Parlament Europejski przyjął 30 kwietnia 2026 r. rezolucję w sprawie zrównoważonej przyszłości unijnego sektora produkcji zwierzęcej. Aktywiści antyhodowlani uznali, że Parlament próbuje odebrać pieniądze organizacjom promującym żywność roślinną, po czym oskarżyli posłów o uleganie lobbystom.

Krowa z cielęciem na pastwisku przy zabudowaniach gospodarskich
Rezolucja w sprawie niewłaściwego wpływu aktywistów

Parlament Europejski przyjął 30 kwietnia 2026 r. rezolucję w sprawie zrównoważonej przyszłości unijnego sektora produkcji zwierzęcej. Za dokumentem głosowało 426 europosłów, przeciw było 119, a 40 wstrzymało się od głosu. Rezolucja nie ma mocy prawnej, lecz określa stanowisko Parlamentu przed przygotowaniem przez Komisję Europejską strategii dotyczącej produkcji zwierzęcej. Największy spór wywołał ustęp 10, przyjęty stosunkiem głosów 316 do 253 przy 14 wstrzymujących się.

– „Parlament podkreśla potrzebę większej przejrzystości w przyznawaniu i wykorzystywaniu funduszy europejskich przeznaczonych dla organizacji pozarządowych z myślą o zapobieganiu wszelkiemu ryzyku nadużyć lub wywierania niewłaściwego wpływu na politykę Unii; wzywa Komisję, aby utworzyła publiczny rejestr zawierający informacje o kwocie i przeznaczeniu środków finansowych otrzymanych przez organizacje pozarządowe; wzywa Komisję, aby zaprzestała finansowania organizacji pozarządowych prowadzących ukierunkowane działania lobbingowe i propagujących mylący, bojowy i ideologiczny obraz hodowli w Europie” – czytamy w rezolucji Parlamentu Europejskiego przyjętej 30 kwietnia 2026 r.

Aktywiści oskarżają posłów o uległość lobbystom

Już po dwóch tygodniach, 13 maja 2026 r. zareagowało na to dwoje Szwedów – Linda Lindström i Jonas Norberg – którzy tworzą Hållbart Matsystem, czyli coś, co sami nazywają think–tankiem. „Linda pracuje jako konsultantka menedżerska w dziale IT, a Jonas zajmuje się pracą społeczną w administracji powiatu Hägersten-Älvsjö” – czytamy w sekcji „O nas”. „Oboje są silnie zaangażowani w prawa zwierząt oraz wpływ żywności na klimat, środowisko i zdrowie” a ich działalność skupia się na „gromadzeniu i upowszechnianiu naukowo potwierdzonej wiedzy na temat korzyści płynących ze spożywania żywności roślinnej”.

Lindström i Norberg oburzyli się informacją posła–sprawozdawcy Carlo Fidanzy, że podczas pracy nad sprawozdaniem korzystał z opinii sześciu podmiotów związanych z rolnictwem, hodowlą i przemysłem mięsnym: Copa-Cogeca, Farm Europe, EAT Europe, ASSICA, MSD Animal Health i KWS.

– „Ani jednej organizacji promującej zdrowie. Ani jednej organizacji zajmującej się klimatem. Ani jednej organizacji zajmującej się prawami zwierząt. Ani jednej organizacji badawczej zajmującej się granicami planetarnymi. Sześciu przedstawicieli przemysłu sformułowało tekst, który teraz domaga się uciszenia społeczeństwa obywatelskiego. To nie jest zrównoważona polityka. To udokumentowany efekt lobbingu” – napisali Linda Lindström i Jonas Norberg.

Tekst przeszedł przez prace komisji, poprawki, głosowania nad poszczególnymi ustępami i głosowanie całego Parlamentu. Autorzy Hållbart nie przedstawili dowodu, że którykolwiek z tych podmiotów napisał rezolucję albo narzucił europosłom sposób głosowania.

Dziewięć dni później polską wersję szwedzkiego oświadczenia opublikował portal BezpiecznaŻywność.org wydawany przez Green REV Institute i Stian Media.

Parlament oskarżony o cenzurę

Drugi zarzut dotyczył „asymetrycznej przejrzystości”. Parlament chce, aby organizacje otrzymujące pieniądze na działalność z budżetu Unii Europejskiej ujawniały swoje działania służące wpływaniu na unijną politykę, ale nie narzuca takiego obowiązku organizacji finansujących działalność z własnych budżetów. Aktywistów to oburza:

– „Efektem jest asymetryczna przejrzystość, w której społeczeństwo obywatelskie podlega kontroli, a przemysł pozostaje od niej wolny. Komisarz Christophe Hansen i cała Komisja stoją teraz przed jasnym wyborem: mogą zastosować się do niewiążącej rezolucji sformułowanej przez lobbystów przemysłu albo pozostać przy naukowych podstawach unijnej polityki klimatycznej, zdrowotnej i zrównoważonego rozwoju. Uciszanie społeczeństwa obywatelskiego nie jest przejrzystością. To cenzura sprzeciwu w debacie, w której przemysł ma już miażdżącą przewagę zasobów” – napisali Lindström i Norberg.

Publikując ich słowa Portal Bezpieczna Żywność dodał:

– „Krytycy dokumentu zwracają uwagę, że użyte w nim sformułowania mogą w praktyce uderzać przede wszystkim w organizacje zajmujące się ochroną klimatu, prawami zwierząt oraz promocją diety roślinnej i transformacji systemu żywnościowego. Wskazują oni, że potencjalne ograniczenia finansowania mogłyby dotknąć m.in. European Environmental Bureau, ProVeg International oraz Eurogroup for Animals. Podmioty te od lat publikują analizy i raporty dotyczące wpływu sektora hodowlanego na klimat, zdrowie publiczne i dobrostan zwierząt, stanowiąc przeciwwagę wobec silnie finansowanego i dobrze zorganizowanego lobby przemysłu zwierzęcego w Unii Europejskiej”.

ETO – organizacje społeczne nie działają w sposób przejrzysty

Autorzy powołali się przy tym na raport specjalny Europejskiego Trybunału Obrachunkowego nr 11/2025 i stwierdzili, że potwierdził legalność oraz przejrzystość działalności organizacji finansowanych przez UE. Podtytuł raportu brzmi: „Mimo postępów obraz nadal nie jest wiarygodny”. Kontrolerzy pozytywnie ocenili przejrzystość badanych naborów, zarazem wskazali niespójną identyfikację organizacji, niepełne dane i brak wiarygodnego obrazu wydatków.

– „Niektóre unijne dotacje operacyjne przyznawane organizacjom pozarządowym mogą finansować rzecznictwo, w tym lobbing. W naszej próbie znaleźliśmy dwa przypadki dotacji operacyjnych finansowanych z programu LIFE, które obejmowały działania rzecznicze wobec decydentów. Informacje w systemie przejrzystości finansowej nie ujawniały tych działań. Nawet jeżeli nie istnieje prawny obowiązek ich ujawnienia, uważamy, że ich wrażliwy charakter, gdy są finansowane przez UE, wymaga dodatkowej przejrzystości” – stwierdził Europejski Trybunał Obrachunkowy w raporcie specjalnym 11/2025.

Zrównoważone rolnictwo wg aktywistów

„Organizacje zajmujące się ochroną klimatu, prawami zwierząt oraz promocją diety roślinnej i transformacji systemu żywnościowego” chcą, aby Unia Europejska zrezygnowała ze wspierania hodowli zwierząt i produkcji zwierzęcej. Obecna Wspólna Polityka Rolna powinna koncentrować się na produkcji „zrównoważonej”, przez którą rozumie się produkcję roślin jadalnych, a nie mięsa:

– „Należy natychmiast zakończyć wykorzystywanie środków UE do promocji i marketingu mięsa oraz nabiału. Fundusz Sprawiedliwej Transformacji Rolno-Spożywczej powinien wspierać przejście do niższej liczby zwierząt, większej odbudowy przyrody i produkcji większej ilości żywności roślinnej. Wsparcie WPR należy zrównoważyć na korzyść produkcji roślinnej przeznaczonej bezpośrednio do spożycia przez ludzi, a środki przeznaczyć również na ponowne nawadnianie torfowisk, odtwarzanie dzikiej przyrody na użytkach zielonych i odbudowę lasów bogatych w różnorodność biologiczną” – rekomenduje Foodrise w raporcie „CAP at the Crossroads”.

Wg Hållbart Matsystem produkcja zwierzęca jest szkodliwa dla klimatu i bezsensowna z punktu widzenia ekonomii:

– „Raport pokazuje, że szacuje się, iż żywność pochodzenia zwierzęcego odpowiada za 81–86% całkowitej emisji gazów cieplarnianych pochodzących z produkcji żywności w UE, dostarczając jednocześnie jedynie 32% kalorii i 64% białka. Szacuje się, że 63% gruntów ornych w Europie jest wykorzystywanych do uprawy paszy dla zwierząt. Na każde 100 kilokalorii ziarna podawanego krowie powstają zaledwie 2 kilokalorie wołowiny. System ten stanowi ogromne obciążenie energetyczne, które utrzymuje UE w zależności od importu żywności”.

W związku z tym „think–tank” domaga się finansowania przejścia z produkcji zwierzęcej do roślinnej oraz odbudowy ekosystemów na „uwolnionych” gruntach.

Jak z dopłaty do hektara zrobiono dopłatę do mięsa

W czerwcu 2025 r. Lindström i Norberg w artykule „Znieść unijne dopłaty do hodowli zwierząt, które pochłaniają 82% unijnego wsparcia dla rolnictwa” zażądali likwidacji unijnego wsparcia produkcji zwierzęcej. Powołali się na pracę „Ponad 80% Wspólnej Polityki Rolnej wspiera wysokoemisyjne produkty pochodzenia zwierzęcego”, opublikowaną w 2024 r. w „Nature Food” przez Anniek J. Kortleve, José M. Mogollóna i Paula Behrensa z Uniwersytetu w Lejdzie oraz Helen Harwatt z Chatham House. Badanie oparto na danych z 2013 r.

Autorzy oszacowali, że 38% środków WPR otrzymali producenci zwierzęcy, natomiast 44% wypłacono producentom roślin wykorzystywanych jako pasze. W tzw. modelu konsumpcyjnym dodano te kwoty, co dało 82% budżetu WPR na mięso, mleko i jaja.

Czy dopłata do hektara zmienia się w dopłatę do mięsa tylko dlatego, że pobiera ją gospodarstwo utrzymujące bydło, a wsparcie producenta kukurydzy staje się wsparciem producenta wołowiny po zjedzeniu ziarna przez zwierzę? Takie przypisanie jest wyborem autorów modelu, nie pozycją w budżecie WPR.

Gdyby tę zasadę zastosować konsekwentnie do obliczania publicznego wsparcia konsumpcji mięsa, należałoby doliczyć środki przeznaczone na zakłady przetwórcze, chłodnie, transport, drogi, badania, innowacje, kontrole weterynaryjne, promocję i handel. Można pójść jeszcze dalej i część świadczeń społecznych wydanych przez rodzinę na żywność przypisać produktom znajdującym się w koszyku. W ten sposób niemal każdy publiczny wydatek można po kilku operacjach przedstawić jako subsydium dla końcowego produktu.

Szwedzka matematyka

W lutym 2026 r. Lindström i Norberg opublikowali artykuł „Dopłaty do rolnictwa w UE: wołowina zarabia 580 razy więcej niż rośliny strączkowe”. Intencja tego artykułu została wyrażona już w pierwszym akapicie:

– „Wyobraź sobie, że płacisz podatki i prawie jedna czwarta całego budżetu UE idzie na dotowanie produkcji żywności szkodliwej zarówno dla zdrowia, jak i dla klimatu. Taka jest rzeczywistość, według raportu „WPR na rozdrożu”, opublikowanego w lutym 2026 roku przez brytyjską organizację Foodrise”.

Raport Foodrise „CAP at the Crossroads”, na podstawie którego Hållbart Matsystem opublikował artykuł, został oparty na danych otrzymanych z Uniwersytetu w Lejdzie. Tym razem autorzy raportu oszacowali, że w 2020 r. produktom zwierzęcym można było przypisać 39 mld euro, czyli już tylko 77% z analizowanych 50,6 mld euro dopłat WPR. Niemniej zastosowano tę samą metodę, co w publikacji „Nature Food”: połączono środki z budżetu WPR stanowiące wsparcie związane z produkcją bydła, mleka, owiec i kóz z płatnościami obszarowymi i wsparciem upraw paszowych.

Produkcji wołowiny i jagnięciny łącznie Foodrise przypisało 8 mld euro, doliczając również szacowane wsparcie produkcji pasz, natomiast roślinom strączkowym przeznaczonym do bezpośredniego spożycia – 14 mln euro. Hållbart Matsystem usunął jagnięcinę z nagłówka i stwierdził, że „wołowina zarabia 580 razy więcej niż rośliny strączkowe”.

W artykule „Znieść unijne dopłaty do hodowli zwierząt…” wymieniając w jednym ciągu mięso, nabiał i jaja Hållbart Matsystem stwierdza:

– „Te same produkty odpowiadają za 84% emisji gazów cieplarnianych związanych z produkcją żywności w UE. Obywatele UE finansują zatem z podatków sektor, który jest najbardziej szkodliwy dla klimatu w całym systemie żywnościowym. Nie jest to niefortunny efekt uboczny. To aktywny wybór polityczny, podejmowany za każdym razem, gdy odnawiany jest budżet UE”.

Dania wzorem dla aktywistów roślinnych

Szwedzi uważają, że najlepszym rozwiązaniem dla ludzkości jest „Dieta Zdrowotna Planety”.

– „Badania pokazują, że gdyby Europejczycy przyjęli Dietę Zdrowotną Planety, przyniosłoby to szereg korzyści” – czytamy w artykule wymienionym powyżej. Dzięki niej można by w okresie 20 lat zapobiec 19 do 63% zgonów w Europie i 10 do 39% zachorowań na nowotwory. Odrębną kategorią są „zgony z powodu zanieczyszczeń” – odejście od spożywania mięsa to wg tych obliczeń „od 20 000 do 44 000 uratowanych istnień ludzkich rocznie”.

Lindström i Norberg uważają, że Europa powinna iść za przykładem Danii:

– „Raport podkreśla, że ​​duński plan działania na rzecz diety roślinnej jest wzorem. Dania przeznaczyła w latach 2023–2030 równowartość około 90 milionów euro na inicjatywy rozwijające podaż i popyt na żywność pochodzenia roślinnego. Kraj wprowadził programy ekologiczne, które wspierają zwiększoną uprawę m.in. ciecierzycy, grochu, fasoli, soczewicy, orzechów, grzybów, komosy ryżowej i bobu. Zaktualizowane wytyczne żywieniowe Danii, oparte na diecie EAT-Lancet, zalecają ograniczenie spożycia mięsa do 350 gramów tygodniowo i zwiększenie spożycia roślin strączkowych do 100 gramów dziennie. Kuchnie publiczne oferują bezpłatne kursy gotowania smacznych potraw roślinnych”.

Dania w okresie swojej prezydencji w Radzie UE od 1 lipca do 31 grudnia 2025 r. wpisała do oficjalnego programu możliwość przygotowania wspólnego unijnego planu na rzecz żywności roślinnej, choć obok produktów roślinnych wymienia surowce dla sektora produkcji zwierzęcej.

– „Europejskie dostawy białka mają zasadnicze znaczenie dla rozwoju żywności roślinnej, zapewnienia surowców sektorowi produkcji zwierzęcej oraz dywersyfikacji źródeł dostaw. Są także ważnym elementem przejścia do bardziej zrównoważonego systemu żywnościowego. Prezydencja skoncentruje się na potencjale wspólnego unijnego planu działania na rzecz żywności roślinnej oraz wspólnej unijnej strategii białkowej” – zapisano w programie duńskiej prezydencji w Radzie UE na drugą połowę 2025 r. zatytułowanym „Silna Europa w zmieniającym się świecie”.

Rośliny zdobywają stołówki szkolne w Polsce

W Polsce 1 września 2026 r. zacznie obowiązywać rozporządzenie ministra zdrowia z 16 lutego dotyczące żywienia dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach. Tygodniowy jadłospis ma zawierać rybę – co najmniej raz w tygodniu, potrawę z nasion roślin strączkowych bez produktów odzwierzęcych – co najmniej raz w tygodniu oraz porcję świeżego mięsa – dwa razy w tygodniu.

W dni rybne i mięsne dziecku niespożywającemu produktów odzwierzęcych trzeba zapewnić potrawę roślinną. Ale w dni bezmięsne dziecku niejedzącemu roślin nie umożliwia się analogicznej alternatywy.

– „Już pojawiają się zamówienia publiczne przygotowane pod nowe przepisy Ministerstwa Zdrowia. W jednym z postępowań szkoła określiła podział posiłków: dwa obiady mięsne, jeden rybny, jeden ze strączków i jeden bezmięsny. Dziecko, które nie je mięsa, w dniu mięsnym ma dostać alternatywę roślinną. Dziecko, które je mięso, w dniu obowiązkowego posiłku roślinnego nie ma prawa do mięsa. Dlaczego jedne preferencje żywieniowe państwo respektuje, a drugie ignoruje? Równość działa w obie strony. Albo wybór dla wszystkich, albo nie nazywajmy tego wyborem” – napisał 23 sierpnia na swoich profilach społecznościowych Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

Europa skręca w stronę mięsa

W rezolucji w sprawie zrównoważonej przyszłości unijnego sektora produkcji zwierzęcej przyjętej 30 kwietnia 2026 r. Parlament Europejski stwierdza, że wartość produkcji zwierzęcej i produktów pochodzenia zwierzęcego wyniosła w UE w 2023 r. 214,3 mld euro, czyli 40% całej produkcji rolnej; zwierzęta utrzymuje się w 58% europejskich gospodarstw, a związana z nimi działalność daje pracę około czterem milionom osób; w części regionów UE produkcja zwierzęca pozostaje jedyną opłacalną działalnością.

– „Zrównoważona hodowla zwierząt gospodarskich, zwłaszcza w małych i średnich gospodarstwach rolnych, ma zasadnicze znaczenie dla społeczno-gospodarczej witalności obszarów wiejskich, w szczególności obszarów górskich, obszarów o dużym zagęszczeniu zwierząt gospodarskich i obszarów o niekorzystnych warunkach gospodarowania, takich jak trwałe użytki zielone, torfowiska i łąki, na których hodowla jest często główną lub nawet jedyną rentowną działalnością gospodarczą podtrzymującą produkcję, wzrost gospodarczy i utrzymanie krajobrazu. Hodowla zwierząt gospodarskich nie tylko tworzy miejsca pracy i pomaga zapobiegać wyludnieniu na obszarach wiejskich, lecz także przyczynia się do aktywnego zarządzania gruntami, zapobiegania pożarom, ochrony bioróżnorodności oraz zachowania dziedzictwa kulturowego i krajobrazowego” – stwierdza Parlament Europejski w ustępie 21 rezolucji.

Parlament nie zgadza się też z żądaniami organizacji antyhodowlanych dotyczącymi ograniczania hodowli zwierząt:

– „Parlament ostrzega przed zuniformizowaną polityką mającą na celu znaczne ograniczenie populacji zwierząt gospodarskich, co może pogłębić degradację środowiska i zagrozić odporności systemu żywnościowego. Zauważa w szczególności, że zmniejszenie liczby przeżuwaczy może prowadzić do zmiany użytkowania gruntów, co może mieć negatywne skutki, w tym porzucanie gruntów, zarastanie lasami, utratę bioróżnorodności i podwyższone ryzyko pożarów” – zapisano w ustępie 57 rezolucji Parlamentu Europejskiego.

Ideologia vs ekonomia

Parlament wskazuje na realną gospodarczą wartość produkcji zwierzęcej, liczbę gospodarstw, miejsca pracy i znaczenie hodowli dla konkretnych obszarów. Organizacje żądające ograniczenia produkcji opierają swoją argumentację na modelach opisujących prognozowane koszty i możliwe przyszłe skutki.

Wybrani przez 452 mln mieszkańców UE posłowie przyjmują rezolucję w trosce o zapewnienie Europejczykom żywności – samozwańczy twórcy „think–tanków” antyhodowlanych opierają swoje żądania na trosce o planetę. Gdy Parlament zażądał, aby aktywiści rozliczali się z pieniędzy, które UE daje im na ich „społeczną” działalność, został oskarżony o uleganie lobbystom.  A przecież działalność tych organizacji to lobbing. Czym innym jest domaganie się zmiany WPR, ograniczenia pogłowia i przekierowania publicznych pieniędzy jeśli nie próbą wpływania na politykę? Można nazywać ją rzecznictwem społecznym, lecz funkcjonalnie pozostaje lobbingiem — tylko prowadzonym w przeciwnym kierunku.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center