W Brazylii powstała platforma cyfrowa do śledzenia łańcuchów dostaw surowców objętych unijnym rozporządzeniem EUDR. To sygnał, że Mercosur nie lekceważy warunków dostępu do rynku UE. Czy podobnie potraktuje klauzule ochronne do umowy UE–Mercosur?

UE rozporządza, Brazylia się podporządkowuje
W Brazylii powstała platforma cyfrowa opracowana przez Instituto Sociedade, População e Natureza, która służy do weryfikacji danych społecznych i środowiskowych oraz do śledzenia łańcuchów dostaw surowców powiązanych z wylesianiem, konfliktami gruntowymi i innymi naruszeniami prawa na obszarach wiejskich. Platforma gromadzi dane z 15 krajowych i międzynarodowych organizacji, a korzystać z niej mogą firmy, administracja, naukowcy, organizacje społeczne i organy publiczne.
System obejmuje między innymi soję, kawę, kakao, olej palmowy, kauczuk i hodowlę bydła, czyli sektory objęte unijnym rozporządzeniem EUDR dotyczącym produktów wolnych od wylesiania. Towary objęte tymi przepisami nie mogą być sprzedawane na wspólnym rynku UE, jeżeli pochodzą z terenów wylesionych po 2020 roku – bez względu na to, czy zostały wyprodukowane w Unii, czy poza nią.
Platforma umożliwia analizę danych w podziale na poszczególne gminy i stany, co pozwala wyeliminować surowce z regionów wysokiego ryzyka. Bazy danych obejmują okres od 2002 roku, co ma kluczowe znaczenie przy udowadnianiu, że dany grunt nie został wylesiony po dacie granicznej 31 grudnia 2020 r. Dzięki współpracy z Komisją Duszpasterską ds. Ziemi (Comissão Pastoral da Terra, powstałą w 1975 r. podczas spotkania biskupów i prałatów Amazonii zwołanego przez brazylijską Konferencję Episkopatu), system śledzi spory o wodę, pracę przymusową oraz tzw. „zielone zawłaszczanie ziemi”, czyli nielegalne zajmowanie terenów tradycyjnych społeczności.
EUDR jako próba generalna klauzul ochronnych
Jeszcze 9 stycznia minister spraw zagranicznych Paragwaju Rubén Ramírez Lezcano, odnosząc się do klauzul ochronnych do umowy UE–Mercosur, podkreślał, że „środki ochronne omawiane przez Unię Europejską nie są częścią umowy”. Dziś widać jednak, że kraje Mercosur nie tylko kontestują unijne warunki, ale zaczynają budować infrastrukturę, która pozwoli im się do nich dostosować.
Można postawić tezę, że Brazylia nie buduje systemu śledzenia produktów dlatego, że Europa chce chronić lasy Amazonii, ale dlatego, żeby nie stracić dostępu do rynku UE. To ważne także dla oceny klauzul ochronnych. Jeżeli eksporterzy z Mercosuru nie chcą problemów w handlu z Europą, będą unikać nie tylko naruszenia EUDR, lecz także sytuacji, które mogłyby dać Unii polityczny i gospodarczy pretekst do uruchomienia mechanizmów ochronnych. Jeśli dziś dostosowują się do wymogów dotyczących wylesiania, można zakładać, że podobnie będą kalkulować w sprawie standardów produkcji, jakości, identyfikowalności i kontroli – oczywiście nie z troski o wrażliwość Europejczyków, lecz z troski o dostęp do zamożnego rynku.
Kraje Mercosur stać na takie dostosowanie. Z jednej strony na rynek UE trafia stosunkowo niewielka, bo około ósma część całego eksportu rolno-spożywczego Mercosuru, a z drugiej strony jest to rynek na tyle zamożny, że może wchłonąć wyższe koszty produkcji.
Gdyby tak się stało, wołowina z Mercosuru nadal będzie tańsza dzięki skali produkcji i warunkom klimatycznym, ale może już nie aż tak tania.
Presja Polaków miała sens
Właśnie dlatego miała sens walka o klauzule ochronne, wprowadzone do umowy z Mercosurem dzięki zaangażowaniu wiceprzewodniczącego komisji AGRI Krzysztofa Hetmana, przy współpracy z polskim sektorem wołowiny.
Brazylijska platforma pokazuje, że warunki stawiane przez Unię mogą wpływać nie tylko na dokumentację eksportową, ale także na prawo krajów Mercosur, system kontroli i sposób organizowania produkcji pod rynek europejski.
Oczywiście dostosowywanie prawa krajów Mercosur do wymogów UE nie usunie wszystkich różnic między produkcją europejską a południowoamerykańską. Nie zmieni też faktu, że umowa UE–Mercosur pozostaje jednym z najważniejszych wyzwań dla unijnego rynku wołowiny.
Jednak proces, który został zainicjowany uruchomieniem platformy do śledzenia pochodzenia produktów wytwarzanych w Ameryce Południowej, aby spełnione zostały wymagania Unii Europejskiej to sygnał, że zorganizowane, oparte na argumentach i pracy lobbingowej działania mogą wpływać na poprawę warunków funkcjonowania polskiego rolnictwa.
To jest najważniejszy wniosek z tej informacji: dobrze przygotowana presja sektora rolnego może zmieniać nie tylko język unijnych dokumentów, ale także zachowanie państw, które chcą sprzedawać na europejski rynek.



