Wielu Polaków twierdzi, że wołowina jest dla nich mięsem za drogim. Jednocześnie ci sami Polacy wydają po kilkaset złotych miesięcznie na suplementy diety albo wprost na leki. Nie umieją liczyć? Na pewno umieją. Czego więc nie wiedzą o wołowinie, że wolą jeść tabletki?

Mit suplementacji
Ludzie zapomnieli już, że je się nie po to, by mieć pełny brzuch, ale po to, by mieć zdrowie fizyczne i psychiczne, i siłę. Dlatego idą do sklepu nie z zamiarem dostarczenia swojemu organizmowi niezbędnych do życia składników, a z zamiarem napełnienia swojej lodówki czymś, co będzie ładnie wyglądać na talerzu i zapewni poczucie sytości (czasem też luksusu). Zdrowie zapewnić mają suplementy diety, odżywki, tabletki – na odporność, na koncentrację, na zmęczenie, na stawy, na drgające powieki, zmarszczoną skórę, łysiejącą głowę.
Ludzie na żywności oszczędzają: wołowina kosztuje więcej niż kurczak czy wieprzowina, szczególnie w promocji, więcej niż zupa w słoiku czy mrożona pizza, człowiek więc patrzy na cenę, mruczy pod nosem: „za drogo” i odkłada wołowinę z powrotem. Nie oszczędzają na suplementach, odżywkach i innych „poprawiaczach wszystkiego”: magnez, żelazo, cynk, potas, witamina B, witamina D, kolagen, itp. itd. – wszystko, o czym tak przekonująco mówią w reklamach wyświetlanych wciąż na ekranach telewizorów.
Nie oszczędzają też na lekach – wiadomo, na zdrowiu się nie oszczędzi.
Wołowina wydaje się droga, bo jest jedzeniem. Tabletki nie wydają się za drogie, bo obiecują naprawę. Mięso trzeba kupić, przygotować i zjeść. Kapsułkę wystarczy połknąć. Tylko organizm nie żyje z obietnic.
Procent zdrowia w zdrowiu
Mamy obsesję na punkcie bycia nowoczesnym: wspieramy odporność, uzupełniamy niedobory, poprawiamy koncentrację, pomagamy mięśniom, dbamy o kości, metabolizm, układ nerwowy i regenerację. Zapominamy o tym, że to, czego używamy do tego „serwisowania” naszego organizmu, to suplementy.
W języku polskim słowo „suplement” nic nie mówi. Być może tak ma właśnie być, bo wtedy łatwiej jest nie wiedzieć, że suplement ma być dodatkiem a nie zamiennikiem – takie jest znaczenie łacińskiego „supplementum”. I tak suplementacja staje się wygodnym usprawiedliwieniem dla zakupów żywności taniej, ultraprzetworzonej, „gotowej do spożycia” – a przy tym co najmniej ubogiej w (jeśli w ogóle je posiadającej…) składniki, których organizm naprawdę potrzebuje.
ONZ chwali mięso
Przez ostatnie lata wiele wysiłku włożono w przekonywanie ludzi, że nowoczesne żywienie będzie polegało na odejściu od mięsa. Miały je zastąpić produkty roślinne, żywność funkcjonalna, suplementy, proszki, wzbogacane przekąski i zamienniki zaprojektowane przez technologię.
Bardzo ciekawe jest, że powoływano się przy tym na zalecenia ONZ dotyczące zdrowia ludzi. Tymczasem FAO – Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa w raporcie z roku 2023 pod tytułem „Wkład żywności pochodzenia zwierzęcego w zdrową dietę na rzecz lepszego odżywiania i poprawy stanu zdrowia” pokazuje, że mięso, mleko, jaja i inne produkty zwierzęce nie są staroświeckim pożywieniem barbarzyńców, lecz podstawowym źródłem składników, z których składa się nasz organizm.
– „Żywność pochodzenia zwierzęcego dostarcza białek wyższej jakości niż inne produkty, z pewnymi różnicami w strawności. Konkretne aminokwasy i czynniki bioaktywne odgrywające rolę w zdrowiu człowieka – karnityna, kreatyna, tauryna, hydroksyprolina i anseryna – występują przede wszystkim w żywności pochodzenia zwierzęcego. Długołańcuchowe kwasy tłuszczowe oraz proporcje niezbędnych kwasów tłuszczowych obecnych w tej żywności są ważne dla funkcji poznawczych na wszystkich etapach życia człowieka” – wskazuje FAO.
To te same składniki, które kupujemy w tabletkach – w postaci skoncentrowanej, lecz słabiej akceptowanej przez organizm, niż wtedy, gdy dostarczamy je w mięsie.
Żywność – transporter materiału chemicznego
Organizm człowieka jest strukturą chemiczną, która musi być stale odbudowywana. Składa się przede wszystkim z wody, białek, tłuszczów, składników mineralnych, cukrów, kwasów nukleinowych i tysięcy mniejszych związków, które uczestniczą w pracy komórek. To żywy układ, który codziennie zużywa własne tkanki, enzymy, hormony, komórki krwi, elementy układu odpornościowego i struktury nerwowe, a potem musi je odtworzyć.
Aby organizm trwał, musi być zdrowy. Aby był zdrowy, musi stale pobierać materiał chemiczny do nieustannej odnowy. Jedynym naturalnym sposobem dostarczenia tego materiału organizmowi jest pożywienie.
Dlatego żywność jest przede wszystkim źródłem materiału do budowy organizmu, a nie kalorii do wytwarzania energii. Białko dostarcza aminokwasów potrzebnych do budowy mięśni, enzymów, przeciwciał i tkanek. Tłuszcze są potrzebne do budowy błon komórkowych, pracy układu nerwowego i wchłaniania części witamin. Żelazo jest konieczne do transportu tlenu we krwi. Cynk bierze udział w odporności, gojeniu i pracy enzymów. Witamina B12 jest potrzebna układowi nerwowemu i tworzeniu krwi.
W tym sensie człowiek nie „je obiadu” tylko po to, żeby się nasycić. Dostarcza organizmowi atomów i związków, z których ten organizm utrzymuje krew, mięśnie, mózg, odporność i metabolizm. Jeżeli jedzenie nie dostarcza właściwych składników albo dostarcza je w słabo przyswajalnej formie, organizm nadal musi wykonywać swoją pracę, ale robi to gorzej, z opóźnieniem albo kosztem własnych rezerw. Wołowina jest tu ważna właśnie dlatego, że dostarcza wielu z tych składników naraz – białka, żelaza, cynku, witamin z grupy B i związków bioaktywnych – w formie, którą organizm potrafi skutecznie wykorzystać.
Superfood – polska wołowina QMP
Wśród wielu rodzajów żywności wołowina ma swoje specjalne miejsce – dostarcza pełnowartościowego białka, żelaza hemowego, cynku, witaminy B12 i składników bioaktywnych, które organizm wykorzystuje w pracy mięśni, krwi, układu nerwowego i odporności. To nie jest tylko źródło kalorii ani „coś do zjedzenia”, lecz skoncentrowany zestaw składników potrzebnych do normalnego funkcjonowania człowieka – podany w formie, którą organizm potrafi skutecznie przyswoić.
– „Mięso należy do najważniejszych źródeł żelaza i cynku w żywności – minerałów krytycznie limitujących diety na świecie. Żelazo w mięsie występuje zasadniczo jako żelazo hemowe, które jest wchłaniane w większym stopniu – średnio 25%, w zakresie 15–35% – niż żelazo niehemowe występujące głównie w żywności roślinnej, gdzie wchłanianie wynosi 2–3%” – podkreśla raport FAO.
To jest różnica między reklamą tabletek a rzeczywistością. Na papierze można porównywać wszystko: zawartość żelaza, białka, cynku, kalorii, tłuszczu. Tylko że gdy człowiek połyka tabletkę, jego organizm musi to wchłonąć i wykorzystać. Nie bez powodu zastanawiamy się czasem, dlaczego nasz mocz ma taki dziwny kolor.
Wołowina jest żelazem z tabeli – tylko smacznym. Jest cynkiem z tabeli – tylko w formie obiadu. Jest białkiem, które nie wymaga proszku, shakera ani aromatu waniliowego. W tym sensie wołowina nie konkuruje wyłącznie z innym mięsem. Konkuruje z całą półką produktów, które próbują sprzedać osobno to, co dobre jedzenie daje razem.
Wołowina pomaga w myśleniu
Rodzice potrafią dużo zapłacić za rozwój dziecka. Korepetycje, języki, sport, aplikacje edukacyjne, suplementy „na koncentrację”, preparaty „na odporność”, witaminy „na rozwój”. Wszystko po to, żeby dziecko lepiej rosło, lepiej się uczyło, miało więcej energii i lepszy start. Zapominają, że pierwszą inwestycją w rozwój dziecka nie jest kurs, aplikacja ani tabletka – najpierw należy dziecko nakarmić zdrowym i pożywnym jedzeniem.
Organizacja Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia wskazuje, że w przypadku dzieci w wieku szkolnym i młodzieży spożycie wołowiny wiąże się z poprawą wyników poznawczych.
– „Wykazano, że spożycie wołowiny na tym etapie życia poprawia wyniki poznawcze” – czytamy w raporcie.
Wszystkie składniki, które w tak dobrze przyswajalnej formie wołowina dostarcza organizmowi, poprawiają pracę mózgu. Najważniejsze są tu: pełnowartościowe białko, witamina B12, żelazo hemowe, cynk, kreatyna, karnityna, tauryna oraz inne związki bioaktywne. To składniki związane z pamięcią, koncentracją, rozwojem neurologicznym i sprawnością poznawczą, dlatego FAO wskazuje, że żywność pochodzenia zwierzęcego ma znaczenie dla funkcji poznawczych na wszystkich etapach życia człowieka.
Tani obiad, drogie leczenie
Najtańsze jedzenie jest tanie tylko w sklepie – później trzeba za nie zapłacić jeszcze raz, albo nawet wiele razy – zmęczeniem, brakiem energii, chorobą, wizytami u lekarza, w aptece. Ileż to razy słyszeliśmy od ludzi, którzy wyszli z ciężkiej choroby, że teraz to już „wezmą się za siebie”, czyli zaczną zdrowo się odżywiać?
Oczywiście mięso, nawet wołowina, nie jest lekiem. Ale po co lek człowiekowi zdrowemu? Jedzenie mięsa zapewnia odpowiednie zbilansowanie składników w organizmie, racjonalne jest więc umieszczenie jej w normalnej diecie.
Wielu w tym momencie powie – buddyści nie jedzą mięsa i żyją. Otóż nie – jedzą mięso, w tym wołowinę. Co roku potrzeby konsumpcyjne Tajlandii przekraczają własne możliwości produkcyjne, dlatego kraj ten importuje coraz więcej wołowiny z wielu krajów świata.
Jest też słynny przypadek strongmana wegetarianina. Tylko że pojedynczy zawodnik z reżimem treningowym, precyzyjnie prowadzoną dietą i całym zapleczem sportowym nie jest modelem żywienia dla normalnych ludzi. Normalni ludzie, żyjący w klimacie umiarkowanym od dziesiątków tysięcy lat, jesteśmy fizycznie nastawieni na odżywianie się mięsem – w tym wołowiną.
Nie każda wołowina jest taka sama
Każdy przytomny czytelnik tego tekstu zauważy, że nie każdy kawałek wołowiny dostępny w sklepie jest tym właśnie, co chciał kupić. Tak, nie będziemy temu zaprzeczać. Nie piszemy tu o jakiejkolwiek wołowinie, lecz o polskiej wołowinie pochodzącej z polskich gospodarstw, które prowadzą hodowlę w systemie Quality Meat Program.
QMP to system jakości zorganizowany i zarządzany przez Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego, w którego tworzeniu brało udział wielu naukowców zajmujących się zarówno hodowlą jak i żywieniem. System ten jest uznany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz Komisję Europejską.
QMP opiera się na doborze bydła, utrzymywaniu go zgodnie z zasadami dobrostanu, specjalnym żywieniu odpowiadającym potrzebom zwierząt opartym na paszach z własnego gospodarstwa, zakazie stosowania hormonów wzrostu, stałej kontroli lekarskiej itd.
Efektem jest wołowina wysokiej jakości, której pochodzenie można prześledzić od narodzenia zwierzęcia do uboju.
Jeżeli więc pytamy, czy polska wołowina jest droga, trzeba doprecyzować: jaka wołowina? Bo jeśli mówimy o wołowinie QMP, to mówimy nie tylko o mięsie – mówimy o produkcie, za którym stoi konkretny system jakości.
Polska wołowina nie jest droższa niż suplementy diety
Polska wołowina QMP kosztuje – to prawda. Za tą ceną stoi specjalistyczna hodowla, żywienie, dobrostan, kontrola zdrowia zwierząt, identyfikowalność i standard jakości. Ale kosztuje także dlatego, że w kawałku mięsa dostajemy coś więcej niż smak – dostajemy składniki, których organizm nie traktuje jak „ciężki orzech do zgryzienia”, tylko jak gotowy materiał do pracy.
Tak, polska wołowina QMP kosztuje. Ale kosztuje również tabletka, kapsułka, proszek i preparat, którymi musimy ratować nasz organizm zasilany tanim paliwem nieznanego pochodzenia.
Wołowina to coś więcej niż jedzenie – to rytuał. Czy ktoś zaprosi znajomych na wspólne spożywanie tabletek? No raczej nie. Ale na dobrego steka – jak najbardziej.



