Procedowany przez rząd projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii dotyczy biogazu, biogazu rolniczego i biometanu, ale jego znaczenie wykracza poza sam sektor energetyczny. Jeżeli nowe przepisy uruchomią rozwój instalacji potrzebujących stałego dopływu biomasy, produkcja zwierzęca zyska dodatkową funkcję: stanie się jednym z zapleczy surowcowych dla bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Gnojowica i obornik zyskują na znaczeniu

Projekt UD332, czyli nowelizacja ustawy o odnawialnych źródłach energii dotycząca biogazu, biogazu rolniczego i biometanu, znajduje się na ostatnim etapie prac przed skierowaniem do Sejmu. Wnioskodawca projektu – Ministerstwo Klimatu i Środowiska – usunął tym razem kontrowersyjne przepisy dotyczące wiatraków, co budzi nadzieję, że po przyjęciu ustawy przez parlament Prezydent RP ją podpisze.

Nowa ustawa nie dotyczy bezpośrednio rolników ani biogazowni rolniczych, niemniej jest bardzo ważna z perspektywy sektora produkcji zwierzęcej, ponieważ jej przyjęcie otwiera drogę do rozwoju dużych instalacji produkujących energię i gaz z biomasy, a jednym z najważniejszych źródeł tej biomasy są odchody zwierząt. Zdaniem przedstawicieli branży tworzy to nowy rynek dla gnojowicy, obornika i pomiotu – źródeł metanu, który do tej pory w debacie publicznej opisywano przede wszystkim jako problem środowiskowy.

W tej perspektywie produkcja zwierzęca przestaje być tylko zapleczem bezpieczeństwa żywnościowego. Staje się również częścią bezpieczeństwa energetycznego państwa, bo bez stałego, lokalnego substratu nie będzie ani stabilnego biogazu, ani biometanu, ani rozproszonej energetyki opartej na rolnictwie.

Artur Zawisza: biometanownie potrzebują stałego zaplecza

Ten mechanizm potwierdza Artur Zawisza, prezes Unii Producentów i Pracodawców Przemysłu Biogazowego i Biometanowego. W jego ocenie znaczenie projektu dla sektora produkcji zwierzęcej polega nie na bezpośrednim wpisaniu rolników do ustawy, lecz na uruchomieniu rynku, którego dotąd w Polsce praktycznie nie było: instalacji potrzebujących stałego dopływu gnojowicy, obornika i pomiotu.

– W tej ustawie nie ma przepisów wprost skierowanych do hodowców zwierząt, natomiast o tyle będzie ona dobra dla sektora chowu i hodowli zwierząt, że dzięki systemowi wsparcia dla biometanowni te instalacje zaczną wreszcie powstawać – bo w tej chwili mamy w skali kraju do rejestru wpisane tylko dwie biometanownie, co jest liczbą wyłącznie symboliczną. Po wprowadzeniu systemu wsparcia instalacji inwestorzy będą mieli odwagę inwestycyjną i jednocześnie projekty staną się bankowalne, więc będą powstawać instalacje potrzebujące substratu. I w tym sensie to jest duża szansa dla sektora hodowli zwierząt, że będzie miał wreszcie partnera, którego w tym miejscu wyczekiwał przez kilka lat i nie mógł się go doczekać – wskazuje Artur Zawisza.

Tym partnerem mają być przede wszystkim biometanownie, czyli instalacje wymagające dużej skali i wysokich nakładów inwestycyjnych. Zawisza zwraca uwagę, że właśnie ta skala decyduje o ich znaczeniu dla gospodarstw utrzymujących zwierzęta: jeżeli takie instalacje zaczną powstawać, będą potrzebowały stałego dopływu gnojowicy, obornika i pomiotu.

– A teraz partner w postaci odbiorcy gnojowicy, obornika czy pomiotu wreszcie w większej skali powstaje. Mówię o skali, ponieważ instalacje biometanowe ze względu na skomplikowany proces technologiczny wiążą się z podwyższonymi nakładami inwestycyjnymi, muszą więc być duże, żeby mogły na siebie następnie zarobić w celu spłaty kredytu czy pomocy publicznej – dodaje prezes UPEBBI.

Jacek Zarzecki: bydło to element bezpieczeństwa państwa

Z perspektywy sektora bydła projekt UD332 ma więc znaczenie szersze niż tylko energetyczne. Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, ocenia, że każda ustawa ułatwiająca rozwój biogazu i biometanu wzmacnia argument, że gospodarstwa utrzymujące bydło są elementem bezpieczeństwa państwa – nie tylko żywnościowego, ale także energetycznego.

– Każda ustawa ułatwiająca rozwój tych instalacji pozwala na wzmocnienie roli sektora bydła. Należy pamiętać, że bezpieczeństwo energetyczne państwa to nie tylko wielkie elektrownie, ale przede wszystkim system rozproszonych instalacji w całym kraju, wytwarzających tanią energię. Z perspektywy sektora plusem jest także zwiększenie niezależności rolników poprzez dywersyfikację ich dochodów. O obu tych aspektach od dawna mówi np. Marek Sawicki, jeden z najbardziej zdecydowanych promotorów biogazowni rolniczych – mówi Jacek Zarzecki.

W tej odpowiedzi najważniejsze jest przesunięcie akcentu: biogaz nie jest wyłącznie technologią energetyczną, lecz sposobem włączenia gospodarstw w system produkcji energii. Dla producentów bydła oznacza to dodatkową funkcję gospodarstwa, w którym obornik i gnojowica mogą stać się częścią lokalnego obiegu energii, nawozu i dochodu.

– Więc ta ustawa jest konieczna, choć dziwi mnie osobiście, że organem prowadzącym jest tutaj Ministerstwo Klimatu i Środowiska, a nie Ministerstwo Energetyki we współpracy z Ministerstwem Rolnictwa. Potrzebujemy też przemyślanych przepisów wspierających rozwój biometanowni i biogazowni od strony formalnej, bo teraz wiele z tych przedsięwzięć jest po prostu blokowanych w wyniku protestów mieszkańców. No i tu kłania się po raz kolejny ustawa o ochronie produkcyjnej funkcji wsi – pilnie potrzebna – dodaje Zarzecki.

Produkcja zwierzęca warunkiem transformacji energetycznej

Długoletnie starania sektora biogazu i biometanu, reprezentowanego m.in. przez UPEBBI, oraz sektora produkcji zwierzęcej doprowadziły w końcu do uznania, że jednym z najlepszych odnawialnych źródeł energii dla Polski jest biogazownia lub biometanownia. Dowodem jest nie tylko samo procedowanie projektu UD332, ale także odłączenie go od kontrowersyjnych przepisów wiatrakowych, które wcześniej obciążały prace nad ustawą.

Tym samym produkcja zwierzęca zyskuje nową płaszczyznę działania. Nie chodzi już tylko o mięso, mleko i bezpieczeństwo żywnościowe, ale także o gnojowicę, obornik i pomiot, czyli materiał potrzebny do produkcji energii i gazu, a więc do wzmacniania bezpieczeństwa energetycznego państwa.

Znamienne jest, że wnioskodawcą projektu jest Ministerstwo Klimatu i Środowiska, tradycyjnie skłócone ze środowiskiem rolniczym w sprawach odstrzału dzików, wilków i kormoranów, bioróżnorodności, retencji, poboru wody, a nawet zagospodarowania odpadów rolniczych, takich jak folie czy opony. To samo ministerstwo, dla którego metan związany z produkcją zwierzęcą przez lata był wrogiem publicznym numer jeden dziś prowadzi projekt ustawy, który mówi coś odwrotnego: jeśli OZE ma być stabilne, lokalne i oparte na polskim rolnictwie, potrzebne są biogazownie i biometanownie, a materiał do nich będzie pochodził z produkcji zwierzęcej.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center