Waldemar Pawlak proponuje transformację: rolnictwo ujemnie emisyjne jako model biznesowy. Senator wskazuje, że biogaz, biowęgiel i OZE to szansa na nowe źródła przychodu. Kluczowe jest uproszczenie ESG przez systemy ARiMR i monetyzacja redukcji emisji, by ekologia stała się realnym zyskiem.

Nowy paradygmat rolnictwa
Polskie rolnictwo stoi u progu transformacji, w której polityka klimatyczna przestaje być wyłącznie obciążeniem regulacyjnym, a staje się strategicznym aktywem ekonomicznym. Podczas XII Forum Wołowiny, Waldemar Pawlak, senator RP i przewodniczący senackiej Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności, wskazał na konieczność przedefiniowania roli rolnika – z pasywnego producenta żywności na aktywnego gracza rynku energii i technologii węglowych.
Kluczem do utrzymania konkurencyjności polskiego rolnictwa ma być wykorzystanie potencjału biowęgla, biogazu oraz uproszczenie raportowania ESG poprzez integrację istniejących systemów administracyjnych.
Uprawa słońca zamiast walki z emisją
Przez ostatnie dwie dekady polityka klimatyczna była postrzegana jako zewnętrzny przymus, jednak dziś mechanizmy rynkowe zaczynają premiować rozwiązania niskoemisyjne. Dla gospodarstw rolnych oznacza to otwarcie nowego źródła przychodów, które może stabilizować sytuację finansową w okresach dekoniunktury na rynku mięsa czy zbóż.
– „Wystarczy spojrzeć na korzyści ekonomiczne płynące z tej polityki – dziś energia z OZE jest tańsza od energii ze źródeł tradycyjnych, nawet jeśli nie brać pod uwagę opłat emisyjnych. Również rolnictwo powinno spojrzeć na politykę klimatyczną od tej strony. Np. że uprawa fotowoltaiki daje najlepsze przychody z jednego hektara – dziś firmy oferują 20 tys. zł rocznie za dzierżawę hektara, z żadnej innej uprawy nie uzyska się takiej kwoty. Można więc powiedzieć, że weszliśmy w fazę, gdzie produkcja żywności jest jednym z ważnych aspektów rolnictwa, ale równie ważnym, a przy okazji bardzo dochodowym, staje się produkcja energii” – mówił Waldemar Pawlak na XII Forum Wołowiny.
Biowęgiel w hodowli: Redukcja metanu i naturalna alternatywa dla antybiotyków
Przełomowym rozwiązaniem dla polskich gospodarstw może być zagospodarowanie biomasy poprzez jej pyrolizę. Proces ten polega na tym, że materiał organiczny – np. słoma, drewno, resztki roślinne – poddaje się wysokiej temperaturze, ale bez dostępu tlenu. W takich warunkach biomasa nie spala się, tylko rozkłada, a efektem są trzy frakcje: gaz, olej pirolityczny i biowęgiel.
Biowęgiel po zmieszaniu z obornikiem, gnojowicą lub pofermentem tworzy nawóz organiczny, który poprawia strukturę gleby, zatrzymuje wodę, stabilizuje składniki pokarmowe i ogranicza straty azotu. To jednak nie jedyna jego zaleta:
– „Biowęgiel może bardzo mocno wychwytywać dwutlenek węgla i magazynować go w glebie na 100 lat i więcej. Ale może też być wykorzystany jako dodatek do pasz i wtedy również redukuje emisję, tym razem od zwierząt hodowlanych. Nieduży dodatek biowęgla poprawia zdrowotność zwierząt, wpływa korzystnie na trawienie, zmniejsza ilość używanych antybiotyków. Redukcję emisji przy użyciu biowęgla da się twardo udokumentować” – dowodził Waldemar Pawlak.
Biowęgiel może stać się aktywem strategicznym polskiego sektora mięsnego. Ułatwi redukcję emisji, zbije narrację o szkodliwości hodowli zwierząt dla klimatu. Dzięki znakomitym właściwościom magazynowania węgla zwiększa możliwości na udział w rynku kredytów węglowych. To wszystko są poważne atuty w konkurencji z krajami Ameryki Południowej, gdzie kwestie środowiskowe są często pomijane.
Mit „śmierdzącej” biogazowni a potencjał biomasy
Waldemar Pawlak odniósł się również do kwestii biogazu, który jest naturalnym dopełnieniem hodowli bydła, szczególnie w kontekście zagospodarowania gnojowicy i słomy. Senator zwrócił uwagę na bariery mentalne i społeczne, które hamują rozwój tej technologii w Polsce. Podkreślił, że nowoczesna biogazownia rolnicza jest instalacją czystą, która zamiast generować odory, skutecznie je neutralizuje, poprawiając sprawność energetyczną całego gospodarstwa.
– „Wiadomo, że biogazownia przy gospodarstwie z produkcją zwierzęcą, produkującym na rynek, poprawia bilans energetyczny i emisyjny. Dzięki temu rolnik może wykazać konkretne efekty redukcji emisji swojej działalności. Ale w Polsce jest ogromny potencjał biomasy suchej, bo samej słomy mamy ponad 30 milionów ton. Ten potencjał również może służyć do produkcji biogazu. Tyle że trzeba rozprawić się z klasycznym zabobonem, że biogazownia śmierdzi. To są instalacje technicznie zaprojektowane w ten sposób, że powietrze do spalania w generatorze jest zasysane z tych obszarów, gdzie są jakieś odory, więc w naturalny sposób nie ma tam tego ryzyka czy tego problemu” – przekonywał przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności Senatu RP.
Dla producentów bydła biogazownie to większa szansa na uzyskanie certyfikatów niskoemisyjności, wymaganych przez zakłady mięsne raportujące Scope 3. Odczarowanie biogazu i wykorzystanie nadwyżek słomy może stać się fundamentem nowej dochodowości gospodarstw, gdzie energia staje się produktem ubocznym najwyższej jakości produkcji zwierzęcej.
ESG i EUDR: Postulat integracji z systemami ARiMR
Wdrażanie raportowania ESG (Environmental, Social, and Governance) oraz nowych wymogów dotyczących wylesiania (EUDR) budzi obawy o wzrost biurokracji. Waldemar Pawlak apeluje jednak o pragmatyzm i wykorzystanie systemów, które rolnicy już obsługują, takich jak wnioski o dopłaty do ARiMR. Cyfryzacja procesów administracyjnych, analogiczna do Krajowego Systemu E-Faktur, powinna służyć automatycznemu generowaniu raportów emisyjnych, co zwolni hodowców z konieczności wypełniania dublujących się formularzy.
– „Systemy raportowania emisji z gospodarstwa należałoby w miarę możliwości upraszczać, wykorzystując to, co już funkcjonuje. Mamy dosyć szczegółowe wnioski pisane do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji, w których podaje się różne ekoschematy, więc integracja z przepisami o ESG pozwoliłaby na to, że samo przedstawienie tych ekoschematów mogłoby być już elementem bazowym do tworzenia zbiorczych raportów. Również, jeśli chodzi o EUDR, państwo może w ten sposób zaraportować, że w Polsce praktyk wylesiania nie ma. Systemy, które już mamy, mogłyby znakomicie odciążyć nas od biurokracji” – mówił były premier.
Jeśli administracja rządowa skutecznie zintegruje dane z ekoschematów z wymogami ESG, polscy hodowcy bydła dostaną gotowe narzędzia do wykazania śladu środowiskowego, bez budowania od zera kosztownych systemów doradczych i audytowych. To z kolei da kolejny argument dla klientów na wymagających rynkach premium w Europie Zachodniej i Azji.
Efektywność zamiast deregulacji: Szybka odpowiedź na globalne wyzwania
Ostatnim filarem konkurencyjności, na który wskazuje senator Pawlak, jest zmiana podejścia do regulacji rynku. Zamiast postulowania całkowitej deregulacji, która w warunkach globalnej konkurencji może być ryzykowna, polskie rolnictwo potrzebuje regulacji efektywnych. Chodzi o mechanizmy, które pozwolą chronić wspólny rynek przed nieuczciwą konkurencją z krajów trzecich, gdzie standardy środowiskowe i socjalne są znacznie niższe niż w UE.
– „Dzisiaj można by powiedzieć, że nie tyle chodzi o deregulację w sensie ścisłym, czyli znoszenie regulacji, co o efektywność regulacji. Znoszenie barier – tak, ale równocześnie budowanie szybkich mechanizmów reagowania na nieuczciwą konkurencję w handlu globalnym. Szybkich, czyli pozwalających zareagować nie w ciągu miesięcy czy lat, tylko w ciągu dni” – przekonywał Waldemar Pawlak.
Rolnik w łańcuchu net–zero
Propozycje Waldemara Pawlaka wpisują się w strategiczne koncepcje budowania przewagi polskiej żywności w czasach, gdy jakość produktu jest nierozerwalnie łączona z ograniczonym wpływem na środowisko.
Połączenie produkcji energii przy wykorzystaniu własnych biogazowni, magazynowania węgla i kredytów węglowych, premii za produkcję niskoemisyjną w systemie jakości QMP ( ekoschemat niskoemisyjny) tworzy kompleksowy system wsparcia dochodowości. W takim układzie polski producent bydła staje się silnym, technologicznie zaawansowanym ogniwem w globalnym łańcuchu dostaw żywności net-zero.



