Produkcja zwierzęca, ściśle zintegrowana z produkcją roślinną, sektorem paszowym i dalej w łańcuchu wartości – z sektorem przetwórstwa mięsa i mleka, powinna być potraktowana priorytetowo w Planie Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, jako fundament polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego – mówi Grzegorz Brodziak, prezes Polskiej Federacji Rolnej i prezes zarządu Goodvalley Agro S.A.

PolitykaRolna.pl: Panie Prezesie, zarządzanie jedną z największych firm w sektorze produkcji zwierzęcej w Polsce i jednoczesne kierowanie Polską Federacją Rolną daje Panu unikalny wgląd w rynek. Jak z tej podwójnej perspektywy wygląda dziś rzeczywista kondycja produkcji zwierzęcej w naszym kraju?
Grzegorz Brodziak: Z rozmów i analiz, które podejmujemy w koordynowanej przeze mnie grupie #Hodowcy Razem, zrzeszającej największe polskie organizacje zrzeszające producentów wołowiny, mleka, wieprzowiny, drobiu i jaj, wynika, że sytuacja jest zróżnicowana. O rentownej produkcji mogą obecnie mówić producenci drobiu i jaj, a także część producentów wołowiny. Producenci mleka są pod dużą presją, a producenci wieprzowiny przeżywają wręcz dramat, od wielu miesięcy dokładając do każdego sprzedanego tucznika ponad 200 zł!
Produkcji zwierzęcej od dekad towarzyszą tzw. górki i dołki cenowe, ale w ostatnich latach cykle koniunktury stały się one krótsze i bardziej nieprzewidywalne, przy czym od wielu lat systematycznie rosną koszty produkcji.
Pomimo tych zawirowań, producenci w poszczególne sektorach próbują radzić sobie z wyzwaniami – poprzez zwiększanie skali produkcji, redukcję kosztów, podnoszenie efektywności, znajdowanie kanałów zbytu z wyższą marżą. To dzięki tym staraniom niektóre sektory, takie jak drób, wołowina czy mleko, mają znaczący i ciągle rosnący udział w polskim eksporcie produktów rolno spożywczych.
Imponujący jest wzrost produkcji towarowej rolnictwa w Polsce w latach 2004–2022 o 135% (w cenach stałych) w porównaniu z rokiem 2004 r., przy czym eksport rolno-żywnościowy wzrósł od 2005 r. realnie około 4,3 raza, a około 75% eksportowanej żywności trafia na rynek unijny.
Zatem kondycja całego sektora w perspektywie ostatnich kliku lat jest niezła, natomiast widzimy wyraźnie, że bez odpowiedniego przygotowania się na wyzwania regulacyjne (środowisko, weterynaria, dobrostan) i rynkowe, nasza przyszłość może być bardzo trudna.
PolitykaRolna.pl: Od miesięcy wraca postulat stworzenia strategii dla produkcji zwierzęcej. Polska ma już jednak doświadczenie „Strategii zrównoważonego rozwoju wsi, rolnictwa i rybactwa 2030”, w której zapisano m.in. odbudowę pogłowia świń. Pogłowie się nie odbudowało. Co musi się stać, żeby strategia rozwoju produkcji zwierzęcej realnie wpłynęła na rozwój sektora?
Grzegorz Brodziak: W istocie, temat stworzenia strategii dla produkcji zwierzęcej wraca nawet od lat. W okresie, od kiedy pracuję w sektorze rolnym, powstało już wiele strategii dla poszczególnych sektorów produkcji zwierzęcej. Niestety, nie zawsze były one wdrażane lub chociażby częściowo uwzględniane w planach strategicznych państwa i określaniu instrumentów wsparcia na inwestycje. Konsekwencją tego jest rzeczywisty spadek pogłowia świń (o ok. 50% w ciągu ostatnich 20 lat) i bydła.
Jako największe organizacje producentów zwierząt, w porozumieniu z organizacjami producentów pasz oraz przetwórstwa mięsa z dużą nadzieją i podchodzimy i jednocześnie merytorycznie wspieramy inicjatywę opracowania strategii horyzontalnej dla całego sektora produkcji zwierzęcej, w której jednocześnie powinno się uwzględnić wyzwania regulacyjne związane ze środowiskiem i klimatem, a także wyzwania rynkowe w ujęciu globalnym. W czasie dynamicznych zmian regulacyjnych i rynkowych te aspekty trzeba koniecznie uwzględnić i ująć w strategii rozwiązania pozwalające sektorowi jak najlepiej reagować na te zmiany.
Strategia na nadchodzące czasy musi być narzędziem elastycznym, pozwalającym dostosowywać się do zaskakujących zwrotów w obszarach: geopolityki, rynku, regulacji, klimatu i komunikacji.
PolitykaRolna.pl: Strategia musi odpowiedzieć nie tylko na pytanie, jak utrzymać produkcję zwierzęcą, ale też jaką produkcję chcemy rozwijać. PolitykaRolna.pl jest portalem sektora wołowiny, zapytam więc wprost: jak ocenia Pan tezę, że produkcja bydła mięsnego jest obecnie najbardziej logicznym kierunkiem rozwoju produkcji zwierzęcej dla gospodarstw, które nie mają warunków do intensywnej, kapitałochłonnej produkcji?
Grzegorz Brodziak: Rzeczywiście, produkcja bydła mięsnego wydaje się być bardzo dobrym rozwiązaniem dla takich gospodarstw. Postawienie na lokalne łańcuchy wartości, lokalny zbyt, wysoką jakość i działania budujące świadomość konsumenta powinny umożliwić uzyskiwanie marż gwarantujących opłacalność takiego modelu produkcji zwierzęcej.
PolitykaRolna.pl: Jako prezes Goodvalley wie Pan dobrze, że produkcja zwierzęca jest stale krytykowana jako źródło emisji, immisji, uciążliwości i konfliktów sąsiedzkich. To jeden z powodów, dla których rolnicy rezygnują z utrzymywania zwierząt. Jak sektor powinien odpowiadać na tę krytykę i jakie argumenty mogą być naprawdę zrozumiałe dla konsumentów?
Grzegorz Brodziak: Od pewnego czasu nasza branża jest przedmiotem krytyki osób i organizacji, które nazywają się obrońcami przyrody i zwierząt lub którym po prostu przeszkadza sąsiedztwo produkcji zwierzęcej.
Jako rolnicy i hodowcy jesteśmy gotowi na dialog na temat produkcji zwierzęcej, jej lokalizacji, wielkości i standardów, przy czym oczekujemy, że dialog będzie prowadzony w oparciu fakty, dane naukowe i potwierdzoną naukowo wiedzę o behawioryzmie zwierząt, przyrodzie i klimacie.
W dniu 24 czerwca w Europejskim Komitecie Regionów w Brukseli miałem możliwość zaprezentować na spotkaniu zorganizowanym przez Intergroup on Sustainable Livestock (Zespół Międzypartyjny ds. Zrównoważonej Produkcji Zwierzęcej) przykłady polskich problemów związanych z uzyskiwaniem pozwoleń na budowę lub modernizację budynków inwentarskich lub przykłady ograniczeń w prowadzeniu działalności rolniczej z powodu skarg sąsiedzkich. Na spotkaniu przywołano również podobne przykłady z kilku innych krajów europejskich, ponieważ ten problem dotyczy całej Europy.
Rozmawialiśmy między innymi o powszechnie spotykanym zjawisko NIMBY (not in my backyard), czyli deklarowanym wsparciu dla rozwoju produkcji zwierzęcej, o ile nie ma być prowadzona w moim sąsiedztwie. W moim wystąpieniu zaapelowałem o kluczowe dla naszego sektora zamiany: skrócenie czasu wydawania decyzji w sprawach środowiskowych, ograniczenie przedłużających się postępowań (przewlekłość postępowań), uproszczenie procedur administracyjnych, stabilne i przewidywalne przepisy prawne, skuteczną ochroną gruntów rolnych przed niekontrolowaną zabudową i jasne zasady dotyczące lokalizacji inwestycji rolniczych.
Podkreśliłem, że bez zmiany klimatu wokół produkcji zwierzęcej i ułatwień regulacyjnych dla jej rozwoju za kilka, kilkanaście lat nie znajdziemy chętnych następców do przejmowania gospodarstw i kontynuacji produkcji zwierzęcej, co może skończyć się koniecznością importu tej strategicznej części żywności i uzależnieniem Europy od globalnych dostawców, produkujących najczęściej w standardach dalece odbiegających od unijnych.
PolitykaRolna.pl: Ograniczanie śladu węglowego to jeden z filarów QMP – systemu jakości polskiej wołowiny. QMP jest dobrowolny, ale powoli obowiązkiem staje się wykazywanie redukcji emisji na potrzeby zakładów mięsnych, sieci handlowych i banków raportujących ESG. W Polsce brakuje zintegrowanej platformy takiego raportowania. Kto powinien ją zbudować i jak powinna działać, żeby stała się narzędziem wzmacniającym pozycję producentów i całego sektora produkcji zwierzęcej?
Grzegorz Brodziak: Ograniczanie śladu węglowego oraz negatywnego oddziaływania na środowisko staje się coraz ważniejszym warunkiem wsparcia produkcji rolniczej przez instrumenty Wspólnej Polityki Rolnej i jest jednocześnie coraz wyraźniej artykułowanym oczekiwaniem konsumentów. Uważam, że sektor produkcji zwierzęcej skutecznie zajął się tym tematem i przygotowuje się do liczenia śladu węglowego albo już to robi.
W Goodvalley liczymy ślad węglowy we wszystkich trzech zakresach już od 2012 r., a od kilku lat obliczamy również tzw. LCA, czyli ocenę cyklu życia, dla wybranych produktów mięsnych. Dane te, łącznie z innymi informacjami z zakresu ESG, raportujemy od kilku lat na potrzeby sieci handlowych, banków i pozostałych interesariuszy. Jestem przekonany, że takie transparentne raportowanie, oparte na audytowanych danych, przyczyni się do lepszego zrozumienia, na czym polega odpowiedzialna produkcja mięsa, i pozwoli skutecznie odeprzeć nieuzasadnioną krytykę kierowaną przez niektóre środowiska pod adresem produkcji zwierzęcej.
Potrzebujemy jednolitego, wiarygodnego standardu liczenia śladu węglowego na poziomie Unii Europejskiej oraz obiektywnej i transparentnej platformy raportowania, w której dane byłyby weryfikowane przez kompetentne, niezależne podmioty, z uwzględnieniem wiedzy naukowej i głosu producentów rolnych.
PolitykaRolna.pl: Stabilność prawa, finansowanie, suwerenność energetyczna, akceptacja społeczna, poziom organizacji i konsolidacji rolników – to wszystko można nazwać wyzwaniami, przed którymi stoi produkcja zwierzęca w Polsce. Od którego z nich należałoby zacząć, aby rozpocząć dynamiczną poprawę sytuacji sektora?
Grzegorz Brodziak: Żyjemy w czasach, w których nie możemy już stosować linearnego podejścia do zadań i wyzwań – na zasadzie: zaczynamy od tego, potem przechodzimy do kolejnego etapu i następnego. Nasze otoczenie zmianie się dynamicznie i ciągle, co wymaga umiejętności widzenia szerokiej perspektywy i jednoczesnego działania w wielu wątkach, z elastycznością niezbędna do uwzględnienia zmieniających się okoliczności.
Zatem w każdym z wymienionych obszarów powinniśmy działać jednocześnie i odpowiednio rozpisywać te działania w perspektywie krótkoterminowej i długoterminowej.
Uważam za absolutnie niezbędne doprowadzenie do przyjęcia zmian w prawie zapewniających ochronę funkcji produkcyjnej wsi przy jednoczesnym uporządkowaniu tematu aktywnego rolnika i, tym samym, urealnienie obrazu struktury agrarnej w Polsce. Za tym powinny iść odpowiednie zapisy w opracowywanych właśnie założeniach do Planu Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, który w nowej perspektywie Wspólnej Polityki Rolnej po roku 2027 powinien zapewnić środki wsparcia gospodarstwom o odpowiednim potencjale i sile ekonomicznej, które pozwolą im realizować konieczną transformację w kierunku rozwiązań zrównoważonych i jednocześnie zwiększać ich konkurencyjność i odporność.
Równolegle powinna mieć miejsce deregulacja w przepisach dotyczących uzyskiwania pozwoleń na budowę nowych lub modernizację istniejących obiektów inwentarskich, ponieważ od wielu lat nasza branża mierzy się z notorycznym i często kompletnie nieuzasadnionym przedłużaniem lub blokowaniem procedur administracyjnych, co uniemożliwia realizację strategicznych celów sektora w zakresie jego modernizacji i dostosowania do postulowanych nowych standardów środowiskowych czy dotyczących dobrostanu zwierząt. Działaniom regulacyjnym powinny towarzyszyć długofalowe działania edukacyjne (we wszystkich grupach wiekowych), tłumaczące jak ważną rolę odgrywa produkcji zwierzęca w obiegu przyrodniczym i jak ważne w żywieniu człowieka jest białko zwierzęce. Przynajmniej od kilkunastu lat mamy, niestety, do czynienia z narastającą dezinformacją w temacie produkcji zwierzęcej, mięsa i produktów odzwierzęcych.
Potrzebne są nam przepisy ułatwiające budowę nowych obiektów hodowlanych, rozbudowę oraz rozwój gospodarstw rolnych i infrastruktury (np. biogazowni). Przed wdrożeniem nowych przepisów konieczna są lepsza analiza ex ante ich skumulowanego wpływu na sektor. Należy przy tym unikać nadmiernej implementacji przepisów unijnych (tzw. „gold plating”).
Produkcja zwierzęca, ściśle zintegrowana z produkcją roślinną, sektorem paszowym i dalej w łańcuchu wartości – z sektorem przetwórstwa mięsa i mleka, powinna być potraktowana priorytetowo w Planie Partnerstwa Krajowego i Regionalnego, jako fundament polskiego rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego.
PolitykaRolna.pl: Dziękuję za rozmowę



