Galia Green Power pozyskała 376 mln zł finansowania na rozwój projektów biogazowych i biometanowych, NFOŚiGW przeznaczył 800 mln zł na wsparcie produkcji biometanu, a ORLEN finalizuje budowę instalacji, która ma wytwarzać około 7 mln m³ tego paliwa rocznie. Dla producentów bydła rozwój rynku oznacza powstanie dużych odbiorców gnojowicy i obornika. Nie przesądza jednak ani o wysokości zapłaty za substrat, ani o tym, jaka część wartości wytwarzanej w biometanowniach pozostanie w gospodarstwach.

376 mln zł kredytu na rozwój biogazu i biometanu
Pod koniec sierpnia Galia Green Power zawarła z PKO BP, Bankiem Gospodarstwa Krajowego i mBankiem 18-letnią umowę finansowania o wartości 376 mln zł. Pieniądze mają zostać przeznaczone na zakup istniejących biogazowni, rozbudowę działających instalacji oraz rozwój nowych projektów biometanowych. Umowa przewiduje możliwość zwiększenia finansowania o kolejne 225 mln zł i stopniowego włączania przedsięwzięć spełniających określone wymagania technologiczne i środowiskowe.
Wcześniej Bank Gospodarstwa Krajowego zainwestował 25 mln euro w zarządzany przez SWEN Capital Partners fundusz rozwijający biogazownie i biometanownie, między innymi w Polsce. Według BGK finansowane w ten sposób projekty mają osiągnąć zdolność produkcji blisko 20 mln m³ biometanu rocznie.
Kapitał prywatny uzupełniają środki publiczne. Program NFOŚiGW „Poprawa bezpieczeństwa energetycznego poprzez wykorzystanie biometanu” ma budżet 800 mln zł. W pierwszym naborze, zakończonym 18 sierpnia, przedsiębiorcy mogli ubiegać się o 300 mln zł dotacji pokrywających do 45% kosztów kwalifikowanych. Dofinansowanie obejmuje budowę instalacji fermentacji biomasy, oczyszczanie biogazu do biometanu oraz przyłączenie do sieci gazowej. Zakładanym efektem całego programu jest osiągnięcie do 2030 r. produkcji co najmniej 80 mln m³ biometanu rocznie.
Według European Biogas Association inwestorzy planują przeznaczyć na polskie projekty biometanowe 1,4 mld euro. Ich przewidywana produkcja wynosi 3,2 TWh rocznie, co daje Polsce siódme miejsce w Europie. Rok wcześniej wartość zapowiadanych inwestycji sięgała 1,09 mld euro.
Projekty są, instalacji prawie nie ma
Rosnącej wartości planów inwestycyjnych nie odpowiada jeszcze liczba działających instalacji. Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa podawał, że 28 maja 2026 r. w rejestrze znajdowało się 209 instalacji biogazu rolniczego należących do 175 podmiotów, o łącznej mocy elektrycznej 188,8 MW. Dwie instalacje wytwarzały biometan, energię elektryczną i ciepło. W całym 2025 r. do sieci gazowej wprowadzono zaledwie 2,5 tys. m³ biometanu.
Polska Organizacja Biometanu na koniec trzeciego kwartału 2025 r. zidentyfikowała 122 projekty, których łączna możliwa produkcja wynosiła około 815,2 mln m³ biometanu rocznie. Tylko sześć przedsięwzięć miało pozwolenie na budowę, przy czym w tej grupie znajdowała się jedna działająca instalacja. Większość pozostawała na etapie uzyskiwania decyzji środowiskowej lub innych decyzji administracyjnych.
Pojedyncze projekty zaczynają jednak zbliżać się do uruchomienia. ORLEN finalizuje w Głąbowie w województwie warmińsko-mazurskim budowę instalacji, która ma produkować około 7 mln m³ biometanu rocznie i skraplać go do postaci bioLNG. Koncern zamierza również przekształcić w biometanownie trzy należące do niego biogazownie rolnicze w Konopnicy, Wojnach-Wawrzyńcach i Buczku. Strategia ORLENU zakłada pozyskiwanie do 240 mln m³ biometanu rocznie w 2035 r.
Duża biometanownia potrzebuje rolnictwa
Koszt oczyszczania biogazu, budowy przyłączenia do sieci albo instalacji do produkcji bioLNG powoduje, że biometan rozwijany jest przede wszystkim w dużych przedsięwzięciach. Każde z nich potrzebuje nie tylko kapitału i odbiorcy gazu, lecz również stałych dostaw substratu przez kilkanaście lub kilkadziesiąt lat.
KOWR podaje, że jedna biometanownia rozwijana w modelu ORLENU może zużywać od 80 do 100 tys. ton substratu rocznie. Wśród przewidywanych surowców znajdują się gnojowica, obornik, kiszonki i zielonki, wysłodki buraczane, wywar gorzelniany, produkty uboczne pochodzenia zwierzęcego, słoma oraz pozostałości z przetwórstwa owoców i warzyw.
Produkcja bydła może zapewnić instalacji regularne dostawy przez cały rok. Gnojowica i obornik powstają niezależnie od zbiorów oraz cen płodów rolnych, a ich dostępność można stosunkowo dokładnie przewidzieć na podstawie liczby utrzymywanych zwierząt. Dla inwestora wieloletnia umowa z dużym gospodarstwem albo grupą gospodarstw ogranicza ryzyko braku surowca. Dla producenta bydła oznacza odbiorcę materiału, który musi magazynować i zagospodarować także wtedy, gdy nie ma na niego odrębnego rynku.
Artur Zawisza, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i Biometanowego, wskazywał na PolityceRolnej.pl, że rozwój dużych instalacji może zmienić pozycję gospodarstw dysponujących gnojowicą, obornikiem i pomiotem.
– A teraz partner w postaci odbiorcy gnojowicy, obornika czy pomiotu wreszcie w większej skali powstaje. Mówię o skali, ponieważ instalacje biometanowe ze względu na skomplikowany proces technologiczny wiążą się z podwyższonymi nakładami inwestycyjnymi, muszą więc być duże, żeby mogły na siebie następnie zarobić w celu spłaty kredytu czy pomocy publicznej – mówił Zawisza.
Odbiorca nie zawsze będzie płacił za tonę
W 2025 r. polskie biogazownie rolnicze zużyły blisko 7,7 mln ton surowców, z których około 91% stanowiły odpady. Gnojowica odpowiadała za 16,59% całego wsadu, czyli około 1,28 mln ton. Z wykorzystanych surowców powstało 515,2 mln m³ biogazu, niemal 1,081 TWh energii elektrycznej oraz ponad 6,1 mln ton pofermentu.
Dane potwierdzają, że instalacje już odbierają duże ilości produktów ubocznych produkcji zwierzęcej, nie pozwalają jednak wyznaczyć jednej ceny gnojowicy lub obornika. Warunki zależą od składu substratu, wielkości i regularności dostaw, odległości od instalacji, kosztów transportu oraz zapotrzebowania biometanowni na poszczególne rodzaje wsadu.
Gnojowicy nie opłaca się przewozić na duże odległości, ponieważ znaczna część transportowanej masy to woda. Jeżeli jej odbiorca znajduje się daleko, koszt przewozu może pochłonąć wartość surowca. Duże gospodarstwo położone kilka kilometrów od instalacji będzie zatem negocjowało z innej pozycji niż producent utrzymujący kilkadziesiąt sztuk bydła w odległości kilkudziesięciu kilometrów.
Korzyść gospodarstwa nie musi przyjmować postaci zapłaty za każdą tonę. Może nią być pokrycie kosztów odbioru, zmniejszenie potrzebnej powierzchni magazynowej, zwrot pofermentu, ograniczenie zakupów nawozów mineralnych, dostawa ciepła albo udział w samej inwestycji. Umowa powinna określać nie tylko cenę i ilość substratu, lecz również koszty transportu, wymagania dotyczące jego składu oraz zasady odbioru pofermentu. Bez tych warunków hasło o dodatkowym dochodzie pozostaje obietnicą, której wartości nie można policzyć.
Znaczenie będzie miała również liczba instalacji w regionie. Jeden odbiorca dysponujący własnym transportem i możliwością korzystania z innych substratów będzie miał silną pozycję wobec rozproszonych gospodarstw. Konkurencja między biometanowniami o pewne, wieloletnie dostawy mogłaby tę relację zmienić, ale przy obecnej liczbie realizowanych projektów w większości regionów jeszcze nie istnieje.
Rolnik jako dostawca czy współwłaściciel?
Duże projekty tworzą popyt na substrat, lecz producent bydła pozostaje w nich najczęściej dostawcą. Koszt inwestycji, finansowanie, sprzedaż biometanu i zasadnicza część ryzyka należą do spółki energetycznej lub funduszu, a udział gospodarstwa kończy się na umowie dotyczącej gnojowicy i obornika.
Większa część wartości mogłaby pozostać w rolnictwie, gdyby producenci występowali wspólnie – jako spółdzielnia, grupa dostawców albo udziałowcy instalacji. Wymagałoby to jednak zebrania odpowiedniej ilości substratu, przygotowania lokalizacji, wniesienia kapitału oraz przyjęcia wieloletniej odpowiedzialności za dostawy. Samo sąsiedztwo dużej produkcji bydła nie tworzy jeszcze przedsięwzięcia zdolnego uzyskać kredyt.
Inny model oferują mniejsze biogazownie produkujące energię elektryczną i ciepło na potrzeby gospodarstwa, zakładu rolno-spożywczego, spółdzielni energetycznej albo lokalnej sieci ciepłowniczej. Nie wymagają kosztownego oczyszczania gazu do parametrów biometanu, lecz ich opłacalność zależy od możliwości wykorzystania zarówno energii elektrycznej, jak i ciepła.
NFOŚiGW uruchomił 31 sierpnia osobny nabór na wysokosprawną kogenerację z biogazu. Budżet wynosi 400 mln zł, dotacja może pokryć do 40% kosztów kwalifikowanych, a pożyczka do 100%. Ten instrument może służyć także mniejszym przedsięwzięciom, ale nadal wymaga przygotowania projektu, wkładu własnego, odbioru energii oraz prowadzenia instalacji, która musi pracować przez cały rok.
Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, wskazywał, że właśnie rozproszone instalacje pozwalają łączyć bezpieczeństwo energetyczne z dochodami gospodarstw:
– Każda ustawa ułatwiająca rozwój tych instalacji pozwala na wzmocnienie roli sektora bydła. Należy pamiętać, że bezpieczeństwo energetyczne państwa to nie tylko wielkie elektrownie, ale przede wszystkim system rozproszonych instalacji w całym kraju, wytwarzających tanią energię. Z perspektywy sektora plusem jest także zwiększenie niezależności rolników poprzez dywersyfikację ich dochodów – mówił Zarzecki.
Duże pieniądze nadal czekają na ustawę
Finansowanie nie usunęło barier, przez które spośród 122 rozpoznanych projektów biometanowych tylko sześć uzyskało pozwolenie na budowę. Inwestor musi jednocześnie zapewnić lokalizację, decyzję środowiskową, zgodę gminy, dostawy substratu, odbiór pofermentu, możliwość sprzedaży gazu oraz przyłączenie do sieci. Sprzeciw mieszkańców albo odmowa przyłączenia może zakończyć przedsięwzięcie po kilku latach przygotowań.
Rada Ministrów przyjęła 14 lipca projekt UD332, przewidujący aukcyjny system wsparcia dla instalacji produkujących biometan o mocy powyżej 1 MW. Zwycięzcy aukcji mieliby otrzymywać wsparcie przez okres do 20 lat. Projekt reguluje także działanie gazociągów bezpośrednich, umożliwiających dostarczanie biogazu lub biometanu do odbiorcy bez korzystania z ogólnej sieci gazowej.
Według rządu system może objąć produkcję około 300 mln m³ biometanu rocznie i umożliwić powstanie około 50 instalacji. Na początku września nowe rozwiązania nadal nie stanowią jednak obowiązującego prawa, a aukcje nie zostały ogłoszone.
W opublikowanej 22 sierpnia rozmowie z Energetyka24.com Artur Zawisza wiązał opóźnienie przepisów z decyzjami inwestorów.
– Jako branża reprezentowana przez Porozumienie dla Biogazu i Biometanu kibicujemy w tej ustawie, choć mamy pretensję do rządu, że musiał z własnej winy zrobić drugie podejście, i że to aż tak długo trwało, gdyż miało to efekt mrożący wobec inwestorów chcących zainwestować pieniądze w instalacje biometanowe – mówił prezes UPEBBI.
Nowi odbiorcy, ale warunki dopiero zostaną ustalone
Producenci bydła nie muszą budować własnych biometanowni, aby uczestniczyć w powstającym rynku. Duże instalacje będą potrzebowały regularnych dostaw gnojowicy i obornika, a bez współpracy z gospodarstwami nie utrzymają produkcji przez cały rok. Pozyskane finansowanie, programy NFOŚiGW oraz inwestycje ORLENU zwiększają prawdopodobieństwo, że zapowiadane od lat przedsięwzięcia wreszcie zaczną powstawać.
Dodatkowy dochód gospodarstw nie wynika jednak z samej wartości kredytów i dotacji. Zależy od rozmieszczenia instalacji, odległości od gospodarstw, konkurencji o substrat oraz warunków wieloletnich umów. Duży kapitał może stworzyć rolnikom rynek zbytu na gnojowicę i obornik, lecz dopiero praktyka pokaże, czy producenci bydła staną się jego partnerami, czy tylko dostawcami najbliższego i najtańszego surowca.



