QMP w gospodarstwie Jakuba Skołuby to wyższe dopłaty, ale też gwarancja dla nowych klientów zamawiających wołowinę, że bydło utrzymywane jest w dobrostanie i żywione paszą z gospodarstwa. Rolnik z Brzoskwini w woj. małopolskim prowadzi RHD, sprzedaje w ten sposób całą wołowinę, a zamówienia zbiera na profilu FB „Wołowina Jakub Skołuba”.

PolitykaRolna: Panie Jakubie, już od 2017 roku stawia Pan na rasę Limousine i całoroczny wypas. Dlaczego wybrał Pan taki model hodowli?
Jakub Skołuba: Zdecydowałem się na taki model jeszcze zanim w moim gospodarstwie pojawiło się bydło limousine. Czytając różne książki anglojęzyczne zrozumiałem, że polskie rolnictwo jest parę lat do tyłu w porównaniu do krajów rozwiniętych, i żeby poradzić sobie w sytuacji ogólnie niespecjalnie korzystnej dla małych i średnich gospodarstw, trzeba zrobić to, co w tamtych krajach pozwala takim gospodarstwom dobrze funkcjonować.
Koło domu mieliśmy parę wolnych hektarów, które znakomicie nadawały się na pastwisko. A w systemie pastwiskowym znakomicie czuje się bydło rasy limousine. Ale wiedziałem, że samo posiadanie bydła nie rozwiązuje jeszcze sprawy – dlatego od początku zdecydowałem się na sprzedaż bezpośrednią wołowiny.
W roku 2017 złożyłem wniosek o premię dla młodego rolnika, z tej premii kupiłem 12 sztuk jałówek czystorasowych i od tego momentu zaczęła się, już na poważnie, moja przygoda z gospodarstwem.
PolitykaRolna: Czy ludzie, którzy zamawiają u Pana mięso, pytają o to, jak zwierzęta były karmione i skąd bierze się pasza?
Jakub Skołuba: W moim przekonaniu ludzie kupujący produkty bezpośrednio od rolnika są świadomymi konsumentami. Dla nich ważne jest, żeby zwierzęta były utrzymywane w dobrostanie, i żeby były karmione jak najbardziej naturalnie. Wiedzą, że jeśli krowa jadła zdrową paszę, to i mięso z niej jest zdrowe.
PolitykaRolna: Od ponad roku prowadzi Pan stado w systemie QMP. Co Pana do tego skłoniło?
Jakub Skołuba: Nie ukrywam, że dopłaty, które są wyższe przy QMP. Moje gospodarstwo spełniało od razu wszystkie warunki, jeśli chodzi o krowy mamki, więc szkoda było nie skorzystać z tego systemu jakości.
Teraz planujemy jeszcze dostosowanie budynków i wybiegów do opasów, i wtedy będziemy mieć już całe gospodarstwo w systemie QMP.
PolitykaRolna: Czyli wejście w system nie stanowiło dla Pana problemu?
Jakub Skołuba: Nie było to jakoś specjalnie skomplikowane. Jestem w Polskim Związku Hodowców i Producentów Bydła Mięsnego, i cała nasza grupa hodowców jest dość zintegrowana. Mamy swojego WhatsAppa, wymieniamy się tam uwagami, jeden drugiemu stara się pomóc, doradzić jednostkę certyfikującą, ogarnąć biurokrację. Spotykamy się też na wystawach, wyjazdach, jest okazja porozmawiać.
Mam też dużą pomoc ze strony Małopolskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego, więc nie ma problemów z doradztwem.
PolitykaRolna: QMP to dopłaty, ale czy ma jakiś wpływ na pańską sprzedaż bezpośrednią?
Jakub Skołuba: QMP mam od roku, a większość klientów od prawie 10 lat, więc oni nie pytają o QMP. Ale nowi klienci już zwracają na to uwagę, pytają o to, dlatego mówię o tym na swoim profilu FB, bo to jest atut naszego gospodarstwa. Kto mnie zna od lat wie, jak hodowane jest bydło, natomiast ci, którzy dopiero zaczynają zamawiać u mnie, dzięki QMP mają gwarancję, że jest dobrostan i pasza z własnego gospodarstwa.
PolitykaRolna: QMP nie było problemem, ale żeby sprzedawać mięso w RHD, trzeba samemu wycinać elementy z półtusz. Jak Pan się tego nauczył?
Jakub Skołuba: Nie nauczyłem się tego (śmiech). To wygląda tak – mam dokumenty konwojenta i zarejestrowany środek transportu do przewozu zwierząt. Zawożę bydło do rzeźni, tam jest ubijane. Z powrotem odbieram ćwierci wołowe swoją izotermą i przywożę do chłodni. Tutaj rozbiera je zaprzyjaźniony pracownik rzeźni, a ja zajmuję się pakowaniem i dostosowaniem odpowiedniej ilości do zamówień.
Staram się przyuczać do rozbioru, ale, jak w każdym fachu, trzeba ileś tam godzin wyrobić, żeby się tego fachu nauczyć.
PolitykaRolna: Sprzedaje Pan bydło też do zakładów, czy wszystko idzie w RHD?
Jakub Skołuba: Nic nie sprzedajemy poza RHD. I tak samo niczego nie chcemy kupować z zewnątrz, dlatego szczerze mówiąc mamy problem, bo mamy więcej zamówień niż wołowiny. I to wszystko lokalnie, bo ja nie wysyłam mięsa do klienta.
PolitykaRolna: Skoro jest taki popyt, to pewnie zamierza Pan powiększać stado?
Jakub Skołuba: Tego jeszcze nie wiem. Sytuacja jest taka w rolnictwie, że człowiek nie wie do końca, w którym kierunku iść. Na pewno chcę zejść z wysokotowarowej produkcji roślinnej, bo oprócz bydła mam przede wszystkim ziemniaki, które przez lata były naszym głównym przychodem, ale ostatnie lata nie są dla nich korzystne.
Natomiast mam takich klientów, którzy chętnie kupiliby ode mnie jaja, przetwory, soki – a tego na razie nie mam. Myślę więc, że może raczej w tę stronę pójdę, bo na to są chętni.
PolitykaRolna: Pańskie gospodarstwo wygląda bardzo dobrze – czy można powiedzieć, że połączenie RHD i QMP to dobry pomysł dla producenta bydła?
Jakub Skołuba: Myślę, że tak. Gospodarstwa takiej wielkości jak moje powinny starać się promować swoje produkty także w sprzedaży bezpośredniej, bo do tej pory było tak, że sprzedając bydło czystorasowe do skupu dostawało się taką samą cenę, jak za mieszańce. A przecież jak ktoś utrzymuje rasy typowo mięsne, takie jak limousine, charolaise czy blond d’aquitaine, to produkuje wołowinę premium, która idzie głównie na eksport.
Na półkach sklepowych w Polsce trudno taką wołowinę znaleźć, ale czasy się zmieniły i jest już wielu konsumentów, którzy szukają takiego jakościowego mięsa, z bydła czystorasowego, utrzymywanego w dobrostanie, na pastwisku albo na wybiegu.
A gdy już się spełnia te warunki, to certyfikacja QMP nie jest problemem. Dlatego jak ktoś ma niewielkie stado, nie ma produkcji wysokotowarowej, to bardzo dobrym rozwiązaniem dla niego jest właśnie RHD podparte systemem QMP.
PolitykaRolna: Dziękuję za rozmowę



