– W Polsce nie brakowało dokumentów strategicznych, ale często kończyły się one na etapie diagnozy i dobrych intencji. Nowa strategia musi być przede wszystkim programem działania, określać mierzalne cele, terminy ich realizacji oraz źródła finansowania. Rolnik planujący budowę nowoczesnej chlewni czy obory nie będzie inwestował milionów złotych, jeśli co kilka miesięcy zmieniają się przepisy środowiskowe, weterynaryjne czy podatkowe. Największą wartością, jaką może dziś zaoferować państwo, jest stabilność i przewidywalność – mówi Witold Choiński, prezes Związku POLSKIE MIĘSO.
Witold Choiński, prezes Związku POLSKIE MIĘSO

PolitykaRolna.pl: Panie Prezesie, w wywiadach publikowanych w PolityceRolnej.pl rozmawiamy o potrzebie stworzenia polskiej strategii rozwoju produkcji zwierzęcej. Dla producentów bydła i trzody ta potrzeba wydaje się oczywista. Czy jest równie oczywista dla przetwórców mięsa?

Witold Choiński: Zdecydowanie tak. Powiedziałbym nawet, że dziś jest to jedna z najważniejszych kwestii dla całego sektora rolno-spożywczego. Przetwórstwo nie istnieje w oderwaniu od produkcji zwierzęcej. To jeden organizm gospodarczy. Jeśli słabnie produkcja zwierzęca, wcześniej czy później problemy odczuwa przemysł mięsny, handel, eksport, a w konsekwencji również konsumenci.

Przez lata Polska zbudowała jedną z najsilniejszych branż mięsnych w Europie. Nasi przedsiębiorcy zainwestowali miliardy złotych w nowoczesne zakłady, technologie, bezpieczeństwo żywności i eksport. Dzisiaj polskie mięso trafia na kilkadziesiąt rynków świata i jest cenione za jakość oraz wysokie standardy produkcji. Jednak nawet najlepiej funkcjonujące zakłady nie będą mogły rozwijać się bez odpowiedniej ilości krajowego surowca.

Najlepszym przykładem jest sektor wieprzowiny. Jeszcze kilkanaście lat temu Polska była znaczącym producentem trzody chlewnej, dziś natomiast jesteśmy jednym z największych importerów prosiąt i warchlaków w Europie. Oznacza to, że coraz większa część wartości dodanej tworzona jest poza granicami naszego kraju. Uzależniamy się od zagranicznych dostaw, a jednocześnie osłabiamy własne rolnictwo.

Dlatego od wielu miesięcy w Związku POLSKIE MIĘSO prowadzimy prace nad kompleksową Strategią odbudowy polskiej produkcji wieprzowiny. Nie ograniczamy jej wyłącznie do hodowli. Mówimy o całym łańcuchu wartości – od produkcji pasz, przez hodowlę, przetwórstwo, logistykę, handel, aż po eksport i promocję polskiej żywności. Tylko takie całościowe spojrzenie daje szansę na trwały rozwój.

Musimy również zmienić sposób myślenia o produkcji zwierzęcej. Nie jest to wyłącznie sektor gospodarki. To element bezpieczeństwa żywnościowego państwa. Ostatnie lata – pandemia, wojna w Ukrainie czy zakłócenia światowych łańcuchów dostaw – pokazały, że zdolność do produkcji własnej żywności staje się jednym z filarów bezpieczeństwa narodowego. Polska nie może pozwolić sobie na uzależnienie od importu podstawowych surowców żywnościowych.

PolitykaRolna.pl: Strategia rozwoju rolnictwa do roku 2030 postulowała wzrost pogłowia trzody chlewnej – jak wiadomo pogłowie nie wzrosło. Jakie warunki muszą zostać spełnione, żeby strategia rozwoju produkcji zwierzęcej spełniła swój cel?

Witold Choiński: Przede wszystkim musimy wyciągnąć wnioski z dotychczasowych doświadczeń. W Polsce nie brakowało dokumentów strategicznych. Problem polegał na tym, że często kończyły się one na etapie diagnozy i dobrych intencji. Brakowało konkretnych narzędzi wdrożeniowych, harmonogramów, odpowiedzialności poszczególnych instytucji oraz systematycznej oceny efektów.

Nowa strategia musi być przede wszystkim programem działania, a nie kolejnym dokumentem, który trafi na półkę. Powinna określać mierzalne cele, terminy ich realizacji oraz źródła finansowania. Powinna również obejmować okres znacznie dłuższy niż jedna kadencja parlamentu.

Rolnik planujący budowę nowoczesnej chlewni czy obory podejmuje decyzję na 20–30 lat. Nie będzie inwestował milionów złotych, jeśli co kilka miesięcy zmieniają się przepisy środowiskowe, weterynaryjne czy podatkowe. Największą wartością, jaką może dziś zaoferować państwo, jest stabilność i przewidywalność.

Drugim niezwykle ważnym elementem jest odblokowanie inwestycji. W Polsce proces uzyskania wszystkich decyzji administracyjnych związanych z budową nowych obiektów trwa zdecydowanie zbyt długo. To często kilka lat niepewności, odwołań i sporów administracyjnych. W tym czasie inwestorzy rezygnują lub przenoszą kapitał do innych sektorów.

Nie możemy również pomijać kwestii zdrowia zwierząt. ASF od lat skutecznie ogranicza rozwój polskiej produkcji wieprzowiny. Potrzebujemy bardziej zdecydowanych działań w zakresie bioasekuracji, monitoringu oraz skutecznego ograniczania populacji dzików, które pozostają jednym z głównych wektorów rozprzestrzeniania choroby. Równie ważne jest sprawne prowadzenie negocjacji weterynaryjnych z państwami trzecimi, tak aby nawet w sytuacji występowania choroby możliwe było utrzymanie eksportu z regionów wolnych od zakażenia.

Strategia powinna również wzmacniać współpracę pomiędzy rolnikami a przetwórcami. Potrzebujemy długoterminowych relacji opartych na przewidywalności i wspólnym budowaniu wartości. Silna produkcja zwierzęca nie powstanie bez silnego przetwórstwa, podobnie jak nowoczesny przemysł mięsny nie będzie się rozwijał bez stabilnej krajowej bazy hodowlanej.

PolitykaRolna.pl: Jeśli strategia rozwoju produkcji zwierzęcej ma mieć rangę krajowej strategii, to państwo powinno uznać ten sektor za strategiczny. A warunkiem rozwoju sektora – od obór po dostarczanie mięsa do sklepów – jest energia. Czy sektor powinien otrzymać preferencyjne warunki dostępu do energii dla gospodarstw i zakładów, czy raczej skupić się na budowie biogazowni i biometanowni?

Witold Choiński: To nie jest wybór „albo–albo”. Polska potrzebuje obu tych kierunków jednocześnie.

Produkcja żywności należy do infrastruktury krytycznej państwa. Bez energii nie działają gospodarstwa rolne, chłodnie, ubojnie, zakłady przetwórcze, magazyny ani transport żywności. Dlatego państwo powinno uwzględniać sektor rolno-spożywczy jako jeden z priorytetowych odbiorców w polityce energetycznej.

Jednocześnie musimy zdecydowanie przyspieszyć rozwój odnawialnych źródeł energii tworzonych przez sam sektor. Produkcja zwierzęca i przemysł mięsny dysponują ogromnym potencjałem do wytwarzania biogazu i biometanu z produktów ubocznych produkcji rolnej oraz przetwórstwa spożywczego. To doskonały przykład gospodarki o obiegu zamkniętym, w której odpady stają się cennym surowcem energetycznym.

Korzyści są wielowymiarowe. Z jednej strony przedsiębiorstwa ograniczają koszty energii, z drugiej zwiększają bezpieczeństwo energetyczne, a jednocześnie zmniejszają ślad środowiskowy. To rozwiązanie korzystne zarówno ekonomicznie, jak i klimatycznie.

Niestety, nadal największym problemem pozostają bariery administracyjne. Procedury uzyskiwania decyzji środowiskowych, pozwoleń czy warunków przyłączenia są zbyt długie i skomplikowane. Jeżeli państwo rzeczywiście chce rozwijać biometan i biogaz, powinno przede wszystkim uprościć proces inwestycyjny.

Nie możemy również zapominać, że konkurujemy z przedsiębiorstwami z innych krajów Unii Europejskiej, które często korzystają z dużo bardziej rozwiniętych systemów wsparcia dla energochłonnego przemysłu spożywczego. Zachowanie konkurencyjności polskiej produkcji żywności wymaga podobnego podejścia.

PolitykaRolna.pl: Rozwój polskiej produkcji zwierzęcej jest uzależniony od eksportu. Ale skoro w Australii spożycie wołowiny na osobę wynosi około 22 kg rocznie, a w Polsce około 3 kg, to polski rynek wewnętrzny wydaje się mieć potencjał rozwojowy. Jak zbudować w Polsce silny rynek dla polskiego mięsa?

Witold Choiński: Eksport pozostanie motorem rozwoju polskiej branży mięsnej, ponieważ skala naszej produkcji znacznie przekracza możliwości krajowej konsumpcji. Nie oznacza to jednak, że rynek wewnętrzny nie ma ogromnego potencjału.

Przede wszystkim potrzebujemy odbudowy zaufania konsumentów poprzez rzetelną edukację żywieniową. W przestrzeni publicznej pojawia się wiele uproszczeń i mitów dotyczących spożycia mięsa. Tymczasem nowoczesna nauka pokazuje, że mięso pozostaje wartościowym elementem zbilansowanej diety, dostarczając pełnowartościowego białka, żelaza, witaminy B12 i wielu innych składników odżywczych.

Drugim elementem jest budowanie patriotyzmu konsumenckiego. Coraz więcej Polaków zwraca uwagę na kraj pochodzenia produktów. To bardzo pozytywny trend. Kupując polskie mięso, konsumenci wspierają nie tylko rolników i zakłady mięsne, ale również tysiące miejsc pracy w transporcie, logistyce, produkcji pasz, opakowań czy usługach.

Ogromną rolę odgrywa również jakość. Polska branża mięsna dysponuje nowoczesnymi technologiami, wysokimi standardami bezpieczeństwa oraz pełną identyfikowalnością produktów. Powinniśmy jeszcze skuteczniej komunikować te atuty zarówno w kraju, jak i za granicą.

Niezbędna jest także kontynuacja programów promocji finansowanych ze środków krajowych i unijnych. Działania promocyjne nie są kosztem – są inwestycją w przyszły rozwój całego sektora.

Warto również rozwijać segment produktów premium, regionalnych oraz opartych na wysokiej jakości surowcu krajowym. Konsument coraz częściej nie szuka najtańszego produktu, lecz produktu, któremu może zaufać.

PolitykaRolna.pl: Panie Prezesie, nie da się w rozmowie o rozwoju produkcji zwierzęcej w Polsce pominąć tematu importu z Ukrainy oraz z krajów Mercosur. To import tańszy, z którym nie wygramy ceną. Jakimi narzędziami polski sektor mięsny może już dziś konkurować z tą presją?

Witold Choiński: Rzeczywiście, konkurowanie wyłącznie ceną byłoby błędem. Europa świadomie zdecydowała się na bardzo wysokie standardy dotyczące bezpieczeństwa żywności, dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska czy identyfikowalności produkcji. To wszystko generuje koszty, ale jednocześnie stanowi ogromną wartość dla konsumenta.

Dlatego podstawowym warunkiem uczciwej konkurencji jest zasada wzajemności. Jeżeli od europejskich producentów wymaga się spełniania określonych standardów, to produkty importowane spoza Unii powinny podlegać porównywalnym wymaganiom. Nie możemy akceptować sytuacji, w której europejscy producenci ponoszą coraz wyższe koszty wynikające z regulacji, a jednocześnie konkurują z towarami wytwarzanymi według znacznie mniej restrykcyjnych zasad.

Dotyczy to zarówno planowanej umowy z krajami Mercosur, jak i przyszłych zasad handlu z Ukrainą. Polska nie sprzeciwia się wolnemu handlowi. Oczekujemy jednak, że będzie on oparty na równych regułach gry.

Drugim niezwykle ważnym elementem pozostaje eksport. Polska branża mięsna jest jedną z najbardziej konkurencyjnych na świecie. Potrafimy zdobywać nowe rynki, czego dowodem są kolejne otwarcia eksportowe i pozytywne wyniki zagranicznych audytów weterynaryjnych. Państwo powinno konsekwentnie wspierać przedsiębiorców w negocjacjach dotyczących dostępu do nowych rynków.

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko. Silna krajowa produkcja zwierzęca to nie tylko kwestia ekonomii. To również bezpieczeństwo żywnościowe, odporność na kryzysy oraz stabilność dostaw żywności dla obywateli. W obecnej sytuacji geopolitycznej powinno to być jednym z najważniejszych argumentów przemawiających za inwestowaniem w rozwój krajowego sektora produkcji zwierzęcej.

PolitykaRolna.pl: Dziękuję za rozmowę

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center