Bydło hodowlane w Polsce żyje w warunkach dobrostanu. Wynika to zarówno z dobrych praktyk hodowlanych, jak i z przepisów unijnych. Nie bez znaczenia jest też to, że dobrostan bydła się opłaca - i hodowcom i konsumentom.

Dobrostan: co to w ogóle znaczy?
Dobrostan to określone warunki, które chronią bydło przed stresem, bólem i zagrożeniem dla zdrowia. Zasady te zostały precyzyjnie opisane już w 1998 roku w Dyrektywie 98/58/WE, która określa ogólne warunki utrzymania zwierząt gospodarskich w Europie.
(Skrót „WE” w nazwie wynika z tego, że do Traktatu z Lizbony (2009 r.) w Unii Europejskiej istniejącej formalnie od roku 1993 na podstawie Traktatu z Maastricht funkcjonowała tzw. struktura filarowa: część polityk — w tym rolnictwo — należała do Wspólnot Europejskich, przede wszystkim do Wspólnoty Europejskiej).
Dyrektywa jasno wskazuje m.in. na obowiązek zapewnienia zwierzętom odpowiedniej przestrzeni, stałego dostępu do wody i paszy, warunków odpowiadających ich potrzebom fizjologicznym oraz regularnej kontroli stanu zdrowia. Zakazuje także zadawania bólu, cierpienia i nieuzasadnionego stresu, a osoby zajmujące się zwierzętami muszą posiadać odpowiednią wiedzę i umiejętności. Przepisy wymagają również, by pomieszczenia, wyposażenie i sposób utrzymania nie powodowały urazów oraz by zwierzęta były utrzymywane w warunkach bezpiecznych i higienicznych.
Co dobrostan bydła robi konsumentom?
Jak pokazuje ostatni sondaż IBRIS zlecony przez PolitykaRolna.pl, zaledwie 3,2 proc. badanych deklaruje, że w ogóle nie je mięsa, a 7,4 proc. nie lubi mięsa wołowego. Dlatego warto pochylić się nad tym, jak warunki utrzymywania bydła w dobrostanie wpływają na to, co pojawia się na naszych talerzach.
Po pierwsze – dobrostan zdecydowanie ogranicza stres zwierząt, czyli tę reakcję organizmu, która powoduje, że zużywają się zapasy glikogenu w mięśniach. Efektem po uboju może być mięso ciemniejsze, twardsze, mniej soczyste i gorzej przechowujące się. Przeciwnie, ograniczenie stresu oznacza właściwe pH, lepszą kruchość i równomierny kolor mięsa.
Dobrostan wpływa także na zdrowotność stada. Zdrowe zwierzę nie wymaga leczenia, a więc nie ma potrzeby podawania mu: antybiotyków, leków przeciwpasożytniczych, niesteroidowych leków przeciwzapalnych (NLPZ). Trzeba tu zaznaczyć, że w Unii Europejskiej takie leki podawane są wyłącznie pod kontrolą weterynaryjną i nigdy ich pozostałości nie trafią do organizmu człowieka, ponieważ obowiązuje okres karencji od końca podawania leku do skierowania zwierzęcia do uboju.
W europejskiej produkcji wołowiny zakazane jest również stosowanie hormonalnych środków wzrostu – inaczej niż w hodowlach Australii czy Mercosur.
Mercosur – pastwisko, ale czy dobrostan?
Kampanie marketingowe wykreowały w świadomości Europejczyków obraz wolnego (nawet nie zakolczykowanego) bydła w Ameryce Południowej, które pasie się na naturalnych, zielonych pampasach, dzięki czemu wołowina jest lepsza, zdrowsza.
Po pierwsze – pampasy nie są dziką łąką. To użytki zielone, zarządzane przez człowieka tak, by dawały jak najwięcej paszy dla bydła. Efekt ten osiąga się dzięki nawożeniu (nie ma tam europejskich norm ilości nawozów) i opryskiwaniu herbicydami (z reguły zakazanymi w UE).
Po drugie – bydło przed ubojem kierowane jest do zamkniętych, pozbawionych trawy przestrzeni (pod chmurką). To feedloty – tam zwierzęta są utrzymywane na ograniczonej powierzchni i intensywnie karmione zbilansowaną paszą w celu szybkiego zakończenia opasu.
Po trzecie – w hodowli bydła w Mercosur: Argentynie, Brazylii itd. – stosuje się środki zakazane w Europie. To hormony przyspieszające wzrost mięśni, antybiotyki, które w Unii Europejskiej są ściśle kontrolowane, ponieważ powodują antybiotykooporność u ludzi.
Delegacja Irish Farmers’ Association i Irish Farmers Journal wykazała, że w Brazylii takie antybiotyki może kupić każdy, w dowolnej ilości, bez żadnych zaświadczeń. Wnioski z tego raportu zostały opublikowane w IFA „Brazil Investigation Report”.
QMP + hodowla niskoemisyjna: polscy hodowcy sięgają po złoto
Wysokie standardy dobrostanu nie muszą oznaczać wyłącznie kosztu. Coraz częściej stają się inwestycją przynoszącą zyski. Dla polskich hodowców takim narzędziem jest połączenie systemu jakości QMP i działań niskoemisyjnych wspieranych w ramach ekoschematów.
QMP to certyfikat jakości wołowiny nadawany przez Polskie Zrzeszenie Producentów Bydła Mięsnego, którego prezesem jest przewodniczący Rady Sektora Wołowiny Jerzy Wierzbicki. W praktyce oznacza uporządkowanie produkcji — od żywienia i opasu po parametry tuszy — tak, aby mięso miało powtarzalną jakość i mogło być sprzedawane drożej jako produkt jakościowy, a nie zwykły surowiec. Hodowca nie dostaje wyższej ceny za samą deklarację, ale za potwierdzony standard.
Co ważne, uczestnicy systemu QMP już dziś stosują metody produkcji zrównoważonej i niskoemisyjnej. Obejmują one m.in. zagospodarowanie resztek pożniwnych, wapnowanie gleb, przykrywanie miejsc przechowywania obornika i gnojowicy czy skracanie długości opasu bydła. Hodowcy mogą korzystać także z szerszego katalogu praktyk opracowanego przez Instytut Zootechniki w Balicach, obejmującego działania związane z postępem hodowlanym, organizacją stada, żywieniem i gospodarowaniem nawozami naturalnymi.
Ekoschemat niskoemisyjny ma być kolejnym krokiem — mechanizmem, który finansowo premiuje wdrażanie takich praktyk. To propozycja sektora wołowiny, zaaprobowana już przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego. Jak podkreśla Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny, rozwiązanie to jest odpowiedzią sektora na cele klimatyczne UE oraz rosnące oczekiwania rynku. W praktyce oznacza to, że działania już stosowane w nowoczesnych gospodarstwach mogą zostać dodatkowo wynagradzane, niezależnie od tego, czy hodowca uczestniczy w systemie QMP.
Dobrostan – korzyść dla bydła, hodowców i konsumentów
W europejskiej hodowli bydła dobrostan nie jest dodatkiem ani marketingowym hasłem. To fundament systemu — opisany w przepisach, kontrolowany w praktyce i coraz częściej premiowany przez rynek.
Unijne przepisy precyzyjnie chronią zwierzęta — zapewniają odpowiednio dużą przestrzeń bytową, by bydło mogło swobodnie wstawać, kłaść się i poruszać bez ryzyka urazów. Obory są właściwie oświetlone, wentylowane i utrzymywane w czystości, ograniczając stres cieplny i wilgotność. Zwierzęta mają stały dostęp do świeżej wody oraz paszy dostosowanej do ich wieku i potrzeb fizjologicznych. Ich zdrowie jest regularnie kontrolowane, choroby są szybko leczone. Transport zwierząt jest poddany rygorystycznym przepisom dotyczącym przestrzeni, czasu, przerw, żywienia i pojenia.
Utrzymywanie bydła w dobrostanie jest korzystne dla hodowcy, który produkuje w uporządkowanych i przewidywalnych warunkach. Ekoschematy i systemy jakości oznaczają dodatkowe wsparcie hodowli, a dobre warunki utrzymania bydła dają lepszą jakość mięsa i mniejsze straty w produkcji, co bezpośrednio przekłada się na opłacalność gospodarstwa. Dlatego inwestycja w dobrostan nie jest kosztem ideologicznym, lecz racjonalną decyzją produkcyjną, która wzmacnia konkurencyjność gospodarstwa.
Wołowina pochodząca z dobrostanu jest smaczna. Mięso jest bardziej kruche, soczyste i równomiernie wybarwione, a odpowiednia marmurkowatość sprawia, że podczas obróbki zachowuje delikatność i pełnię smaku. Wołowina nie wysycha na patelni, łatwiej się przygotowuje i daje powtarzalny efekt w kuchni. Oznacza to większą przyjemność jedzenia.
Polscy hodowcy mają dziś realną przewagę, bo łączą doświadczenie produkcyjne z systemem jakości i wsparciem wynikającym z unijnych narzędzi. Dobrostan, certyfikacja i działania niskoemisyjne są dziś elementem strategii rozwoju sektora wołowiny. To właśnie w tym kierunku otwiera się szansa — konkurować nie skalą, lecz jakością, wiarygodnością i przewidywalnością produkcji.



