Rolnicy trują, produkcja zwierzęca niszczy klimat, a żywność ekologiczna zawsze jest zdrowsza – takie przekonania wpływają nie tylko na zakupy, lecz także na politykę. Jacek Zarzecki po pierwszym panelu rolniczym w historii Campusu Polska Przyszłości mówi, dlaczego sektor musi wyjść z własnej bańki, przestać się usprawiedliwiać i zacząć rozmawiać z ludźmi, którzy zdecydują o jego przyszłości.

PolitykaRolna.pl: Podczas ostatniego Campusu Polska Przyszłości poprowadziłeś panel „Fake newsy o jedzeniu – w co wierzysz, a co jest bzdurą?”. Jakie fałszywe przekonanie związane żywnością najmocniej wpływa na decyzje konsumentów i pośrednio na sytuację rolników?
Jacek Zarzecki: Po pierwsze konsumenci są przekonani, że rolnicy trują – bo do produkcji żywności używają środków ochrony roślin, pestycydów, antybiotyków. Po drugie, rolnicy w opinii konsumentów są głównymi winowajcami zmian klimatycznych i efektu cieplarnianego – głównie za sprawą produkcji zwierzęcej.
Widać było, że rolnictwo to temat dosyć nieoczywisty dla naszych słuchaczy, a przecież ci młodzi ludzie obecni na Campusie będą niebawem decydować o tym, jak będzie wyglądała Polska, nie tylko poprzez decyzje zakupowe dotyczące żywności, ale także poprzez decyzje polityczne – bo wśród nich na pewno są przyszli politycy, posłowie i ministrowie.
Dlatego bardzo cieszę się, że organizatorzy Campusu Polska zdecydowali się zorganizować taki panel, na którym po raz pierwszy w historii tego wydarzenia poruszane były kwestie rolnicze, przez ludzi związanych z rolnictwem.
Dyskusja była bardzo merytoryczna, bo uczestnikami panelu byli Sylwia Panek, twórczyni bloga oraz profilu @wzdrowymdomu, która zawodowo zajmuje się m.in. wpływem żywności na zdrowie, Aleksandra Majda – prezeska zarządu Stowarzyszenia ESG Impact Network i wiceprzewodnicząca komitetu ds. Zrównoważonego Biznesu Krajowej Izby Gospodarczej oraz Łukasz Pergoł – przewodniczący Rady ds. Młodych Rolników przy KRIR i Stowarzyszenia PTR. Wszystkich nas łączyło to, że zajmujemy się nie tylko żywnością, ale też produkcją zrównoważoną żywności.
PolitykaRolna.pl: Jednym z najbardziej nośnych przekonań dotyczących żywności jest przekonanie, że „naturalne” zawsze znaczy „lepsze”. Rozmawialiście o tym?
Jacek Zarzecki: Rzeczywiście utarło się przekonanie, że to, co nieekologiczne, jest mniej zdrowe od ekologicznego, choć jest to po prostu inna metoda produkcji żywności, i rzeczywiście młodzi ludzie chcieli dowiedzieć się, jaka jest technologiczna różnica pomiędzy produkcją konwencjonalną a ekologiczną. Świetnie opowiadał o tym Łukasz Pergoł, który wyjaśniał, że w Unii Europejskiej stosowanie tzw. chemii w rolnictwie jest bardzo ograniczone, że obowiązują tu najwyższe na świecie standardy bezpieczeństwa żywności, ale także, że środki ochrony roślin to są lekarstwa, a nie substancje napędzające wzrost czy powodujące piękny wygląd. Ważnym elementem tej wypowiedzi było także poinformowanie słuchaczy, że pestycydy są dla rolników kosztem, dlatego nie stosują ich rozrzutnie, lecz tylko wtedy, gdy jest to konieczne.
PolitykaRolna.pl: Czy podczas panelu było widać, że młodzi ludzie wiedzę o jedzeniu czerpią najczęściej od influencerów i aktywistów?
Jacek Zarzecki: Większość z nas wiedzę o tym, co nie jest naszym codziennym zajęciem, naszym zawodem, czerpie z mediów, także społecznościowych i od influencerów. Wydaje się jednak, że młodzi ludzie stają cię coraz bardziej odporni na fake newsy, na argumentację nieopartą na faktach.
Oczywiście, zawsze są tacy, którzy mają swoje przekonania wypływające głównie z ideologii, którą wyznają – to widać przede wszystkim gdy chodzi o opinie związane z produkcją zwierzęcą. Niemniej spotkanie przebiegało w bardzo merytorycznej atmosferze i jestem pod wrażeniem otwartości młodych ludzi na rozmowę.
Jak już mówiłem – to jest wyzwanie dla nas, rolników i ludzi związanych zawodowo z rolnictwem, aby nauczyć się rozmawiać z tymi, którzy rolnictwa nie znają, a mają poprzez swoje decyzje zakupowe decydujący wpływ na to, czy produkcja żywności się opłaca. Musimy pokazywać ludziom z miast, że rolnik to nie jest facet w kufajce, gumiakach, berecie z antenką, „popularnym” w zębach i widłami w ręku, ale jest to człowiek nie tylko wyglądający jak każdy inny, lecz także wykształcony, mający wiedzę przyrodniczą, chemiczną, ekonomiczną, biologiczną, wiedzę o zarządzaniu firmą.
Pokazanie uczestnikom panelu tego faktu było dla nich swego rodzaju szokiem poznawczym, o czym świadczy fakt, że po panelu jeden z młodych ludzi podszedł do Łukasza Pergoła i ze zdziwieniem powiedział: „Nie wiedziałem, że tak wygląda współczesny polski rolnik”.
PolitykaRolna.pl: Kto obecnie skuteczniej opowiada o jedzeniu: rolnicy i naukowcy czy influencerzy i aktywiści?
Jacek Zarzecki: Oczywiście, że największy wpływ wywierają influencerzy, i zawsze sensacja budzi większe emocje niż merytoryczny przekaz.
Bardzo obrazowo można to wyjaśnić przypominając film Quentina Tarantino „Pulp Fiction” – dużo zdarzeń, emocji, dużo krwi, ale z każdej perspektywy okazuje się, że jest inaczej, niż mogłoby się wydawać. Tak samo gdy odpowiadamy na pytania o rolnictwie, zaczynamy często od stwierdzenia „to zależy”.
I „to zależy” nie budzi już takich emocji, one znikają, gdy zaczynamy wyjaśniać, że mięso to nie jest azbest.
Dlatego to spotkanie było ważne dla nas, bo jako rolnicy musimy wychodzić poza swoją „bańkę”, musimy mówić do tego pokolenia, bo będzie ono wpływać na przyszłość rolnictwa.
PolitykaRolna.pl: Co środowisko rolnicze powinno zmienić w swojej komunikacji, żeby nie odzywać się dopiero wtedy, gdy fałszywa narracja zdąży już utrwalić się w świadomości konsumentów?
Jacek Zarzecki: Przede wszystkim powinniśmy przestać wstydzić się rolnictwa i usprawiedliwiać się z tego, co robimy. Bardzo niewielu Polaków wie, że rolnictwo napędza polski eksport, zapewnia wiele miejsc pracy, utrzymuje całe regiony kraju, przyczynia się do rozwoju technologicznego, ale też cywilizacyjnego poza obszarami wielkich miast.
Mówiłem już o tym młodym chłopaku, który był bardzo pozytywnie zdziwiony, że polski rolnik wygląda tak, jak wygląda, a nie tak, jak on sobie fałszywie wyobrażał. To jest bardzo ważny sygnał dla rolników, wiele mówiący. Czy ten chłopak miał podstawy, żeby myśleć inaczej? Rolnicy w mediach są pokazywani najczęściej podczas protestów, jako ci, którym wiecznie „nie opłaca się”, wściekli na wszystko dookoła, blokujący drogi „normalnym ludziom”, żądający coraz to nowych pieniędzy. Media nie tłumaczą zazwyczaj, że protesty są spowodowane rozbuchanymi wymaganiami biurokracji, że 40 procent środków na rolnictwo idzie nie na produkcję rolną, ale na realizację celów środowiskowych, że rolnik nie ma wpływu na to, ile kosztuje jego produkt.
Powinniśmy więcej pokazywać rolnictwo i w sposób przystępny go objaśniać. Tłumaczyć, tłumaczyć i jeszcze raz – tłumaczyć. Przyszłość rolnictwa zależy od konsumentów – my jedynie dostarczamy im produkty. Pamiętajmy, że wszyscy ludzie są konsumentami naszych produktów, to oni je kupują – to do nich musimy się zwracać, bo bez nich rolnictwo nie ma sensu.
Ale nie przekonujmy tych, którzy przekonać się nie dadzą z różnych powodów – często dlatego, że żyją z atakowania rolnictwa. Starajmy się przekonywać tych, którzy mają świadomość, że „jesteś tym, co jesz” i ważne jest, aby żywność była bezpieczna, wysokojakościowa, świeża i dostępna na miejscu – czyli taka, jaką gwarantuje polskie rolnictwo.
PolitykaRolna.pl: Dziękuję za rozmowę.



