Sieci handlowe coraz częściej oczekują udokumentowania redukcji emisji i dobrostanu. Bez narzędzi informatycznych z QMP indywidualny rolnik nie będzie w stanie samodzielnie tego zrobić, a to prosta droga do marginalizacji na rynku – mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego i przewodniczący Rady Sektora Wołowiny.

PolitykaRolna: Panie Prezesie, na 11 Kongresie Menadżerów Agrobiznesu w debacie o przyszłości produkcji zwierzęcej Jakub Bierzyński, prezes Omnicom Media Group, mówił, że same umiejętności produkcyjne rolników nie wystarczą, aby produkcja była opłacalna. Potrzebne są własne marki i przekonanie konsumentów do nich. Sektor wołowiny buduje właśnie własną markę produktu. Czy to znak, że producenci bydła mięsnego zrozumieli już, że o miejsce na rynku trzeba dziś walczyć nie tylko w oborze, ale także w głowach konsumentów?
Jerzy Wierzbicki: Zdecydowanie tak. Jako branża zrozumieliśmy, że polska wołowina nie może już konkurować na globalnym rynku wyłącznie niską ceną. Dotychczas nasz łańcuch dostaw był w dużej mierze zorientowany wyłącznie na produkcję, a dziś musi twardo zorientować się na konsumenta, dla którego liczy się etyka, ochrona klimatu, a przede wszystkim powtarzalna przyjemność z jedzenia. Widzimy, jak świetnie radzą sobie kraje takie jak Irlandia, USA, Argentyna czy Australia, które zbudowały silne marki poparte wysokimi standardami produkcji. Konsumenci na rozwiniętych rynkach są w stanie zapłacić znacznie więcej za mięso o renomowanej marce i tradycji. Brak rozpoznawalnej marki naszej wołowiny przekładał się dotąd na osiąganie niższych cen transakcyjnych. Inicjatywa „Marka Polska Wołowina” jest praktyczną realizacją naszej strategii „Polska Wołowina 2030”, której celem jest zbudowanie trwałej przewagi konkurencyjnej opartej na zaufaniu i rozpoznawalności na rynkach międzynarodowych.
PolitykaRolna: W toczących się w sieci dyskusjach o polskiej wołowinie wracają dwa zarzuty: że jest zbyt droga dla polskich konsumentów i że jej jakość nie zawsze uzasadnia tę cenę. Jednocześnie w sklepach jest też wołowina zagraniczna, choćby irlandzka, często droższa od polskiej, a mimo to znajduje swoich klientów. Czy marka „Polska Wołowina” ma sprawić, że konsument będzie wiedział, za co płaci i dlaczego warto wybrać właśnie polski produkt?
Jerzy Wierzbicki: Dokładnie to jest naszym nadrzędnym celem. Niestety, w postrzeganiu wielu polskich konsumentów nasza wołowina wciąż uchodzi za produkt drogi, trudny w przygotowaniu i o bardzo nieregularnej jakości. Dodatkowo na półkach sklepowych etykiety rzadko informują o właściwościach kulinarnych danego kawałka mięsa czy systemach jakości, z jakich ono pochodzi, co sprawia, że konsument często kupuje przysłowiowego kota w worku. W tym samym czasie kraje takie jak Irlandia wdrożyły własne systemy (np. Origine Green), które dają kupującemu pełną gwarancję produkcji zrównoważonej z poszanowaniem środowiska. Celem „Marki Polska Wołowina” jest wypracowanie i upowszechnienie spójnych standardów jakościowych. Opierając naszą produkcję na certyfikowanym systemie QMP, chcemy zagwarantować konsumentowi, ale i odbiorcom w łańcuchu dostaw, zrównoważone pochodzenie mięsa. Dla uczestników łańcucha dostaw produkcja zrównoważona niskoemisyjna, odpowiednio udokumentowana i potwierdzona, jest cenną wartości do sporządzania sprawozdań pozafinansowych. Kolejny cel, drugi filar tej marki, to powtarzalna jakość kulinarna, co ma kluczowe znaczenie dla konsumenta. Zarządzanie jakością kulinarną w łańcuchu dostaw pozwala na sprzedaż tańszych kawałków wołowiny w dobrej jakości kulinarnej w znacznie niższej cenie niż polędwica czy antrykot. Tylko jasno określony i zaufany standard sprawi, że wyższa cena polskiego produktu premium będzie dla konsumenta w pełni uzasadniona walorami, które za nią stoją.
PolitykaRolna: Rolnicy są dziś uzależnieni od swoich klientów, a tymi klientami są przede wszystkim sieci handlowe, które narzucają warunki gry. Czy producenci bydła mięsnego zorganizowani w PZPBM, które zarządza systemem QMP – filarem marki „Polska Wołowina” – mogą dzięki temu zyskać silniejszą pozycję na rynku, a w przyszłości także lepszą cenę za swój produkt?
Jerzy Wierzbicki: Zdecydowanie tak. Znajdujemy się w momencie, gdy nowoczesne kanały dystrybucji, na czele z sieciami handlowymi, a także instytucje finansowe (banki, ubezpieczyciele), są poddawane ogromnej presji związanej z dyrektywą CSRD i koniecznością raportowania ESG. Obowiązek raportowania dla sieci handlowych i dla instytucji finansowych wprowadziła zmiana ustawy o rachunkowości nakładając obowiązek sporządzania sprawozdań pozafinansowych. Instytucje te zmuszone są do raportowania i redukowania śladu węglowego w swoim łańcuchu dostaw, czyli w tzw. zakresie 3. System QMP jest tu absolutnie kluczowym atutem dla rolników, ponieważ jest już technicznie przygotowany do realizacji i raportowania niskoemisyjnych praktyk. We współpracy z Instytutem Zootechniki PIB w Balicach wdrożyliśmy specjalny kalkulator emisji GHG, zintegrowany z systemem QMP. Rolnik w systemie QMP ma w ręku konkretne dowody na to, że spełnia wymagania rzeźni i sieci handlowych, stając się wysoce pożądanym dostawcą. To daje hodowcom ogromną przewagę konkurencyjną i silną pozycję negocjacyjną, co docelowo przełoży się na sprawiedliwszy podział marży oraz wyższe, stabilne ceny skupu.
PolitykaRolna: Co powiedziałby Pan dziś producentowi bydła, który uważa, że poradzi sobie sam i nie potrzebuje ani Zrzeszenia, ani QMP?
Jerzy Wierzbicki: Powiedziałbym mu, że samotna walka na tak zglobalizowanym i wymagającym rynku to dziś prosta droga do marginalizacji. Największą słabością polskiego sektora mięsnego od lat pozostaje rozdrobnienie produkcji i brak koordynacji. Duże zakłady przetwórcze coraz bardziej potrzebują dużych, jednorodnych i zestandaryzowanych partii żywca. Pojedynczy producent, dostarczający małe partie o niemonitorowanej jakości, skazany jest na współpracę z długim łańcuchem pośredników, co skutecznie obniża jego marżę. Co więcej, w zderzeniu z nadciągającymi restrykcyjnymi wymogami ESG ze strony sieci handlowych, indywidualny rolnik, który chciałby, aby jego produkt mógł być sprzedawany w nowoczesnych kanałach dystrybucji, bez narzędzi informatycznych z QMP (kalkulatory, audyty) nie będzie w stanie samodzielnie udokumentować redukcji emisji i dobrostanu. Trzeba też pamiętać o wsparciu publicznym – system QMP jest uznany w ramach płatności za ekoschematy dobrostanowe, co oznacza dla rolników bezpośrednie, dodatkowe wsparcie finansowe do każdej sztuki bydła. Przystąpienie do systemu i zrzeszanie się to dziś pragmatyczny krok biznesowy, zabezpieczający przyszłość gospodarstwa. Wiele osób często zapomina, że metodą na wzmocnienie pozycji rolnika w łańcuchu dostaw obok grup producentów, organizacji producentów, krótkich łańcuchów dostaw są właśnie systemy jakości.



