Umowa UE z Australią może zostać podpisana jeszcze w lutym. W zamian za ochronę europejskich nazw produktów Bruksela ma otworzyć rynek na ok. 40 tys. ton australijskiej wołowiny premium. Takie sygnały płyną z relacji europejskich i australijskich mediów.

Australia chce dostępu do rynku UE
Po ponad dwóch latach od zerwania negocjacji handlowych rozmowy między Unią Europejską a Australią znów weszły w fazę intensywnych kontaktów politycznych. W ostatnich tygodniach odbyły się spotkania australijskiego ministra handlu Dona Farrella z komisarzem ds. handlu Marošem Šefčovičem i komisarzem ds. rolnictwa Christophe’em Hansenem.
Negocjacje zostały zawieszone w październiku 2023 r. po kilkunastu rundach rozmów. Punktem zapalnym był dostęp australijskich produktów rolnych do rynku UE, w tym przede wszystkim wołowiny i jagnięciny. Ten sam spór pozostaje kluczową przeszkodą także dziś, gdy strony próbują domknąć porozumienie.
Jak relacjonuje The Guardian, Australia nie zamierza podpisywać umowy bez realnego otwarcia rynku rolnego.
– Australia nie podpisze umowy, która nie zapewni lepszego dostępu do rynku rolnego UE, co przełoży się na wzrost sprzedaży dla australijskich rolników do ponad 450 mln konsumentów. Jak już wielokrotnie mówiłem, każde porozumienie musi leżeć w interesie narodowym Australii i zapewniać rzeczywiste korzyści australijskim przedsiębiorstwom, producentom, eksporterom i pracownikom – powiedział Farrell.
Australijscy farmerzy – wolimy brak umowy
Punktem zapalnym negocjacji jest kontyngent na wołowinę. Jak podaje australijski portal News, w 2023 r. minister handlu Don Farrell w proteście przeciwko braku porozumienia, opuścił salę rozmów z przedstawicielami UE, którzy przylecieli do Osaki w Japonii, by domknąć negocjacje.
Komisja Europejska oferowała Australii podniesienie dotychczasowego limitu na eksport wołowiny z ok. 3,4 tys. ton do 24 tys. ton rocznego bezcłowego kontyngentu. Australia żądała poziomu ok. 40 tys. ton, czemu sprzeciwiał się ówczesny komisarz UE ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski.
Dla Australii 24 tys. ton to marginalny wolumen. Kraj produkuje rocznie ok. 2–2,8 mln ton wołowiny i eksportuje 1,3–1,5 mln ton. Mimo wysokiego spożycia – ok. 40 kg na osobę rocznie – sektor pozostaje uzależniony od eksportu, bo bydła jest tam więcej niż konsumentów. Dlatego wołowina trafia do ponad 80 krajów, a Australia odpowiada za ok. 15–20 proc. światowego eksportu.
Obecnie, jak podaje francuskie RFI, Komisja Europejska jest gotowa zaakceptować kontyngent ok. 30 tys. ton wołowiny rocznie. Stanowisko australijskiego sektora pozostaje jednak niezmienne. Branżowy portal BeefCentral cytuje apel Narodowej Federacji Farmerów, która wezwała rząd do twardej postawy w rozmowach z UE.
– Brak umowy jest lepszy niż zła umowa – powiedziała Su McCluskey, tymczasowa dyrektor generalna NFF.
Australia eksportuje wołowinę premium
Dla polskiego sektora wołowiny import z Australii jest kolejnym, po umowie z Mercosur, poważnym wyzwaniem. Kraj już dziś wysyła do Unii mięso z segmentu wysokiej jakości. W 2024 r. eksport australijskiej wołowiny do UE wyniósł ok. 8,4 tys. ton.
– Australia produkuje wołowinę wysokiej jakości, marmurkowatą. Organizacje producentów mają system oceny wartości kulinarnej, czyli jakości i powtarzalności wołowiny, którego w Unii Europejskiej nie ma. Hodowcy przestrzegają norm dobrostanu. Co prawda są tam dozwolone hormony wzrostu, zakazane w Unii Europejskiej, ale Australia eksportuje tyle wołowiny, że bez problemu w ramach kontyngentów może wysyłać do Unii tylko wołowinę pozbawioną tych hormonów – mówi Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
W sytuacji, gdy umowa UE-Mercosur umożliwia światowym liderom sektora wołowiny, takim jak Argentyna czy Brazylia, eksport do Europy 99 tys. ton wołowiny rocznie, i pewne jest, że będą to wyręby premium, każda dodatkowa ilość tego mięsa zagraża polskiemu sektorowi wołowiny.
Problem polega na kumulacji importu w tym samym segmencie rynku:
– Nawet 24 tys. ton wołowiny z Australii – a przecież to może być większa ilość – to poważne zagrożenie dla naszego eksportu do państw Unii Europejskiej – ocenia Jacek Zarzecki.
Umowy handlowe to DNA Unii Europejskiej
Umowa z Australią jest kolejną po Mercosur i Indiach dużą umową handlową Unii Europejskiej. Wbrew aktualnej narracji, porozumienia te nie wynikają z napięć geopolitycznych czy ceł wprowadzanych przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Taki kierunek polityki handlowej zapowiadał komisarz UE ds. handlu Maroš Šefčovič już w grudniu 2024 r., podczas pierwszego wystąpienia przed Parlamentem Europejskim, jeszcze jako kandydat na komisarza.
– Historia handlu to historia cywilizacji. UE odpowiada za 16% światowego handlu i 48% światowego PKB. Ma zawartych 76 umów o wolnym handlu i jest partnerem handlowym nr 1 dla 54 krajów. Od eksportu zależy 30 mln miejsc pracy w UE – handel pomaga Unii w byciu dostatnim obszarem. Istnienie Unii zasadza się na wolnym handlu, a otwarcie się na handel światowy jest częścią naszego DNA – mówił Šefčovič.
Uczestniczący w negocjacjach z Australią komisarz UE ds. rolnictwa Christophe Hansen uważa, że każda umowa handlowa powinna być pozytywnym bodźcem do rozwoju rolnictwa w Unii Europejskiej.
– Musimy odrobić pracę domową i sprawić, by nasza społeczność rolnicza stała się bardziej konkurencyjna – mówił komisarz Hansen w marcu 2025 r. w wywiadzie dla Europe Conversation w stacji Euronews.
Strategiczne działanie polskiego sektora wołowiny
Polski sektor wołowiny „odrabia lekcję”. Od lat posiada, aktualizuje i konsekwentnie realizuje strategię rozwoju, opartą na odpowiedzi na oczekiwania rynku i konsumentów. Jednym z ostatnich efektów prac Rady Sektora Wołowiny, skupiającej siedem największych organizacji branżowych pod przewodnictwem prezesa Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego Jerzego Wierzbickiego, jest ekoschemat nagradzający niskoemisyjną hodowlę bydła. Na finiszu są także prace nad wdrożeniem marki „Polska Wołowina”, a równolegle trwają działania na rzecz wprowadzenia systemu oceny kulinarnej mięsa. To pokazuje, że sektor przygotowuje się nie tylko do wytrzymania presji konkurencji, ale także do zdobywania nowych, lojalnych konsumentów.



