– Wierzę, że na potrzeby opracowania strategii rozwoju produkcji zwierzęcej powstanie szeroka platforma współpracy organizacji branżowych i instytucji naukowych. Tylko wtedy będziemy w stanie osiągnąć sukces – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.

PolitykaRolna.pl: Panie przewodniczący, jest Pan jednym z pomysłodawców opracowania krajowej strategii rozwoju produkcji zwierzęcej. Prezes KRIR Wiktor Szmulewicz w wywiadzie dla naszego portalu powiedział, że ta strategia to kwestia polskiej racji stanu. Dlaczego jest to tak ważne?
Jacek Zarzecki: Ponieważ bez produkcji zwierzęcej nie ma produkcji roślinnej, a więc nie ma polskiego rolnictwa, czyli nie ma bezpieczeństwa żywnościowego. Niektórzy mogą to uznać za slogan i wyświechtane hasło, ale takie są realia.
Polska jest przede wszystkim producentem zbóż paszowych – jeżeli nie będziemy rozwijali (a przede wszystkim nie powstrzymamy ich powolnej likwidacji) gospodarstw rolnych utrzymujących zwierzęta gospodarskie, gospodarstwa roślinne będą mogły produkować tylko na eksport na rynki, na których dominują wielkie przedsiębiorstwa rolne z Ukrainy i Ameryki Południowej.
Po drugie – polski eksport ogółem jest w dużej mierze oparty na eksporcie produktów rolno–spożywczych, którego trzonem są wołowina, dróg, wieprzowina, produkty mleczarskie. To przekłada się na poziom PKB – przypomnę, że cały sektor związany z rolnictwem daje do PKB wkład na poziomie 13%.
Po trzecie, powinniśmy pamiętać to, co mówił przewodniczący Rady Sektora Wołowiny Jerzy Wierzbicki – że dla Polski rolnictwo jest tym, czym dla Niemiec przemysł motoryzacyjny. I nie powinniśmy się tego wstydzić, ponieważ nasze rolnictwo jest oparte na najnowocześniejszych technologiach i samo w sobie jest motorem rozwoju tych technologii.
To wszystko pokazuje jak ważna jest produkcja zwierzęca nie tylko w rolnictwie, ale dla całej gospodarki. Opracowanie strategii jest rozwoju na najbliższe 10 lat powinno być naszym priorytetem.
PolitykaRolna.pl: Produkcja zwierzęca w Unii mierzy się od lat z zarzutem niszczenia klimatu wskutek emisji gazów cieplarnianych. Tymczasem to polityka klimatyczna UE decyduje w dużej mierze o wsparciu rolnictwa, czego dowodem jest choćby przeznaczanie 40% środków z WPR na cele środowiskowe, czy zapisy Wizji dla rolnictwa i żywności. Czy polska strategia rozwoju produkcji zwierzęcej będzie w stanie odpowiedzieć na to wyzwanie?
Jacek Zarzecki: Oczywiście produkcja zwierzęca w Polsce nie może funkcjonować w oderwaniu od innych polityk UE. My rozumiemy, co się wokół nas dzieje, wiemy, że musimy iść w kierunku produkcji zrównoważonej, i już to w Polsce robimy. Dowodem jest system jakości QMP, obejmujący produkcję wołowiny z ras mięsnych i mlecznych, oparty na podwyższonych warunkach dobrostanowych i praktykach niskoemisyjnych.
Natomiast rolnictwo to nie jest hobby, to jest biznes. On musi się opłacać, musi zapewniać stabilność dochodów i na tym powinniśmy się przede wszystkim dzisiaj skupić. Ograniczanie emisji jest oczywistą potrzebą, ale nie może się to odbywać przy pomijaniu warunków ekonomicznych. Dlatego wspólnie z Ministerstwem Rolnictwa pracujemy obecnie nad wdrożeniem ekoschematu niskoemisyjnego, który będzie premiował ograniczenie emisji metanu w produkcji zwierzęcej.
Polska krajowa strategia rozwoju produkcji zwierzęcej musi przewidywać również te wyzwania. Dziś mówi się nie tylko o skierowaniu większej ilości środków z WPR na cele środowiskowe, ale też prawdopodobne jest kolejne zwiększenie norm i przepisów w zakresie dobrostanu zwierząt. Co prawda to na razie tylko założenia, ale trzeba wiedzieć, że będzie się to wiązało z kolejnymi inwestycjami, a o środkach na te inwestycjach na poziomie europejskim nie słyszymy.
Dlatego potrzebujemy więcej odpowiedzialnej polityki i więcej rozumiejących ten problem polityków. Cieszę się, że wiceprzewodniczącym komisji AGRI jest Krzysztof Hetman, który rozumie, że zmiany, które następują, muszą odbywać się ewolucyjnie i na drodze zachęt, a nie przymusu pod postacią obowiązków i kar.
PolitykaRolna.pl: Wspomniał Pan, że następuje powolna likwidacja gospodarstw produkcji zwierzęcej. Ostatnie informacje z Agencji Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa wykazują, że w ciągu ostatniego roku zniknęło w Polsce ponad 15,5 tysiąca stad bydła. Może więc powinno się opracować strategię nie „rozwoju”, ale „ocalenia” produkcji?
Jacek Zarzecki: Likwidacja gospodarstw utrzymujących zwierzęta to trend widoczny w całej Unii Europejskiej. Powstrzymać ma go opracowywana przez komisarza ds. rolnictwa Christophe’a Hansena EU Livestock Strategy, zapowiedziana już w Wizji dla rolnictwa i żywności. Trzeba powiedzieć, że to będzie pierwsza unijna strategia dotycząca tego sektora, i jest ona priorytetem dla komisarza Hansena, który pochodzi z gospodarstwa zajmującego się hodowlą bydła. Również minister rolnictwa Stefan Krajewski podkreślał wielokrotnie, że produkcja zwierzęca jest priorytetem działań Ministerstwa – z powodów, które wymieniłem wcześniej.
Nie możemy jednak opierać się wyłącznie na ogólnounijnej strategii, ponieważ mamy w UE wyraźną, dominującą wręcz pozycję w produkcji zwierzęcej. Sektor drobiarski jest tu niekwestionowanym liderem, a sektor wołowiny jest drugim w UE eksporterem. I choć do 10 kwietnia br. powinniśmy wnieść swoje uwagi do unijnego projektu, naszą ambicją powinno być opracowanie krajowej strategii przynajmniej równocześnie z EU Livestock Strategy.
Indywidualne polskie podejście do produkcji zwierzęcej jest konieczne, ponieważ jej rozwój blokuje wiele specyficznych dla Polski barier, w tym prawnych. Strategia oczywiście ich nie wyeliminuje, bo to mogą zrobić tylko ustawy i rozporządzenia, ale może wskazać te bariery decydentom.
PolitykaRolna.pl: Jakie to bariery?
Jacek Zarzecki: Jednym z głównym elementów, które utrudniają prowadzenie produkcji zwierzęcej, są protesty sąsiadów rolników, nowych mieszkańców wsi, oburzających się na to, że na wsi czuć woń obornika czy gnojowicy. Przykład Szymona Kluki pokazuje, jak bardzo niebezpieczna jest taka niedorzeczna postawa.
Obecnie mamy dwa projekty ustawy o produkcyjnej funkcji wsi – jeden autorstwa Ministerstwa Rolnictwa, drugi autorstwa Kancelarii Prezydenta RP. Mamy nadzieję, że przysłużą się temu, by rolnicy mogli prowadzić swoją działalność zgodnie z prawem zabraniającym nękania przez sąsiadów. To jest psychologiczny fundament rozwoju produkcji zwierzęcej, także gwarant następstwa pokoleniowego w gospodarstwach. Ale rolnicy potrzebują też stabilnego prawa, które pozwala na rozwój gospodarstwa – i tu mówimy o planach ogólnych gmin. Przepisy, na których opiera się sporządzanie tych planów, są obecnie poddane poważnej, merytorycznej krytyce ze strony ekspertów, gdyż w skrajnych przypadkach uniemożliwiają rozbudowę budynków gospodarczych.
Dlatego, w moim przekonaniu, strategia rozwoju produkcji zwierzęcej obok ustawy o produkcyjnej funkcji wsi to będą dwa dokumenty, które określą przyszłość polskiego rolnictwa na kolejną dekadę. To są obecnie dwa najważniejsze dokumenty, nad którymi powinniśmy pracować – i tu w pełni zgadzam się z tym, co mówił Wiktor Szmulewicz, że to jest kwestia polskiej racji stanu.
PolitykaRolna.pl: Dokument o takiej wadze nie może być oparty na propozycjach wąskiej grupy ekspertów. Kto powinien wziąć udział w jego opracowaniu?
Jacek Zarzecki: Niewątpliwie powinni wziąć w tym udział przedstawiciele wszystkich organizacji związanych z produkcją zwierzęcą. Nie możemy oczekiwać – co powtarzam od dawna – że zrobią to za nas urzędnicy z Ministerstwa Rolnictwa. Musimy nad tym pracować razem, wziąć wspólnie odpowiedzialność za rolnictwo i jego rozwój. I nie mam tu na myśli tylko organizacji stricte „mięsnych”, ale też np. organizacje zrzeszające przetwórców produktów rolnych. Wymieniłbym tu np. Związek Polskich Przetwórców Mleka z prezesem Marcinem Hydzikiem, którego osobiście bardzo cenię, a który na produkcję zwierzęcą patrzy nie tylko z perspektywy branży przetwórczej, ale też z perspektywy hodowców i producentów, w którym w tych kwestiach mówimy jednym głosem. Oczywiście jako praktycy i działacze nie jesteśmy ekspertami od wszystkiego, dlatego niezbędny będzie aktywny udział środowisk naukowych. Wierzę, że na potrzeby prac nad opracowaniem strategii powstanie szeroka platforma współpracy organizacji branżowych i instytucji naukowych – bo tylko wtedy będziemy w stanie osiągnąć sukces.
PolitykaRolna: Dziękuję za rozmowę



