Za legendą argentyńskiej wołowiny kryją się wycinanie lasów Gran Chaco, konflikty o ziemię oraz cierpienie rdzennych mieszkańców. W sprawie Lhaka Honhat Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka stwierdził, że hodowla bydła, wyrąb lasu i grodzenie terenu ograniczały im dostęp do ziemi, wody oraz żywności, a Argentyna naruszyła ich podstawowe prawa.

Mit argentyńskiej wołowiny
Argentyńska wołowina jest symbolem znakomitego smaku, wynikającego z wypasu bydła na naturalnych pastwiska Pampy – równiny uznawanej za jeden z najlepszych na świecie terenów do rozwoju rolnictwa. Ameryka Południowa jest daleko, więc ten mit łatwo utrzymuje się w Europie, tymczasem Pampa już od dawna zmienia się w pola uprawne soi GMO, a wypas bydła przesuwa się do Gran Chaco – jeszcze w 2015 r. drugiego po Amazonii kompleksu leśnego w Ameryce Południowej.
Dziś Gran Chaco jest pustoszone z lasów, aby zrobić tam miejsce dla pastwisk. Na miejscu lasów suchych i półsuchych wysiewane są odporne na suszę trawy sprowadzone z Afryki – Gatton Panic, Grama Rhodes i Buffel Grass. Wg argentyńskiego państwowego instytutu Instituto Nacional de Tecnología Agropecuaria odmiana Gatton Panic zajmuje już 68% powierzchni pastwisk w prowincji Chaco.
Wycinanie lasów Gran Chaco to jednocześnie rugowanie z tamtych obszarów rdzennej ludności – Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka uznał, że Argentyna narusza prawa tej ludności, pozbawiając ją dostępu do łowisk, wody, ziół leczniczych.
Argentyna wycina lasy
W 2024 roku Argentyna utraciła 165 061 ha rodzimych lasów. Aż 68% tej powierzchni przypadało na cztery północne prowincje: Santiago del Estero, Chaco, Formosę i Saltę. To tam znajduje się argentyńska część Gran Chaco i tam rozwija się jeden z najważniejszych nowych regionów hodowli bydła.
Argentyna ma ustawę o ochronie rodzimych lasów od 2007 roku. Ustawa podzieliła tereny leśne na trzy kategorie: czerwone, które powinny pozostać nienaruszone, żółte, dopuszczające jedynie zrównoważone użytkowanie, oraz zielone, na których możliwa jest zmiana przeznaczenia gruntu. Od jej uchwalenia ubyło około 4 mln ha lasu: w 2024 roku 47% utraty lasu nastąpiło na obszarach żółtych, a kolejne 5% na czerwonych.
Lasy znikają więc również tam, gdzie pełne wycięcie jest zakazane – na terenie przeznaczonym pod pastwisko pozostawia się pojedyncze drzewa i krzewy, ale likwiduje się ekosystem.
Gran Chaco
Gran Chaco zajmuje około 100 mln ha na terytorium Argentyny, Paragwaju, Boliwii i w niewielkiej części Brazylii, tworząc drugi po Amazonii największy kompleks leśny Ameryki Południowej oraz największy na kontynencie obszar suchych lasów. Występuje w nim około 3400 gatunków roślin, 500 gatunków ptaków i 150 gatunków ssaków (wśród nich jaguar, mrówkojad wielki, pekari oraz pancernik olbrzymi) a obok lasów kolczastych i kaktusów znajdują się sawanny, tereny podmokłe i lasy zalewowe.
Argentyńska część Gran Chaco jest zarazem największym i najbardziej zróżnicowanym skupiskiem rdzennej ludności w kraju. Wg spisu ludności w roku 2010 żyło tam 158 691 osób należących do 11 ludów zamieszkujących ten region, przede wszystkim Qom, Wichí, Chané, Guaraní, Ava Guaraní, Moqoit i Pilagá. Brak jest nowszych danych obejmujących teren wyłącznie Gran Chaco.
Większość społeczności żyje na terenach wiejskich, a las pozostaje dla nich miejscem polowań na zwierzęta, połowu ryb oraz zbierania owoców, miodu, drewna opałowego i włókien wykorzystywanych w rzemiośle; uzupełnieniem są przydomowe i wspólnotowe uprawy, praca sezonowa na plantacjach oraz zatrudnienie najemne. Taki sposób życia wymaga dostępu do rozległego terytorium, ponieważ z zasobów znajdujących się przy osadzie korzysta się przede wszystkim przy uprawie, natomiast po żywność, opał, rośliny lecznicze i surowce do wyrobu przedmiotów codziennego użytku trzeba wychodzić w głąb lasu.
Pustoszenie Gran Chaco
Pomiędzy 2001 a 2012 rokiem w całym Gran Chaco ubyło 7,8 mln ha lasów, a powierzchnia upraw soi w tym regionie wzrosła z 2,3 do 5,2 mln ha. W argentyńskiej części Chaco stwierdzono szczególnie silny związek pomiędzy wylesianiem a zwiększeniem ilości bydła. W latach 2012–2022 pogłowie bydła w Gran Chaco wzrosło o 53% – około 94% bydła utrzymywane jest w systemach pastwiskowych.
Tę degradację lasów ukrywa się częściowo pod nazwą systemów leśno-pastwiskowych, w których pozostawia się pojedyncze drzewa, a usuwa podszyt i znaczną część pozostałej roślinności, aby wprowadzić trawy i bydło. Argentyński monitoring lasów określa taki proces jako „wylesianie odroczone w czasie”, ponieważ przerzedzony i regularnie oczyszczany teren stopniowo traci strukturę oraz funkcje lasu.
W 2018 roku możliwe użytkowanie leśno-pastwiskowe stwierdzono na 53% powierzchni utraconego lasu w Santiago del Estero, 31% w prowincji Chaco i 8% w Salcie, a w samej prowincji Chaco odpowiadało ono za 65% wycinki przeprowadzonej w żółtej strefie ochrony.
Przyroda utracona
Suchy las utrzymuje warunki potrzebne do własnego odradzania, ponieważ korony ograniczają nagrzewanie powierzchni, ściółka zatrzymuje wodę, głębokie korzenie uczestniczą w jej obiegu, a starsze drzewa dostarczają nasion i tworzą osłonięte miejsca, w których siewki mogą przetrwać pierwszą porę suchą.
Po usunięciu lasu pod pastwisko gleba szybciej paruje, wodę z płytkiej warstwy podłoża wykorzystuje trawa, natomiast młode drzewa pozostają bez cienia, ściółki, wilgotnego mikrośrodowiska i sąsiedztwa starszych roślin, od których zależy naturalne odnawianie wielu miejscowych gatunków.
Wraz z każdym kolejnym ubytkiem lasu rośnie temperatura powierzchni, przyspiesza wysychanie gleby i słabnie regionalny obieg wilgoci, dlatego samo zaprzestanie użytkowania rozległego pastwiska nie gwarantuje odtworzenia dawnego ekosystemu – teren nadal może utrzymać trawę, lecz nie zapewnia warunków, w których następne pokolenia drzew odbudowałyby zwarty las.
W badaniu porównującym las i pastwiska suchego Chaco gleba na pastwisku dochodziła do stanu ograniczenia parowania przez niedobór wody po około 1,5 dnia, pod lasem pozbawionym ściółki po 2,5 dnia, natomiast pod lasem z zachowaną warstwą ściółki dopiero po 9,5 dnia. Ubytek drzew wpływa również na obieg wody w całym regionie: model uwzględniający zmiany użytkowania ziemi z lat 2001–2015 wykazał spadek letnich opadów średnio o 1,7% oraz wilgotności gleby o 2,6% na terenach bezpośrednio objętych przekształceniami, a w scenariuszu dalszej intensywnej ekspansji pól i pastwisk wartości te sięgały odpowiednio 7% i 9,3%.
Wraz z drzewami znika również część zapasu węgla zgromadzonego w drewnie i glebie. W 2019 roku utrata argentyńskich lasów spowodowała emisję 35,7 mln ton ekwiwalentu CO₂, z czego 72% pochodziło z regionu leśnego Parque Chaqueño. Otwarty teren traci także cień i głęboko korzeniące się drzewa, które pobierają wodę z niższych warstw gleby i oddają ją do atmosfery, dlatego zmiana roślinności wpływa na temperaturę, wilgotność ziemi i opady. Las usuwany na potrzeby produkcji rolnej pozostawia po sobie teren bardziej suchy i gorący, a skutki przekształceń rozchodzą się również na sąsiednie Chaco Wilgotne.
Bydło na Gran Chaco
Pastwiska Gran Chaco zostały specjalnie urządzone pod produkcję zwierzęcą poprzez usunięcie rodzimej roślinności i obsianie ziemi sprowadzonymi trawami. Najważniejszą z nich jest Gatton panic, odmiana afrykańskiego gatunku pochodzącego z terenów dzisiejszego Zimbabwe, wyselekcjonowana w Australii i sprowadzona do Argentyny pod koniec lat 70., aby zwiększyć liczbę zwierząt możliwych do utrzymania w gorącym i suchym klimacie północy. W 1988 roku argentyński spis rolny wykazywał 22 677 ha obsianych Gatton panic, w 2002 roku już 450 384 ha, a obecnie trawa ta zajmuje ponad 70% powierzchni sztucznie zakładanych pastwisk subtropikalnych w argentyńskim Chaco; MapBiomas zidentyfikował na obszarze całego Gran Chaco około 10 mln ha pastwisk założonych przez człowieka.
W marcu 2022 roku w argentyńskiej części Gran Chaco znajdowało się 18,45 mln sztuk bydła mięsnego, czyli 33% całego krajowego pogłowia przeznaczonego do produkcji wołowiny. W latach 2012–2022 liczba tych zwierząt w Argentynie wzrosła o 15%, natomiast w Gran Chaco zwiększyła się o 53%, dzięki czemu region, do którego hodowla przesuwała się wraz z zajmowaniem żyźniejszych terenów Pampy przez uprawy, stał się jednym z głównych zapleczy argentyńskiego sektora wołowiny.
Gran Chaco specjalizuje się przede wszystkim w utrzymywaniu krów matek i produkcji cieląt: w 2022 roku znajdowało się tam 8,1 mln krów, 2,7 mln jałówek oraz 3,9 mln cieląt obu płci, podczas gdy wolców, czyli zwierząt przeznaczonych do dalszego opasu, było około 2,4 mln. W całym regionie działało blisko 100 tys. producentów bydła, a w czterech prowincjach stanowiących rdzeń argentyńskiego Chaco – Chaco, Formosie, Salcie i Santiago del Estero – zarejestrowano 36 860 gospodarstw; jednocześnie 10,7 mln zwierząt, czyli blisko 58% pogłowia, znajdowało się w stadach liczących ponad 500 sztuk.
Skala pogłowia nie przekłada się na podobną liczbę zwierząt kończących produkcję w regionie. W 2021 roku w Gran Chaco ubito około 1,8 mln sztuk bydła i wyprodukowano niespełna 400 tys. ton wołowiny, ponieważ zasadniczym produktem miejscowych gospodarstw pozostaje cielę przeznaczone do dalszego chowu i opasu także w innych częściach Argentyny.
Cielę wyjeżdża z Gran Chaco
Gran Chaco jest przede wszystkim regionem produkcji cieląt, dlatego zwierzę urodzone i odchowane na północy opuszcza swoje pastwisko, by przenieść się do feedlotu.
Feedloty to ogrodzone place dla setek sztuk bydła, na których nie ma trawy – żeby bydło się nią nie pasło. Jałówki, byczki, krowy i byki jedzą tam tylko to, co podaje im człowiek.
Zwierzę w feedlotach ma dla siebie 20 m² powierzchni oraz 30 cm miejsca przy korycie, co zapewnia jednoczesny dostęp do paszy ok. 65–75 proc. zwierząt. Żywienie oparte jest na ziarnach kukurydzy, która stanowi 67–80 proc. dawki paszy; pojawia się też sorgo, owies, makuch słonecznikowy, tłocznik/komponent sojowy, mocznik, siano i kompleks mineralno-witaminowy. Siano lub bele pełnią głównie funkcję mechaniczną: mają stymulować przeżuwanie i motorykę żwacza.
Kukurydza i soja w Argentynie są niemal w całości roślinami GMO – wg Instituto Nacional de Semillas w sezonie 2023/2024 odmiany GMO zajmowały 98,51% argentyńskiego areału soi, natomiast najnowszy raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa podaje, że GMO stanowi 100% zasiewów soi i 99% zasiewów kukurydzy w Argentynie.
W Unii Europejskiej dopuszczona do uprawy jest tylko jedna roślina GMO – kukurydza MON810. Zezwolenie na jej uprawę wydano w 1998 roku. Wniosek o jego odnowienie złożono w 2007 roku, a dwa lata później EFSA wydała pozytywną opinię, jednak Komisja Europejska do dziś nie zakończyła postępowania, dlatego stare zezwolenie nadal pozostaje w mocy. W Polsce nie wolno uprawiać żadnej takiej rośliny.
Krzywda rdzennej ludności
W Gran Chaco, w prowincji Salta żyją społeczności należące do ludów Wichí, Iyjwaja, Komlek, Niwackle i Tapy’y, skupione w stowarzyszeniu Lhaka Honhat, którego nazwa oznacza „Nasza Ziemia”. Dla tych ludów las Gran Chaco to warunek życia: daje im materiały do budowy domostw i wykonywania przedmiotów codziennego użytku, tam polują, łowią ryby, zbierają owoce, miód, rośliny lecznicze. Rozmieszczenie wody, drzew, zwierzyny i roślin wyznacza sposób zdobywania żywności, przemieszczania się oraz przekazywania wiedzy kolejnym pokoleniom.
Hodowla bydła rozbija ten model życia: osadnicy wycinają las, grodzą pastwiska i zamykają drogi prowadzące do rzek oraz miejsc zbierania żywności, a wypuszczone zwierzęta korzystają z tych samych, ograniczonych zasobów co rdzenni mieszkańcy. Bydło zjada owoce algarrobo, mistol i chañar, obgryza młode drzewa algarrobo i quebracho, niszczy uprawy, ubija glebę racicami, a przy wodopojach zanieczyszcza odchodami wodę wykorzystywaną przez ludzi.
6 lutego 2020 r. Międzyamerykański Trybunał Praw Człowieka wydał wyrok w sprawie Lhaka Honhat przeciwko Argentynie. Sprawa dotyczyła 132 społeczności ludów Wichí, Iyjwaja, Komlek, Niwackle i Tapy’y – około 2 tys. rodzin i blisko 10 tys. osób zamieszkujących tradycyjne terytorium w prowincji Salta zajmujące łącznie około 643 tys. ha.
Trybunał uznał Argentynę za odpowiedzialną za naruszenie prawa do własności wspólnotowej, tożsamości kulturowej, zdrowego środowiska, żywności i wody. Nakazał przekazać społecznościom około 400 tys. ha, przenieść z tego obszaru ludność kreolską i jej bydło, usunąć ogrodzenia, zahamować utratę zasobów leśnych oraz zapewnić mieszkańcom stały dostęp do wody i żywności odpowiadającej ich kulturze.
Postanowienia Trybunału powinny zostać wykonane do 20 maja 2026 roku. Do dziś wyznaczanie terytorium nie zostało zakończone, bydło nie zostało przeniesione, ogrodzenia nie zostały usunięte. Po sześciu latach od wyroku to wszystko nadal pozostaje na ziemiach Lhaka Honhat.
Argentyna udaje, że nie wylesia
Unia Europejska zakazała importu towarów – a więc i wołowiny – z terenów wylesionych. Dlatego w 2024 r. argentyński instytut promocji wołowiny IPCVA uruchomił system VISEC, który ma potwierdzać, że mięso eksportowane do UE nie pochodzi z terenów wylesionych. Pełna nazwa systemu to Visión Sectorial Gran Chaco.
System ma obowiązywać od 30 grudnia 2026 r., ale – zgodnie z unijnym European Union Deforestation Regulation – identyfikuje on towary jako wolne od wylesiania, jeżeli związana z nimi ziemia nie została wylesiona po 31 grudnia 2020 roku.
Taka definicja pozwala certyfikować mięso pochodzące z terenów, na których las wycięto wcześniej. Nie obejmuje kilku dziesięcioleci ekspansji hodowli w Gran Chaco, nie przywraca rodzimej roślinności zastąpionej przez Gatton panic i nie usuwa kosztów poniesionych przez społeczności, którym bydło ograniczyło dostęp do ziemi, żywności i wody. Certyfikat ustala pochodzenie zwierzęcia oraz historię gruntu od przyjętej daty, ale nie zmienia historii ziemi i ludzi.
Smak krzywdy
Argentyńska wołowina zbudowała swoją legendę na idyllicznym obrazku bydła wypasanego na naturalnej trawie Pampy pod ochroną gauchos w białych kapeluszach. Dziś wiemy, że ten obraz jest równie prawdziwy, jak obraz kowbojów z hollywoodzkich filmów lat 50. XX wieku. Pastwiska są zasiewane, nawożone i pryskane, bydło jest opasane przed ubojem w zupełnie nieromantycznych feedlotach, a współczesny łańcuch produkcji sięga daleko poza Pampę.
W Gran Chaco wycinany jest drugi po Amazonii największy kompleks leśny na Ziemi, w miejscu lasu wysiewa się sprowadzoną z Afryki trawę, cielęta wywozi się do innych regionów, aby utuczyć je do uboju kukurydzą GMO, a dla uspokojenia sumienia europejskich konsumentów wprowadza się system, który mówi jedynie, że bydło pasie się tam, gdzie las rósł przed rokiem 2020.
Dziesiątki, a nawet setki tysięcy ludzi żyjących w Ameryce Południowej na długo przed przybyciem tam Europejczyków zmusza się do… właśnie, do czego?
Gdy UE dyskutowało, czy zawrzeć umowę z Mercosur, podczas posiedzenia Komisji Handlu Międzynarodowego przedstawicielka Greenpeace Lis Cunha powiedziała:
„Zacytuję Alessandrę Mundruku, autochtonkę, która powiedziała: ‘jeżeli zagłosujecie za tym porozumieniem, zagłosujecie za śmiercią naszych mieszkańców. Mieszkańców naszych plemion. To jest bardzo ważne. Jeżeli zagłosujecie za tym porozumieniem, to zagłosujecie za śmiercią większej liczby mieszkańców naszych plemion’. Ona to powiedziała. Może to się wydawać przesadą (…) ale prawda jest taka, że w Brazylii, Argentynie, Paragwaju dla wielu osób to jest kwestia życia i śmierci.
Parlament Europejski skierował umowę z Mercosur do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Europejscy konsumenci decydują o jej powodzeniu swoimi pieniędzmi.



