Krowy emitują metan – to wie dziś każdy. Ale sektor wołowiny ma już odpowiedź: to system jakości QMP. Produkcja niskoemisyjna i marka „Polska Wołowina” budują przewagę konkurencyjną sektora.

PolitykaRolna: Panie przewodniczący, wołowina z estradiolem wyprodukowana w Brazylii, płynie do UE statkiem, zostawiając potężny ślad węglowy. Tymczasem w UE każe się redukować emisje pochodzące z produkcji zwierzęcej i raportować ESG. Co mamy o tym myśleć?
Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny: Komisja Europejska wymaga wiele od rolnictwa w Europie, a przymyka oko na to, co dzieje się poza Europą. Importowanie mięsa, które nie jest wyprodukowane w wymaganych w Unii standardach, nie spełnia kryteriów bezpiecznej żywności, pokazuje, że rolnictwo europejskie nie jest dla Komisji Europejskiej podstawą bezpieczeństwa żywnościowego Unii Europejskiej. Jest natomiast łatwą do wyciągnięcia kartą przetargową w układach geopolitycznych.
Plan Komisji zakładający ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 90% do roku 2040 jest planem bardzo ambitnym i bardzo trudnym do wykonania. O ile możliwym.
Na rosnące wymagania regulatorów i rynku sektor wołowiny odpowiada systemem jakości QMP, czyli certyfikowaną produkcją niskoemisyjną. Co w praktyce oznacza to dla hodowców?
Jacek Zarzecki: QMP to jedyny certyfikowany, krajowy ale uznawany przez Komisję Europejską system jakości mięsa wołowego wyprodukowanego w dobrostanie zwierząt przy dodatkowym stosowaniu praktyk redukujących emisję gazów cieplarnianych. To jest wyjście naprzeciw globalnym wyzwaniom, a my patrzymy na to jako możliwość zwiększenia konkurencyjności i konkurencyjności polskiego sektora.
Nie oszukujmy się, konkurujemy głównie na rynku europejskim – to tam trafia blisko 80% naszej krajowej produkcji. Nie konkurujemy już cenami, bo polscy producenci, zaraz po irlandzkich, otrzymują już jedne z najwyższych cen, lecz jakością. Dlatego jeśli chcemy szukać przewag nad naszymi konkurentami, musimy postawić na rozwiązania, które podnoszą wartość dodaną naszych produktów.
W jaki sposób certyfikat QMP podnosi tę wartość?
Jacek Zarzecki: Po pierwsze, certyfikat QMP oznacza dla kupującego mięso wyprodukowane w określonych standardach utrzymania zwierząt, które gwarantują jakość mięsa. To daje podstawę do wyższej ceny lub stabilniejszego odbioru.
Po drugie, certyfikat to system kontroli i audytu, a to oznacza redukcję ryzyka po stronie handlu i gastronomii. To ułatwia eksport i wejście do segmentów premium.
Po trzecie, dzięki certyfikatowi także konsument wie, że otrzymuje wołowinę najwyższej jakości.
Sumując to wszystko, certyfikacja jest strategicznie ważna dla sektora. Porządkuje produkcję, wymusza jednolite kryteria, poprawia jakość tusz, ogranicza przypadkowość. W dłuższym okresie buduje markę całego sektora, a nie pojedynczego gospodarstwa.
Dlatego w praktyce certyfikat jakości działa jak „nakładka wartości” na ten sam kilogram mięsa — fizycznie produkt może być podobny, ale rynkowo przestaje być anonimowy.
To są założenia – ale czy w praktyce też to tak działa? Czy system obligujący do praktyk niskoemisyjnych jest niezbędny polskim producentom bydła mięsnego?
Jacek Zarzecki: Niska emisyjność w produkcji zwierzęcej to nie jest tylko odpowiedź na politykę Komisji Europejskiej, ale przede wszystkim na oczekiwania systemu dystrybucji, sieci handlowych, sektora bankowego, który przecież w dużej mierze finansuje rolnictwo. Te podmioty muszą raportować ESG, muszą wykazywać redukcję śladu węglowego, a największa emisja w tym łańcuchu pochodzi z gospodarstw rolnych. Więc aby móc wykazać redukcję emisji, sieci czy nawet banki będą oczekiwały odpowiednich raportów od rolników. Wzruszenie ramionami na te oczekiwania oznacza ryzyko wypadnięcia z obrotu rynkowego.
Więc my chcemy umożliwić rolnikom raportowanie redukcji śladu węglowego. Dzięki produkcji w systemie QMP będą mieli produkt certyfikowany, atestowany, produkt pod pełną kontrolą, z uznanym w całej Unii Europejskiej znakiem jakości.
Produkcja wg podwyższonych standardów, w systemie jakości, oznacza wyższe koszty. Czy hodowcy bydła na tym zarobią?
Jacek Zarzecki: Już teraz mięso z certyfikatem QMP jest premiowane w ubojniach. Może nie są to na razie wielkie kwoty, ale są. Niemniej staramy się mocno, i mamy już zgodę Ministerstwa Rolnictwa, żeby w roku 2027 wszedł ekoschemat niskoemisyjny, czyli dopłata za produkcję w systemie QMP. Będziemy w tym pierwsi w Unii Europejskiej. Nigdzie indziej w UE Krajowy Plan Strategiczny nie łączy działań na rzecz produkcji mięsa wysokiej jakości w systemie jakości z działaniem na rzecz obniżenia emisji gazów cieplarnianych z produkcji zwierzęcej.
Zdaję sobie z tego sprawę, że dla części rolników jest to może nie do końca zrozumiałe. Ale ci, rolnicy, którzy już dzisiaj wiedzą, czego oczekują spółdzielnie mleczarskie, zakłady mięsne, wiedzą też, że wcześniej czy później to oni będą musieli wykazać swoim odbiorcom, że mają działania na rzecz obniżenia emisji gazów cieplarnianych.
Zresztą na tej ostatniej konferencji w Łodzi (Targi FERMA 2026 Panel: Nowe wyzwania dla producentów żywca wołowego i producentów mleka – red.) kiedy rozmawialiśmy o wyzwaniach dla sektora wołowiny i sektora mleka, jeżeli chodzi o przyszłość i raportowanie ESG, przedstawiciel OSI Food Solutions powiedział wprost, że planują skupić wokół siebie właśnie tych rolników, którzy produkują w ramach systemów jakości, w ramach działań obniżających emisję gazów cieplarnianych z produkcji. Ponieważ takie są oczekiwania jego odbiorców, i tyle.
Rynek wszystko weryfikuje, więc to my musimy dostosowywać się do potrzeb rynku i do oczekiwań odbiorców.
Jakie standardy produkcji obejmuje system QMP?
Jacek Zarzecki: Jednym z głównych jest zastosowanie odpowiednich składników w dodatkach paszowych, substancji aktywnych, które mają wpływ na obniżenie emisji metanu u zwierząt.
Podstawowe informacje o systemie zamieszczone są na stronie qmpsystem.eu. W zakładce „Dla rolnika” jest wiele podstron, które omawiają ten system. Natomiast dzięki współpracy z Instytutem Zootechniki – Państwowym Instytutem Badawczym w Balicach powstał kalkulator praktyk niskoemisyjnych, z którym można się zapoznać na stronie Instytutu. To około 30 praktyk, które realnie obniżają emisję z gospodarstwa. My teraz staramy się o akredytację, o certyfikat tego kalkulatora po to, żeby on był zatwierdzony także przez biegłych rewidentów.
To bardzo dużo praktyk. Rolnicy i tak mają co robić…
Jacek Zarzecki: Wielu rolników zapoznając się z tymi informacjami może się mile zaskoczyć – bo okaże się, że już dziś wdrażają wiele praktyk niskoemisyjnych nie mając o tym świadomości. Taką praktyką jest np. przyorywanie słomy czy obornika, albo zmiana systemu utrzymania bydła ze ściołowego na bezściołowy.
W praktyce system QMP to nie jest jakiś „kosmos” nie do osiągnięcia. Na poziomie gospodarstwa to de facto zatwierdzenie w systemie, bądź zwiększenie ilości praktyk, które już są stosowane. A wprowadzenie nowych rzeczy – np. innego żywienia zwierząt – to realny zysk skracający np. czas opasu, czyli dający większe przyrosty.
Kto właściwie decyduje o przyznaniu certyfikatu QMP?
Jacek Zarzecki: Decyduje wynik kontroli, czy audytu, ale systemem QMP zarządza Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego. Ono też ponosi koszty utrzymania systemu, jego zmian oraz zarządzania.
Przy okazji – są tacy rolnicy, którzy zarzucają organizacjom, że pobierają pieniądze za udział w systemie jakości. Nie rozumiem – dziwi ich, że zaprojektowanie tego systemu, wdrażanie go, zarządzanie nim, przeprowadzanie kontroli i audytów, kosztuje? Przecież nikt nie pracuje za darmo, ci rolnicy również nie.
Uczestnictwo w systemie jest działaniem dobrowolnym. Kto do niego przystępuje, akceptuje warunki, natomiast sam koszt uczestnictwa nie jest duży.
Czy certyfikat QMP jest czymś, co wyróżni wołowinę na półce sklepowej? Czy dzięki temu certyfikatowi będzie ona chętniej kupowana przez konsumentów?
Jacek Zarzecki: Badania przeprowadzone w roku 2024 wykazały, że konsument jest gotowy zapłacić za wołowinę niskoemisyjną. O ile więcej będzie w stanie zapłacić, to zweryfikuje to rynek. Jak zwykle wszystkie założenia weryfikuje rynek.
Czy ta wołowina będzie chętniej kupowana? Tego nie wiem, mogę jednak powiedzieć, że dzięki wdrożeniu pełnego systemu produkcji polskiej wołowiny, opartego na niskiej emisji i systemie jakości QMP, połączonego z oceną jakości kulinarnej, nad którą już pracujemy z zakładami mięsnymi, klient, kupując produkt oznaczony znakiem „Polska Wołowina” będzie miał pewność, że za każdym razem otrzymuje mięso o tych samych parametrach jakościowych i smakowych.
„Polska Wołowina” to będzie marka produktu, prawda? Kto będzie za nią stał?
Jacek Zarzecki: Oczywiście producenci, czyli hodowcy i zakłady przetwórcze. Bardzo się cieszę, że udało się nam przekonać największe zakłady w Polsce, żeby powołały Komitet Sterujący marki „Polska Wołowina”, bo my możemy sobie mówić, tworzyć dokumenty, strategie, ale jeżeli nie będzie decyzji rynku o tym, że warto w to iść, to pozostanie martwy dokument.
Zakłady zdecydowały, że chcą iść w kierunku produkcji wołowiny wysokiej jakości, w systemie jakości niskoemisyjnej i wdrażać jakość kulinarną – to znaczy, że kierunek, który przyjęliśmy w naszej strategii, jest dobry. Zakłady mięsne widzą w tym możliwość tworzenia przewagi konkurencyjnej dla polskiej wołowiny na rynkach, przede wszystkim eksportowych, ale także na rynku krajowym.
Chcemy wszyscy budować większe spożycie wołowiny w kraju, bo nie ma ważniejszego dla nas klienta niż konsument krajowy – wzrost spożycia wołowiny w Polsce jest w naszym wspólnym interesie, zakładów i hodowców, ale także konsumentów.
W kraju dominuje przekonanie, że polska wołowina pochodzi z wybrakowanych starych krów mlecznych…
Jacek Zarzecki: To nieprawda, bo blisko 50% ubojów stanowią byki, potem cielęta i jałówki, a dopiero w dalszej kolejności krowy. Przy czym średni wiek krów poddawanych ubojowi to 5-6 lat.
Pod marką „Polska Wołowina” będzie mogła być sprzedawana wołowina pochodząca z ras mięsnych i mlecznych – bo takie możliwości daje system jakości QMP. Natomiast będą różnice w symbolach oceny jakości kulinarnej.
W Unii Europejskiej żaden kraj nie wdrożył jeszcze systemu w tak dużym stopniu opartego na jakości kulinarnej. My taki system właśnie wdrażamy.
Ale to powszechne przekonanie Polaków świadczy o tym, ile pracy jeszcze jest do wykonania przed nami, jeśli chodzi o edukację konsumentów.
Czy wołowina pod marką Polska Wołowina będzie droższa? Jej cena będzie porównywalna z wołowiną argentyńską, australijską?
Jacek Zarzecki: Polska wołowina nie ustępuje smakiem wołowinie z Argentyny, Brazylii czy Australii, natomiast jest od niej tańsza. Dzisiaj kilogram wołowiny np. z Mercosuru kosztuje 200 zł, a kilogram wołowiny z rostbefu z Polski kosztuje 70-80 zł.
Dziś polska wołowina jest sprzedawana w restauracjach i stekowniach w Paryżu i Rzymie, z oznaczeniem, że to wołowina pochodząca z Polski. Tam jej cena nie odbiega od cen wołowiny z innych regionów świata, co świadczy tylko o wartości polskiej wołowiny.
Ale jestem przekonany, że tak, jak do tej pory jesteśmy, tak nadal będziemy konkurencyjni na rynku europejskim. System QMP i marka „Polska Wołowina” to dodatkowe elementy budowania tej konkurencyjności.
My naprawdę nie musimy się wstydzić naszej wołowiny. Powinniśmy być z niej dumni. Niestety, ona jest bardziej ceniona za granicą, niż w Polsce. U nas w kraju wiele osób twierdzi, że wołowina z Argentyny jest zdecydowanie lepsza – jakoś nie widać tego w decyzjach zakupowych Polaków, bo wyniki importu tej wołowiny nie są oszałamiające.
Sektor wołowiny jest przygotowany na uderzenie raportowania ESG, i na konkurencję na rynku europejskim. Pozostaje pytanie, kto za to wszystko zapłaci?
Jacek Zarzecki: Między innymi po to staraliśmy się przekonać Ministerstwo Rolnictwa, z powodzeniem, że warto wprowadzić ekoschemat niskoemisyjny, który będzie dodatkowym sposobem finansowania wdrażania systemu jakości QMP.
Drugim kanałem są zakłady mięsne, które, jak już mówiłem, już dziś płacą dostawcom dodatkową premię. Nie są to może duże kwoty, ale zachęcające rolników do przejścia w system jakości.
Natomiast podstawowe pytanie, które dziś musi sobie postawić hodowca bydła, nie brzmi, ile będzie kosztować certyfikat, tylko, ile będzie kosztować brak certyfikatu.
Nie mówię tu o jakiejś presji ze strony organizacji sektora wołowiny – mówię o presji ze strony rynku, czyli zakładów mięsnych, sieci handlowych i banków. Dostawca mięsa, który nie będzie mógł wykazać niskiej emisji nie będzie atrakcyjnym źródłem towaru dla tych podmiotów, bo one muszą zrealizować redukcję śladu węglowego i odpowiedzieć na oczekiwania konsumentów.
Jeśli siedem największych zakładów mięsnych tworzy Komitet Sterujący marki „Polska Wołowina”, a ta marka będzie oparta na QMP i produkcji niskoemisyjnej, to można wyciągnąć wniosek, że preferowanym źródłem dostaw wołowiny dla tych zakładów będą rolnicy posiadający QMP…
Jacek Zarzecki: To logiczny wniosek. Dlatego że certyfikat QMP, umożliwiający sprzedaż pod marką „Polska Wołowina”, da zakładom jednocześnie możliwość raportowania redukcji emisji, i przewagę konkurencyjną na rynku.
Myślę, że nie odkryję Ameryki, jeśli powiem, że konsumenci nie wierzą już producentom na słowo. Konsumenci nie chcą tylko słyszeć, że coś jest dobre, chcą mieć potwierdzenie jakości. A takim potwierdzeniem jakości są właśnie certyfikowane znaki systemy jakości, więc to jest przyszłość.
I my widzimy z roku na rok coraz większe zainteresowanie rolników uczestnictwem w systemie jakości. Ta liczba gospodarstw z roku na rok rośnie. Ilość bydła, która jest objęta systemem systematycznie rośnie, co też powoduje, że zakłady coraz chętniej chcą wypłacać tę premię, mimo że wiadomo jak wygląda sytuacja na rynku.
Kiedy możemy się spodziewać pierwszej wołowiny oznaczonej logiem „Polska Wołowina”?
Jacek Zarzecki: Prawdopodobnie już w przyszłym roku. To będzie zależało od tego jak będzie szło wdrażanie, ale myślę, że w roku 2027 po raz pierwszy na półkach sklepowych będzie można zobaczyć wołowinę z marką „Polska Wołowina”.
To będzie produkt, który naprawdę zbuduje nam przewagę konkurencyjną na rynku europejskim i na rynkach eksportowych.



