– Bez stabilnych warunków producenci nie są w stanie planować i rozwijać działalności – mówi Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej. – Dziś największym ryzykiem jest zmienność regulacji, dlatego potrzebujemy strategii, która uporządkuje zasady i pozwoli inwestować.

Dariusz Goszczyński o strategii dla produkcji zwierzęcej i potrzebie stabilnego prawa

Polityka Rolna.pl: Panie Prezesie, w newsletterze politykarolna.pl dot. strategii produkcji zwierzęcej podkreślił Pan wagę „stabilnych warunków funkcjonowania”. Co konkretnie kryje się pod tym pojęciem dla branży, która jest największym producentem w UE? Czy mowa o wieloletnim zamrożeniu wymogów dobrostanowych, czy raczej o gwarancjach państwa w zakresie przewidywalności kosztów operacyjnych?

Dariusz Goszczyński: Branża drobiarska potrzebuje przede wszystkim przewidywalności i stabilizacji, a nie ciągłego nakładania nowych obowiązków w krótkich odstępach czasu. Dlatego jako sektor, wspólnie z innymi organizacjami, wzięliśmy udział w konferencji prasowej „Apel organizacji branżowych sektora rolno-spożywczego o wprowadzenie dwuletniego moratorium legislacyjnego”. Podczas wydarzenia jasno wskazywaliśmy na potrzebę wprowadzenia ograniczenia na nowe regulacje krajowe, które generują dodatkowe koszty lub obciążenia administracyjne. To nie jest postulat „zamrożenia dobrostanu”, lecz apel o właściwe tempo i racjonalność zmian, często wymuszanych na decydentach przez organizacje antyhodowlane, dążące do likwidacji produkcji zwierzęcej w UE. W ostatnich latach branża funkcjonuje w warunkach skumulowanej presji – od chorób zwierząt, przez rosnące koszty energii i pracy, po kolejne inicjatywy regulacyjne, często nakładające się na siebie bez odpowiedniego okresu przejściowego.

Z naszej perspektywy stabilność oznacza więc przede wszystkim czytelne i przewidywalne otoczenie regulacyjne, w którym przedsiębiorcy mogą planować inwestycje na kilka lat do przodu, a nie reagować z miesiąca na miesiąc na nowe wymogi. Oczekujemy, że państwo, przy pełnym poszanowaniu prawa unijnego, powstrzyma się od nakładania dodatkowych krajowych obciążeń wykraczających poza minimum UE, zgodnie z postulatem „UE+0”, który wielokrotnie podnosiliśmy.

Jednocześnie podkreślamy, że ewentualne zmiany, także w obszarze dobrostanu, powinny być wprowadzane stopniowo, poprzedzone rzetelną oceną skutków oraz dialogiem z branżą. Dodatkowo regulacje, które generują istotne koszty, powinny być powiązane z odpowiednimi mechanizmami wsparcia. Tylko w takich warunkach możliwe jest utrzymanie konkurencyjności polskiej produkcji drobiarskiej, która dziś jest liderem w Unii Europejskiej i ważnym filarem bezpieczeństwa żywnościowego.

PolitykaRolna.pl: Jakie konkretne bezpieczniki regulacyjne powinny zostać wpisane do strategii, aby producent drobiu, planujący inwestycję z długim okresem zwrotu, miał pewność, że ramy prawne nie zostaną zmienione w trakcie trwania cyklu kredytowego? Jakich zmian w prawie krajowym oczekuje branża, by zyskać tę przewidywalność?

Dariusz Goszczyński: Z perspektywy branży drobiarskiej kluczowe jest to, aby inwestycje, które mają wieloletni horyzont zwrotu i są silnie kapitałochłonne, były osadzone w trwałych i przewidywalnych ramach prawnych. Dziś największym ryzykiem jest niepewność dotycząca decyzji środowiskowych i możliwości inwestowania w nowoczesne obiekty inwentarskie oraz brak gwarancji, że warunki prowadzenia działalności nie ulegną istotnej modyfikacji w trakcie cyklu kredytowego.

Dlatego jako Krajowa Rada Drobiarstwa – Izba Gospodarcza od dłuższego czasu postulujemy wprowadzenie ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej polskiej wsi, która stanowiłaby realny system „bezpieczników regulacyjnych” dla rolnictwa i przetwórstwa. Taka regulacja powinna jasno przesądzać o tym, że działalność produkcyjna na obszarach wiejskich, w tym produkcja zwierzęca, jest funkcją strategiczną, podlegającą szczególnej ochronie państwa.

W praktyce oznacza to kilka kluczowych rozwiązań. Po pierwsze, konieczne jest wprowadzenie zasady stabilności prawa w czasie, czyli ograniczenie możliwości wprowadzania zmian istotnie pogarszających opłacalność inwestycji w trakcie jej realizacji. Inwestor musi mieć pewność, że jeśli spełnia obowiązujące dziś wymogi środowiskowe czy dobrostanowe, to nie zostaną one radykalnie zaostrzone „w trakcie gry”.

Po drugie, oczekujemy wzmocnienia ochrony istniejących gospodarstw i instalacji produkcyjnych wobec presji urbanizacyjnej i lokalnych konfliktów. Chodzi m.in. o jednoznaczne uregulowanie kwestii planowania przestrzennego oraz ograniczenie sytuacji, w których zmiana otoczenia inwestycji – np. zabudowa mieszkaniowa w sąsiedztwie ferm – prowadzi do prób ograniczania lub wygaszania legalnie działającej produkcji.

Po trzecie, rozbudowa lub budowa nowych obiektów inwentarskich, wyposażonych w tak potrzebne dziś najnowocześniejsze rozwiązania bioasekuracyjne, nie może być systemowo blokowana przez organizacje antyhodowlane, których celem jest likwidacja produkcji zwierzęcej w Polsce i w UE.

PolitykaRolna.pl: Polityka handlowa to wyłączna kompetencja Komisji Europejskiej. Jakie realne narzędzia ochrony przed konkurencją z państw trzecich, takich jak Ukraina czy kraje Mercosur, może zaproponować krajowy dokument? Czy widzi Pan szansę na wprowadzenie na poziomie krajowym tak rygorystycznych systemów certyfikacji jakościowej i sanitarnej, które stałyby się naturalną barierą dla surowca niespełniającego unijnych standardów produkcji?

Dariusz Goszczyński: Rzeczywiście, polityka handlowa pozostaje w kompetencji Komisji Europejskiej, ale to nie oznacza, że państwa członkowskie są pozbawione realnych narzędzi wpływu. Kluczowa jest tutaj ścisła współpraca na poziomie UE i władz krajowych, aby zapewnić równowagę między otwartością handlu a ochroną europejskiego rynku.

Z perspektywy branży drobiarskiej podstawowym problemem jest obecnie napływ produktów z państw trzecich, które nie spełniają wysokich, a jednocześnie kosztownych standardów produkcji obowiązujących w Unii Europejskiej. Dotyczy to zarówno wymogów dobrostanowych, jak i środowiskowych czy zasad stosowania środków weterynaryjnych. W efekcie europejscy producenci muszą konkurować na nierównych zasadach, co podważa sens całego systemu regulacyjnego UE.

Dlatego oczekujemy, że na poziomie unijnym wzmocnione zostaną realne, a nie iluzoryczne klauzule ochronne w umowach o wolnym handlu, które umożliwią szybkie reagowanie w sytuacji zakłóceń rynku lub napływu towarów niespełniających standardów. Mechanizmy te muszą być skuteczne operacyjnie, a nie jedynie zapisane na papierze.

Jednocześnie ogromną rolę mają do odegrania państwa członkowskie, w tym Polska, poprzez rygorystyczne egzekwowanie przepisów dotyczących bezpieczeństwa i jakości importowanej żywności. I tutaj nie mówimy o tworzeniu sztucznych barier, lecz o konsekwentnym stosowaniu obowiązujących norm. Ostatnie działania służb kontrolnych, które wykryły nieprawidłowości, w tym obecność pozostałości niedozwolonych substancji w mięsie importowanym z Brazylii, są najlepszym dowodem na to, że ryzyko jest realne i wymaga zdecydowanej reakcji.

PolitykaRolna.pl: Produkcja drobiarska to sektor wybitnie energochłonny. Czy strategia powinna wymusić na rządzie formalne uznanie produkcji zwierzęcej za gałąź przemysłu strategicznego, której przysługuje specjalna osłona energetyczna oraz priorytet w dostępie do modernizacji przyłączy OZE, o czym wspominał minister Krajewski?

Dariusz Goszczyński: Zdecydowanie tak – jako branża od dawna wskazujemy, że produkcja zwierzęca, w tym drobiarska, powinna zostać formalnie uznana za sektor strategiczny dla państwa. Nie jest to postulat nowy, lecz konsekwencja argumentów, które wielokrotnie prezentowaliśmy zarówno w dialogu krajowym, jak i na forum europejskim.

Sektor drobiarski pełni dziś kluczową funkcję nie tylko w gospodarce, ale również w zapewnieniu bezpieczeństwa żywnościowego kraju i całej Unii Europejskiej. Polska jest największym producentem drobiu w UE i jednym z najważniejszych eksporterów na świecie, co oznacza, że stabilność tej produkcji ma znaczenie wykraczające poza rynek krajowy. Jednocześnie mamy do czynienia z działalnością silnie energochłonną – od utrzymania warunków dobrostanowych, przez przetwórstwo, aż po logistykę chłodniczą.

Dlatego uważamy, że strategia powinna jasno wskazywać na konieczność objęcia produkcji zwierzęcej statusem sektora strategicznego, co w praktyce powinno przełożyć się na konkretne instrumenty wsparcia oraz w sytuacjach kryzysowych, kiedy mogą występować ograniczenia w dostawach energii, priorytetowego traktowania i utrzymania zasilania. Mówimy tu m.in. o specjalnych rozwiązaniach w zakresie kosztów energii, które ograniczą wpływ gwałtownych wahań cen na opłacalność produkcji, ale także o priorytetowym dostępie do infrastruktury energetycznej i modernizacji przyłączy, w tym dla instalacji OZE.

To szczególnie istotne w kontekście transformacji energetycznej. Branża nie uchyla się od inwestycji w odnawialne źródła energii, ale potrzebuje stabilnych warunków działania i realnych możliwości technicznych przyłączenia nowych mocy. Bez tego transformacja pozostanie jedynie postulatem, a nie rzeczywistym kierunkiem zmian.

Podkreślamy przy tym, że uznanie sektora za strategiczny nie jest formą uprzywilejowania, lecz odpowiedzią na jego znaczenie systemowe dla gospodarki, eksportu i bezpieczeństwa żywnościowego. W warunkach rosnących kosztów, presji regulacyjnej i niestabilności rynkowej takie podejście jest niezbędne, aby utrzymać konkurencyjność polskiej produkcji i ciągłość dostaw żywności.

PolitykaRolna.pl: Dziś wsparcie eksportu jest rozproszone między MRiRW, MSZ i PAIH. Czy strategia powinna być dokumentem nadrzędnym, który narzuci tym instytucjom jedną, wspólną linię działania, tak aby otwieranie rynków trzecich było procesem skoordynowanym, a nie sumą rozproszonych inicjatyw różnych resortów?

Dariusz Goszczyński: Strategia powinna odgrywać rolę dokumentu nadrzędnego, który w sposób jednoznaczny określi cele oraz priorytety w zakresie otwierania i utrzymywania rynków eksportowych. Dziś mamy do czynienia z rozproszeniem kompetencji pomiędzy różne instytucje, co w praktyce oznacza mniejszą skuteczność działań i brak spójnej polityki państwa wobec rynków trzecich.

Przyjęcie strategii pozwoliłoby uporządkować ten system, nadać wspólny kierunek działaniom MRiRW, MSZ i PAIH oraz jasno zdefiniować, które rynki są dla Polski priorytetowe z punktu widzenia bezpieczeństwa żywnościowego, potencjału eksportowego oraz stabilności sektora. Dzięki temu działania dyplomatyczne, negocjacyjne i promocyjne byłyby skoordynowane, a nie prowadzone równolegle i często w oderwaniu od siebie.

Z perspektywy branży drobiarskiej, która jest jednym z najbardziej eksportowych sektorów polskiego rolnictwa, kluczowe jest, aby państwo działało w sposób zintegrowany i przewidywalny. Choć zarówno Ministerstwo Rolnictwa, jak i Inspekcja Weterynaryjna są dziś bardzo zaangażowane i pomocne naszej branży, to otwieranie nowych rynków eksportowych jest procesem długotrwałym, wymagającym konsekwencji i współpracy wielu instytucji – bez jednego, nadrzędnego dokumentu strategicznego trudno o jego efektywność.

Dlatego strategia powinna nie tylko wyznaczać kierunki, ale również wprowadzać mechanizmy koordynacji i odpowiedzialności poszczególnych instytucji, tak aby eksport polskiej żywności był realnym narzędziem wzmacniania konkurencyjności całego sektora rolno-spożywczego.

PolitykaRolna: Dziękuję za rozmowę

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center