W produkcji zwierzęcej coraz większe znaczenie ma nie tylko skala hodowli, ale także kontrola nad tym, co dzieje się później: ubojem, przetwórstwem i sprzedażą. O takim modelu gospodarstwa mówi Ernestyn Janeta, który wspólnie z żoną Marią prowadzi rodzinne gospodarstwo produkcyjne w Lubomi w woj. śląskim.

PolitykaRolna: 30 lat temu zaczynaliście Państwo od 5 ha ziemi i kilkuset sztuk świń. Jak wygląda dziś gospodarstwo i cały model działalności, który udało się Państwu zbudować? Co było najważniejsze na tej drodze: ziemia, organizacja pracy, własny zakład czy konsekwencja w budowaniu rynku?
Ernestyn Janeta: Obecnie nasze gospodarstwo to jakieś 300 ha gruntów, kilkaset sztuk bydła opasowego oraz kilka tysięcy sztuk chlewnej.
Możliwości rozwoju powoduje korelacja zakładu rzeźniczego z gospodarstwem. Można by powiedzieć, iż gospodarstwo istnieje dzięki zakładowi a zakład dzięki gospodarstwu. W naszym przypadku ten model się sprawdził i pozwala na funkcjonowanie na lokalnym rynku.
Jeśli chodzi o wymienione przez Pana składniki – ziemia, organizacja pracy, własny zakład w większym czy mniejszym procencie stanowią filar naszego istnienia. Lecz trzeba pamiętać, iż najważniejszy jest pomysł a następnie realizacja odpowiednim kapitałem ludzkim.
PolitykaRolna: Produkcja zwierzęca jest jednym z najmocniej obciążonych sektorów rolnictwa w Europie. Co najbardziej uderza w gospodarstwa: koszty produkcji, niestabilność cen, import, przepisy, presja organizacji antyhodowlanych czy słaba pozycja rolnika wobec rynku?
Ernestyn Janeta: Tak, zgadza się – wszystko, co Pan redaktor wymienił ma ogromny wpływ na działanie gospodarstw w naszym kraju. Na własnej skórze możemy troszkę opowiedzieć jak budowa nowej chlewni zajęła nam siedem lat pozwoleń, jak przepisy w naszym kraju są niespójne a to przy takim długim okresie zniechęciłoby niejednego z hodowców. Uważamy również, że trzeba rozważyć pojęcia ceny minimalnej, która gwarantowałaby minimalny zysk hodowcy, ponieważ nie może być tak, że jedną partię tuczników sprzedajemy po 7 zł kilo, a następną już po 4,30 zł.
PolitykaRolna: Na rynku liczy się siła ekonomiczna. Czy polscy rolnicy powinni mocniej organizować się w grupy producentów i organizacje branżowe?
Ernestyn Janeta: „W jedności siła” choć to hasło kojarzy się nam z poprzednim system politycznym musimy się zgodzić, iż w obecnych czasach w jakich przyszło nam żyć, mamy dwa wyjścia, oczywiście jako rolnicy: albo zrzeszamy się w większe grupy producentów rolnych i konkurujemy na tak zwanym rynku globalnym albo jako mniejsi producenci żywności propagujemy produkty regionalne.
PolitykaRolna: Polska wołowina, a szerzej – polskie mięso, nie konkurują dziś na rynku globalnym ceną, lecz jakością. Jaką rolę pełnią tu systemy QMP i QAFP?
Ernestyn Janeta: Tak jak Pan redaktor słusznie zauważył ceną nie wygramy z wołowiną na przykład z krajów Mercosur lecz jakością. Musimy jednak dołożyć wszelkich starań jako hodowcy by zapewnić zwierzętom podwyższony standard szeroko pojętego dobrostanu. Mając wprowadzone w swoim gospodarstwie dwa systemy certyfikacyjne QMP oraz QAFP staramy się budować świadomość swoich klientów, iż kupując u nas, kupują polską wołowinę czy wieprzowinę najwyższej jakości. Uważamy, że do zrobienia w tym temacie jest jeszcze bardzo wiele, ponieważ większość klientów nie wie na czym polega system QMP czy QAFP. Dlatego od Ministerstwa Rolnictwa oczekujemy działań, które odgórnie uświadomią polskiego konsumenta.
PolitykaRolna: Państwa gospodarstwo zbudowało własny ciąg produkcyjny – od pasz, przez hodowlę i ubój, po przetwórstwo i sprzedaż. Czy z Państwa perspektywy właśnie w tę stronę powinny iść gospodarstwa produkujące bydło i mięso?
Ernestyn Janeta: „Od pola do stołu” te słynne powiedzenie ciśnie się na usta, dlatego uważamy, że gospodarstwa powinny iść w kierunku budowania własnego łańcucha – od pasz, przez hodowlę i ubój, po przetwórstwo i sprzedaż. Chodzi o to by na każdym etapie produkcji kontrolować po pierwsze jakość po drugie być nie zależnym od zachwiania rynku, co pokazały ostatnie lata jak mocno nasza branża jest uzależniona od zawirowań geopolitycznych.
PolitykaRolna: Dziękuję za udzielenie wywiadu.



