Obornik śmierdzi – i właśnie dlatego jest problemem dla tych, którzy chcą mieszkać na wsi, ale nie chcą rolnictwa. Tyle że bez tego zapachu nie ma gleby, roślin ani żywności, którą uznajemy za naturalną. Można go usunąć z krajobrazu – ale razem z całym systemem, który daje życie.

Krowa stojąca na zielonej łące z widoczną trawą i fragmentami rozjeżdżonej gleby

Skąd się bierze obornik?

Kiedyś wieś to było miejsce, gdzie mieszkają rolnicy. Rolnicy uprawiali pola i hodowali zwierzęta, zwierzęta wydalały odchody, które użyźniały pola. Z pól zbierano zboże, z ziarna robiono mąkę, z mąki chleb.

Nikt w mieście nie zastanawiał się, że ziarno, z którego zrobiony jest chleb, wyrosło na oborniku.

Dziś na wsiach są wille i tzw. nowi mieszkańcy w słomkowych kapeluszach. Zamieszkali tam, by „cieszyć się naturą” i uspokajać skołatane pracą w korporacjach nerwy. Gdy rolnik uprawia pole, by wyrosło zboże, z którego będzie chleb, wzywają policję. Gdy rolnik rozrzuca obornik, by użyźnić to pole, by ziarno było lepsze, oskarżają go przed sądem.

Obornik śmierdzi, to fakt, ale nie bardziej niż kupa niemowlaka, na którą wszyscy czekają z radością. Problemem nie jest to, jaką woń wydziela obornik, ale to, że na wsi zamieszkali ludzie, którzy nie są do niej przyzwyczajeni. Bo obornik to rzecz zwyczajna dla ludzi, którzy urodzili się na wsi – był tam od zawsze, razem z krowami, kurami, kozami i świniami.

Zadziwiające jest co innego – to, że ludzie dobrze wykształceni, świadomi, komentujący świat wokół siebie, nie widzą najprostszego związku obornika z życiem.

Każdy organizm przyjmuje pokarm, przetwarza go i wydala resztki. Ludzkie resztki to kał, zwierzęce to obornik. Czy ktoś, korzystając z publicznej toalety, składa pozew do sądu dlatego, że śmierdzi w niej kałem?

Czym jest obornik

Obornik nie jest żadną „uciążliwością”, tylko najprostszą formą materii organicznej w trakcie przemiany. To resztki roślin – trawy, siana, kukurydzy – które przeszły przez układ pokarmowy zwierzęcia i nie zostały w całości strawione. Są wymieszane z wodą oraz mikroorganizmami, które ten proces zaczęły w przewodzie pokarmowym i kontynuują go już poza organizmem.

W przypadku przeżuwaczy, takich jak krowy, mamy do czynienia z jednym żołądkiem podzielonym na cztery części, z których najważniejszy jest żwacz. To tam, w warunkach beztlenowych, mikroorganizmy rozkładają włókniste części roślin, których człowiek nie jest w stanie strawić. Zwierzę wykorzystuje część powstałych związków, a reszta – niestrawiona lub przetworzona tylko częściowo – trafia na zewnątrz.

I tu zaczyna się to, co dla wielu osób jest „problemem”, a w rzeczywistości jest naturalnym etapem procesu. Obornik ulega dalszemu rozkładowi. Mikroorganizmy rozkładają materię organiczną, uwalniają się proste związki chemiczne i gazy. To właśnie one odpowiadają za charakterystyczny zapach.

Nie jest to więc nic nadzwyczajnego ani „toksycznego”. To zapach rozkładu – czyli procesu, bez którego nie powstaje próchnica, nie odnawia się gleba i nie zamyka się obieg materii. Innymi słowy: nie jest to efekt uboczny rolnictwa, tylko jeden z jego podstawowych mechanizmów.

Sekretne życie gleby

Gleba musi się odnawiać, ponieważ ona daje życie roślinom. Mogłoby się wydawać, że gleba to zasób nieskończony, bo przecież ziemia nie usunie nam się spod nóg. Nie – ziemia to nie to samo, co gleba.

Gleba to skomplikowane połączenie minerałów, martwej materii organicznej i żywych organizmów, nazywanych edafonem.

Część mineralna to rozdrobnione skały: piasek, ił, pył. Tworzy szkielet, nadaje strukturę, zatrzymuje wodę i stanowi powierzchnię, na której mogą zachodzić reakcje. Sama w sobie jest jednak martwa.

Materia organiczna to resztki roślin i próchnica. Wiąże wodę i składniki pokarmowe oraz stanowi źródło energii dla życia w glebie. Też sama w sobie jest martwa.

Naprawdę glebę tworzą dopiero organizmy żywe, tworzące swój mikroświat. Ich ogólna nazwa to edafon, a są wśród nich bakterie, grzyby, pierwotniaki, nicienie, dżdżownice, drobne owady i ich larwy. To one rozkładają materię organiczną, przekształcają ją i udostępniają roślinom.

Obornik daje życie glebie

Edafon żywi się tym, co zawiera obornik. Obornik nie jest jednorodną masą, tylko złożoną mieszaniną różnych elementów. Składa się przede wszystkim z niestrawionych resztek roślin – trawy, słomy, kiszonki – czyli włókna, którego zwierzę nie rozłożyło do końca. Zawiera wodę, która umożliwia dalsze przemiany, oraz związki organiczne powstałe w trakcie trawienia, będące już częściowo przetworzoną materią roślinną.

W oborniku także obecne są mikroorganizmy – bakterie i inne formy życia, które rozpoczęły swoją pracę w przewodzie pokarmowym zwierzęcia i kontynuują ją w glebie. Razem z nimi trafiają tam składniki pokarmowe, takie jak azot, fosfor czy potas, ale nie w postaci prostych, gotowych do pobrania związków, tylko związane w materii organicznej.

W przypadku obornika ściółkowego dochodzi jeszcze materiał strukturalny, przede wszystkim słoma, który wpływa na sposób, w jaki gleba zatrzymuje wodę i powietrze.

Dlatego żaden nawóz mineralny nie zastąpi obornika. Nawóz mineralny dostarcza związki chemiczne, z których roślina buduje tkanki, ale nie dostarcza pożywienia mikroorganizmom. Nawóz mineralny nie zbuduje próchnicy, która wiąże węgiel pobrany z roślin, które pobierają CO2 z powietrza, dzięki czemu to powietrze jest czystsze.

Jak to się dzieje, że rośliny rosną?

Z gleby użyźnionej w wyniku działania edafonu nakarmionego obornikiem wyrastają rośliny. Jak to się dzieje?

Aby roślina mogła rosnąć, musi się „odżywiać”. Część „pokarmu” wytwarza w procesie fotosyntezy, wykorzystując światło słoneczne, wodę i dwutlenek węgla z powietrza. Z tych trzech elementów buduje swoje tkanki – liście, łodygi, ziarno.

Roślina potrzebuje także szeregu związków, których sama nie wytwarza, bo nie jest w stanie samodzielnie rozłożyć słomy, resztek roślin czy obornika. Pobiera je z gleby przez system korzeniowy – w postaci prostych związków chemicznych rozpuszczonych w wodzie. Te związki nie pojawiają się same. Powstają w wyniku pracy mikroorganizmów, które rozkładają materię organiczną i przekształcają ją w formy dostępne dla korzeni.

Korzeń rośliny pobiera wodę razem z tymi związkami i transportuje je do wnętrza rośliny. Tam są wykorzystywane do budowy tkanek – łodyg, liści, nasion. Korzeń nie działa jednak sam. Jest połączony z grzybami glebowymi w systemie mikoryzy. Grzyby te zwiększają zasięg pobierania wody i związków chemicznych, sięgając dalej niż korzeń. W zamian otrzymują od rośliny cukry powstałe w procesie fotosyntezy.

W ten sposób roślina, gleba i mikroorganizmy tworzą jeden układ. Roślina dostarcza energii w postaci związków organicznych, a gleba – poprzez mikroorganizmy – udostępnia jej to, czego potrzebuje do wzrostu.

Bez tego układu roślina nie rośnie naturalnie. Może rosnąć w systemach szklarniowych, na podłożu ze skorup orzechów, a nawet tylko w wodzie. Ale to już system przemysłowy, w którym niezbędne roślinom związki chemiczne dostarcza się z zewnątrz, w formie gotowej.

Trzeba je wyprodukować, dowieźć i podać. Ten proces też ma swoją woń – spalin.

Bez obornika kwiaty nie pachną.

Bez obornika nie ma naturalnych łąk i pastwisk. Nie ma pachnących kwiatów, nad którymi latają pszczoły, nie ma falujących traw. Nie ma świata, który wielu ludzi chce mieć za oknem – cichego, zielonego, „naturalnego”.

Ten zapach nie bierze się z powietrza. Ma swój początek w tym, co wcześniej śmierdzi. W oborniku, wydalanym przez zwierzęta, który trafia na pole i uruchamia cały układ.

Można ten zapach usunąć z krajobrazu, zastąpić obornik nawozem mineralnym wyprodukowanym w wielkich zakładach chemicznych, z surowców wydzieranych z ziemi – ale wtedy trzeba się pogodzić z tym, że żywność też będzie przemysłowa, i nie będzie ani smakować tak samo, ani mieć tej samej wartości.

Można też zrobić coś innego – wykorzystać obornik do produkcji energii. Obornik nie musi być tylko rozrzucany na polu. Może trafiać do biogazowni, gdzie w kontrolowanych warunkach zamienia się w energię. Bez zapachu, bez uciążliwości, z korzyścią dla gospodarstwa i całego systemu. To jednak osobny temat.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center