Polska wołowina nie ustępuje jakością wołowinie z importu. Teraz będzie jeszcze lepsza - zagwarantuje to marka "Polska Wołowina", oparta na certyfikowanym, niskoemisyjnym systemie jakości QMP. Markę firmować będą organizacje branżowe i siedem czołowych zakładów mięsnych.

Bydło, metan i ESG
Niezależnie od tego, jakie mamy poglądy na temat zmian klimatu, gazy cieplarniane istnieją, a jednym z nich jest metan. Emisje gazów cieplarnianych zostały objęte regulacjami unijnymi, a na duże firmy nałożono obowiązek raportowania ESG. Wśród tych firm są sieci handlowe – główni odbiorcy produktów rolnych.
Rolnictwo jest uznawane za jeden z podstawowych sektorów emitujących gazy cieplarniane, a hodowla bydła za jedno z głównych źródeł emisji metanu. W efekcie sieci handlowe kupujące mięso, banki finansujące rolnictwo, zakłady mięsne, ponoszą wyższe koszty związane ze swoim śladem węglowym. Dlatego firmy działające w łańcuchu żywnościowym coraz częściej zwracają uwagę na to, czy mogą kupić produkty rolne o niższej emisyjności.
Żeby jednak móc je kupować i wykazywać to w raportach, potrzebują formalnych podstaw – danych i potwierdzeń, że dany produkt rzeczywiście został wytworzony w technologii niskoemisyjnej. W ten sposób raportowanie ESG schodzi z poziomu dużych firm na poziom gospodarstwa.
Scope 3 – emisje dostawców do sieci
– Czy to Biedronka, czy inne podmioty, wszystkie bazują na produktach pochodzących od rolnika. Zakres emisyjności Scope 3 to ponad 95 proc., z czego produkty sprzedawane przez sieci mieszczą się w przedziale między 60 a 80 proc. tego zakresu. Do tego dochodzą zobowiązania w ramach SBTi, które w perspektywie dziesięciu lat zakładają redukcję emisji Scope 3 o 30–40 proc., więc sieci będą poszukiwać producentów, którzy mają niższy ślad węglowy – wskazywano podczas debaty pt. „Nowe wyzwania dla producentów żywca wołowego i producentów mleka” odbywającej się w ramach Forum Hodowli Bydła Mięsnego FERMA 2026.
Wzięli w niej udział: Agnieszka Koc, dyrektor ds. ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju Jeronimo Martins; Justyna Wysocka-Golec, partnerka, liderka zespołu ESG, dekarbonizacji i bioróżnorodności KPMG; Paweł Wyrzykowski, menadżer ds. zrównoważonych rozwiązań i rozwoju produktów ESG w Banku BNP Paribas; Marcin Sokołowski, menadżer ds. jakości zrównoważonego rozwoju środowiska OSI Food Solutions; Marcin Adamczyk, Polska Platforma Zrównoważonej Wołowiny; dr Olaf Horbańczuk, dyrektor Polskiego Stowarzyszenia Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności. Debatę moderował Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Hodowca bydła w łańcuchu wartości
Uczestnicy panelu zgodnie wskazywali, że wymagania środowiskowe nie są już dodatkiem ani marketingowym wyróżnikiem, lecz warunkiem uczestnictwa w łańcuchu dostaw.
– Wszystkie wymagania dotyczące ESG nie będą elementem przewagi konkurencyjnej, ale czymś, co będzie po prostu wymagane w łańcuchu wartości, żeby w ogóle w nim funkcjonować. To nie są nowe tematy – kwestie środowiska, jakości czy bezpieczeństwa od dawna są obecne w procesach produkcyjnych i w perspektywie kilku lat powinny być wpisane w DNA każdej firmy. Jednocześnie jako sieć patrzymy z perspektywy konsumenta i widzimy, że dziś tylko około 30 proc. badanych deklaruje gotowość zapłacenia więcej za produkt ekologiczny, a różnica cenowa, którą akceptują, to około 10 proc., co w praktyce nie pokrywa kosztów transformacji. Dlatego wymagania środowiskowe będą po prostu standardem rynku, a nie elementem wyróżniającym – mówiła Agnieszka Koc, dyrektor ds. ochrony środowiska i zrównoważonego rozwoju Jeronimo Martins.
Banki: dane z gospodarstwa stają się konieczne
Redukcję emisji muszą wykazywać także banki, które kredytują rolnictwo. Jeżeli bank udziela kredytu gospodarstwu produkującemu bydło, emisje związane z tą produkcją stają się częścią jego własnego bilansu środowiskowego. To sprawia, że pytania o dane produkcyjne i możliwość potwierdzenia poziomu emisji zaczynają pojawiać się nie tylko przy sprzedaży żywca, ale także przy finansowaniu inwestycji.
– Rzeczywiście, w sektorze rolnym jest dużo emisji. To oznacza, że samo udzielanie kredytów rolnikom wpływa na nasz ślad węglowy, a regulacje jasno wskazują, że w naszej ocenie ryzyka musimy uwzględniać kwestie związane z transformacją i ryzykami klimatycznymi. Dlatego pozyskiwanie danych od gospodarstw, którym udzielamy finansowania, staje się dla nas koniecznością, i będziemy pytać klientów o dane, żeby w oparciu o nie dekarbonizować nasz portfel finansowania. Nie jest to raportowanie dla samego raportowania – regulator realnie tego pilnuje i nakłada kary na instytucje, które nie spełniają wymogów. Dlatego dla banków dane środowiskowe od klientów stają się po prostu niezbędne – mówił Paweł Wyrzykowski z Banku BNP Paribas.
Zakłady mięsne: musimy szukać przewag konkurencyjnych
Obowiązek redukcji śladu węglowego dotyczy także zakładów mięsnych. Dla nich emisje metanu z produkcji zwierzęcej są podwójnym wyzwaniem – po pierwsze, ze względu na regulacje podnoszą koszty działalności, po drugie, z powodu oczekiwań rynku wpływają na konkurencyjność.
– Przede wszystkim musimy raportować – przed tym nie uciekniemy. W firmie zajmującej się ubojem i przetwórstwem wołowiny ponad 90 proc. emisji pochodzi z samego surowca. Na rynku wołowiny w Polsce jest bardzo duża konkurencja: mamy ponad kilkaset podmiotów zajmujących się ubojem i wielu pośredników handlujących mięsem. Jeśli nie będziemy obniżać śladu węglowego w raportach, będziemy ponosić straty, chyba że zaczniemy produkować coś innego, niż wołowina. Dlatego musimy szukać w łańcuchu dostaw producentów, którzy mają emisję niższą od pozostałych. W Polsce jest około 250 tys. gospodarstw utrzymujących bydło, atrakcyjnymi dostawcami stają się więc rolnicy, którzy wdrażają praktyki redukujące emisję i potrafią dostarczyć dane. W pierwszej kolejności będziemy sięgać po surowiec niskoemisyjny, a dopiero później po ten, gdzie emisja jest wyższa albo w ogóle nie udokumentowana – mówił Marcin Sokołowski z OSI Food Solutions.
Rolnicy redukują nic o tym nie wiedząc
ESG, raportowanie, redukcja to słowa, które brzmią źle – zapowiadają obowiązki, kontrole, koszty. Paradoks polega na tym, że wielu, może większość rolników i hodowców bydła od dawna stosuje w gospodarstwie praktyki niskoemisyjne, zupełnie o tym nie wiedząc.
– Kiedy rozmawiam z rolnikiem i pytam, co robi w gospodarstwie, bardzo często okazuje się, że z ośmiu praktyk, które stosuje, siedem to są praktyki niskoemisyjne. Problem polega na tym, że on sam tego w ten sposób nie nazywa i nie postrzega jako elementu dekarbonizacji. Rolnicy już dziś wykonują wiele działań, które ograniczają emisje, tylko brakuje im świadomości, że to właśnie o to chodzi i że te praktyki zaczynają mieć wartość rynkową – mówił dr Olaf Horbańczuk.
Przedstawiciel Polskiego Stowarzyszenia Zrównoważonego Rolnictwa i Żywności podkreślał, że dekarbonizacja, praktyki regeneratywne, rolnictwo zrównoważone, dbanie o glebę, o dobrostan zwierząt to nie tylko możliwość zysku bieżącego, ale też inwestycja w przyszłość. Od takich praktyk zależy, czy ziemia zostanie przekazana następcom w dobrym stanie, czy będzie umożliwiała konkurowanie gospodarstwa na rynku krajowym i globalnym.
Odpowiedź sektora wołowiny – QMP i ekoschemat niskoemisyjny
Faktem jest, że bez dokumentowania redukcji emisji w gospodarstwie rolnicy będą mieć problemy z finansowaniem i sprzedażą produkcji – tego dowodzą wypowiedzi sektora bankowego, przetwórczego i handlowego. Dlatego sektor wołowiny przygotował rozwiązania, które pozwalają hodowcom bydła nie tylko nie stracić na ESG, ale wygrać.
Podstawą tych rozwiązań jest system jakości QMP, czyli system produkcji niskoemisyjnej, oparty na 30 praktykach, takich jak przyorywanie obornika, czy rezygnacja ze ściółki, opracowanych przez Instytut Zootechniki – Państwowy Instytut Badawczy w Balicach.
Oczywiście, sektor zdaje sobie sprawę z tego, że stosowanie tych praktyk kosztuje.
– Żeby rolnik chciał produkować niskoemisyjnie, musi dostać jakąś zachętę. Te zachęty mogą pochodzić z dwóch obszarów. Pierwszy to wspólna polityka rolna. Jest propozycja nowego ekoschematu, który będzie premiował rolników za pracę nad redukcją emisji gazów cieplarnianych, przede wszystkim z fermentacji jelitowej przeżuwaczy, w oparciu o dodatki paszowe. Te prace są bardzo zaawansowane, zapewne w tej kampanii ten ekoschemat jeszcze nie wejdzie, natomiast liczymy, że od roku 2027 będzie już obowiązujący – mówił Marcin Adamczyk z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Marka „Polska Wołowina” – booster konkurencyjności
Na systemie jakości QMP ma zostać oparta marka „Polska Wołowina” – pierwszy w Polsce brand obejmujący wołowinę pochodzącą z różnych ras bydła, zarówno mięsnego, jak i mlecznego, produkowaną w sposób zrównoważony i niskoemisyjny.
– Podczas ostatniego Beef Forum odbyło się spotkanie sektora, na którym podjęto decyzję, że marka „Polska Wołowina” będzie oparta na dwóch fundamentach – produkcji zrównoważonej i niskoemisyjnej oraz systemie jakości QMP. Markę będą firmować organizacje sektora wołowiny oraz siedem czołowych zakładów mięsnych działających w Polsce. Rozpoczął się także proces tworzenia Komitetu Sterującego, który będzie nią zarządzał. To oznacza, że polski sektor wołowiny stanie się pierwszym sektorem rolno-spożywczym w Polsce promującym się pod jednym brandem, opartym na kierunku niskoemisyjnym i systemach jakości – mówił Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący PPZW.
O tym, że wołowina niskoemisyjna może osiągać wyższe ceny, mówił z kolei Marcin Adamczyk.
– Dwa lata temu Australijczycy sprzedali do Singapuru pierwszą zeroemisyjną wołowinę. Oczywiście nie pochodziła ona od krów, które nagle „przestały bekać”, tylko z hodowli, w których zastosowano działania kompensacyjne, na przykład odpowiednie zarządzanie pastwiskami. Ta wołowina została sprzedana w cenie około 30 proc. powyżej wartości rynkowej. Mamy więc przekonanie, że wołowina oznaczona marką „Polska Wołowina” może trafiać na półki w Niemczech czy Francji w lepszych lokalizacjach i z wyższym pozycjonowaniem niż produkt z innych kierunków geograficznych.
Czas wejść na boisko
Debata podczas FERMA 2026 pokazała coś, co jeszcze kilka lat temu nie było tak oczywiste: redukcja emisji przestaje być osobnym tematem, a staje się częścią normalnej gry rynkowej. Sieci handlowe muszą raportować, banki muszą liczyć ryzyko klimatyczne, zakłady mięsne muszą szukać surowca o niższej emisyjności. W efekcie punkt ciężkości przesuwa się na gospodarstwo.
Nie chodzi jednak o rewolucję w produkcji. Jak pokazywały wypowiedzi uczestników debaty, wielu hodowców już dziś stosuje praktyki, które wpisują się w produkcję niskoemisyjną – problem polega raczej na tym, że nie są one nazwane, policzone i udokumentowane. To właśnie dlatego w centrum rozmowy pojawiają się systemy jakości, dane i wspólne standardy.
QMP i marka „Polska Wołowina” mają być próbą uporządkowania tej zmiany z punktu widzenia sektora. Nie jako dodatkowy obowiązek, ale jako sposób, by to, co już dzieje się w gospodarstwach, stało się argumentem handlowym – zarówno wobec zakładów, jak i konsumentów. Bo niezależnie od tego, czy rolnik chce uczestniczyć w tej grze, ona już trwa.



