Słoweński minister Janez Cigler Kralj opowiedział się za możliwością dostosowania progów do warunków krajowych i wyłączenia młodych rolników z obu ograniczeń.
Szwedzki minister Peter Kullgren również wolałby pozostawić decyzję państwom, choć dopuścił rozmowę o obowiązkowych zasadach, gdyby podniesiono proponowane progi. Inaczej wypowiedziała się Anne-Catherine Dalcq, minister rolnictwa Walonii: poparła obowiązkową degresywność i capping, domagając się zarazem, by państwa lub regiony mogły dostosować ich stosowanie do własnych warunków. Wskazała też, że przy obliczaniu ograniczeń należy wyłączyć dodatkowe wsparcie dla młodych rolników i rolnictwa ekologicznego.
Hansen broni wspólnych ograniczeń
Na zakończenie debaty komisarz Christophe Hansen wrócił do definicji rolnika i do żądań, by państwa same decydowały o stosowaniu degresywności oraz cappingu. Jego zdaniem Komisja musi móc uzasadnić, komu przyznaje wsparcie dochodów, a dobrowolność wszystkich ograniczeń pozbawiłaby WPR wspólnych zasad:
– Musimy zastanawiać się poważnie nad każdym wydawanym euro, kogo wspieramy, tak by to wsparcie trafiało do tych najbardziej potrzebujących rolników. Nie wydaje mi się, żeby środki miały trafiać do osób, które w ogóle nie prowadzą działalności rolniczej. […] Bardzo często słyszeliśmy tutaj: dobrowolność, dobrowolność, dobrowolność. Jeżeli wszystko będzie dobrowolne, to tracimy unijny charakter tych rozwiązań – powiedział Hansen.
Przewodniczący posiedzeniu irlandzki minister rolnictwa Martin Heydon chce, aby Rada uzgodniła częściowe stanowisko w sprawie nowej WPR podczas AGRIFISH 26–27 października. Czas na kompromis jest więc krótki, a stanowiska ministrów wciąż różnią się w kwestii, którą Hansen uważa za zasadniczą: czy ograniczanie największych płatności będzie obowiązkiem w całej Unii.



