Umowy handlowe UE otwierają rynek na dodatkowy import wołowiny z największych regionów eksportowych świata. Na europejski rynek trafią wyręby, które decydują o rentowności produkcji w Polsce.

Stado bydła na pastwisku

Mercosur

Umowa UE–Mercosur wprowadza nowy kontyngent taryfowy na 99 tys. ton wołowiny rocznie w ciągu kolejnych 6 lat, obejmujący mięso świeże, chłodzone i mrożone. Kontyngent będzie wprowadzany stopniowo w okresie przejściowym, z cłem obniżonym do 7,5%.

Warto przy tym pamiętać, że nie jest to import „od zera”. Wołowina z krajów Mercosur już dziś trafia na rynek unijny w ramach istniejących kontyngentów WTO. Według danych Komisji Europejskiej w 2024 r. import z tego regionu wyniósł ok. 206 tys. ton. Nowy kontyngent nie zastępuje dotychczasowego handlu – zwiększa całkowitą podaż wołowiny na rynku UE.

Australia

Wznowione zostały negocjacje z Australią, która domaga się dostępu dla 40 tys. ton wołowiny. Eksperci spodziewają się, że będzie to wołowina z segmentu premium, kluczowego dla rentowności produkcji w Europie.

Dla Polski ma to szczególne znaczenie. Jesteśmy na drugim miejscu wśród największych producentów i eksporterów wołowiny w Unii Europejskiej. Eksportujemy ponad 80% produkcji, z czego 70% produkcji trafia na rynek UE. Konkurencja z wołowiną australijską, która od lat posiada rozwinięty system oceny kulinarnej mięsa, wpłynie bezpośrednio na ceny skupu, a pośrednio na decyzje w gospodarstwach.

Warunki i koszty produkcji w Europie

Europejski sektor wołowiny funkcjonuje dziś w zupełnie innym systemie produkcji niż jego globalni konkurenci. Hodowla w UE podlega restrykcyjnym przepisom dotyczącym dobrostanu zwierząt, ochrony środowiska, stosowania leków weterynaryjnych czy identyfikowalności produkcji. Coraz większe znaczenie mają także wymogi raportowania w łańcuchach dostaw, związane m.in. z regulacjami ESG.

Nie bez znaczenia jest klimat. Okres zimowy oznacza konieczność utrzymywania zwierząt w budynkach, przygotowania zapasów pasz na kilka miesięcy oraz ponoszenia kosztów infrastruktury – budowy i utrzymania budynków, ich ogrzewania, wentylacji i klimatyzacji oraz mechanizacji pracy przy obsłudze zwierząt, w tym systemów automatycznego zadawania paszy czy robotów udojowych.

Warunki i koszty produkcji w Mercosur i Australii

W krajach Mercosur i Australii warunki klimatyczne i geograficzne umożliwiają utrzymywanie ogromnych stad bydła na pastwiskach przez cały rok. Pastwiska wymagają co prawda obsługi: w Ameryce Płd. to m.in. wysiew traw i niszczenie „chwastów” herbicydami, w Australii usuwanie drzew oraz krzewów old man saltbush – bydło zjada ich liście w porze suchej, ale ich nadmiar ogranicza powierzchnię pastwiska.

Ekstensywny wypas i skala hodowli pozwalają osiągać bardzo niskie w porównaniu z Europą koszty jednostkowe produkcji. Zwiększa je jedynie ostatni etap produkcji – feedloty, gdzie na zamkniętej przestrzeni pozbawionej trawy bydło jest przez 2–3 miesiące intensywnie żywione paszą treściwą, w celu osiągnięcia wagi ubojowej.

Warto przy tym zwrócić uwagę na fakt, że wypas pastwiskowy może generować nawet o kilkadziesiąt procent więcej emisji na kilogram mięsa niż żywienie bydła odpowiednimi paszami w oborze. Potwierdzają to badania naukowców z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii opublikowane w „Environmental Science and Technology”.

Europa nie wygra wojny cenowej

Europejska wołowina zawsze będzie droższa od produkowanej w krajach Mercosur czy w Australii – wynika to z modelu produkcji i standardów jakościowych obowiązujących w Unii Europejskiej.

Klienci europejscy akceptują te standardy i są gotowi za nie zapłacić wyższą cenę. Logika rynku wskazuje więc, że tam, gdzie jest popyt, należy kierować towar premium.

Na tym opiera się rentowność polskich producentów i eksporterów wołowiny, cenionej za wysoką jakość i wszechstronność kulinarną. Opłacalność produkcji w Polsce wynika ze sprzedaży na rynek UE polędwic, antrykotów czy rostbefów. To one generują największą część wartości handlowej tuszy i pozwalają zrównoważyć znacznie niższe ceny pozostałych elementów mięsa.

Jednakże ta sama logika rynku każe kierować do Unii Europejskiej te same wyręby eksporterom z Mercosur i Australii. W efekcie, choć konkurencja nie pojawia się na całym rynku mięsa, pojawia się dokładnie w tej jego części, która decyduje o rentowności produkcji. To tam spotykają się europejski eksport i import z krajów o niższych kosztach produkcji.

Marka „Polska Wołowina” odpowiedzią sektora

Odpowiedzią polskiego sektora wołowiny na współczesne wyzwania jest budowanie wartości dodanej produktu.

Podstawą działań jest system jakości QMP (Quality Meat Program), opracowany i zarządzany przez Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego. System obejmuje standardy utrzymania zwierząt, żywienia, identyfikowalności produkcji i jakości tusz. Celem jest zapewnienie powtarzalnej jakości mięsa oraz możliwość udokumentowania sposobu jego wytwarzania.

QMP umożliwia produkcję wołowiny niskoemisyjnej, dzięki praktykom ograniczającym emisję gazów cieplarnianych w gospodarstwie – od organizacji żywienia po zarządzanie nawozami naturalnymi. Dokumentowanie redukcji emisji w gospodarstwie ma coraz większe znaczenie dla zakładów mięsnych, sieci handlowych i instytucji finansowych zobowiązanych do raportowania ESG.

Koordynacją tych działań zajmuje się Rada Sektora Wołowiny, która opracowała również projekt ekoschematu wspierającego produkcję mięsa wysokiej jakości metodami niskoemisyjnymi. Dzięki temu produkcja w systemie QMP będzie powiązana z instrumentami Wspólnej Polityki Rolnej.

Certyfikowany system jakości QMP i ekoschemat niskoemisyjny będą filarami marki „Polska Wołowina”. W jej tworzenie zaangażowały się organizacje branżowe oraz siedem największych zakładów mięsnych w Polsce, które powołały Komitet Sterujący odpowiedzialny za rozwój marki.

Równolegle trwają prace nad wdrożeniem systemu oceny jakości kulinarnej mięsa, którego celem jest wprowadzenie stałej klasyfikacji jakości wołowiny. Dzięki temu odbiorcy będą mieli gwarancję określonych parametrów kruchości, marmurkowatości i przydatności kulinarnej wołowiny.

Podsumowanie

Umowy handlowe zmieniają warunki konkurencji na rynku wołowiny. Europa nie jest w stanie wygrać tej rywalizacji wyłącznie ceną – jej model produkcji, standardy jakości i warunki klimatyczne sprawiają, że koszty zawsze będą wyższe niż w krajach Mercosur czy w Australii.

Nie oznacza to jednak, że europejska wołowina jest skazana na porażkę. Rynek Unii Europejskiej należy do najbogatszych na świecie, a jego konsumenci są gotowi płacić za jakość, powtarzalność i wiarygodność produkcji.

Dlatego odpowiedzią sektora nie jest obniżanie standardów, lecz budowanie wartości produktu. System jakości QMP, produkcja niskoemisyjna, rozwój oceny kulinarnej mięsa i marka „Polska Wołowina” są próbą przeniesienia konkurencji z poziomu ceny na poziom jakości.

W świecie otwartego handlu to właśnie jakość może stać się najtrwalszą przewagą polskiej wołowiny.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center