Argentyna jako pierwsze państwo Mercosur ratyfikowała umowę handlową z Unią Europejską. To krok, który może uruchomić od marca dodatkowy import 99 tys. ton wołowiny na rynek UE i otworzyć nowy etap konkurencji dla europejskich producentów. Czy polski sektor wołowiny sprosta nowym wyzwaniom?

Argentyna ratyfikowała umowę z UE
Zdecydowaną większością głosów „za” argentyńska Izba Deputowanych ratyfikowała 12 lutego 2026 r. umowę UE-Mercosur.
– Musimy przestać być gospodarką zamkniętą i wrócić do świata. Potrzebujemy nowych rynków, inwestycji i większego eksportu. Umowa z Unią Europejską jest sygnałem dla inwestorów, że Argentyna stawia na integrację handlową i stabilne reguły gry. To jest decyzja o kierunku rozwoju kraju, a nie tylko o jednej umowie – mówił przed głosowaniem deputowany Damián Arabia z popierającej rząd entroprawicowej partii Propuesta Republicana.
Rząd w Buenos Aires chce zamknąć proces ratyfikacyjny jeszcze przed marcem i uruchomić tymczasowe stosowanie porozumienia, aby jako pierwszy kraj Mercosur otworzyć drogę do nowych kontyngentów eksportowych na rynek unijny.
Konkuruje w tym z innym państwem Mercosur – Paragwajem, który w obecnym półroczu przewodniczy Wspólnemu Rynkowi Południa. Prezydent Paragwaju Santiago Peña już w styczniu przedstawił do ratyfikacji porozumienie z UE paragwajskiemu Kongresowi Narodowemu, a 3 lutego w wywiadzie dla telewizji Euronews powiedział: „Chcemy, aby umowa pomiędzy Unią Europejską a Mercosur została wdrożona natychmiast”.
Import wołowiny może ruszyć już w marcu
Decyzja podjęta w Cámara de Diputados oznacza, że wolny handel pomiędzy UE i Mercosur może rozpocząć się już w marcu. Tego chce również Komisja Europejska, która, pomimo decyzji Parlamentu Europejskiego o skierowaniu umowy z Mercosur do TSUE, na podstawie upoważnienia udzielonego przez Radę UE, gotowa jest do wdrożenia tymczasowego porozumienia o wolnym handlu.
Przewodnicząca KE Ursula von der Leyen powiedziała w styczniu 2026, na konferencji prasowej po zakończeniu szczytu Rady UE w Brukseli:
– UE będzie gotowa działać, gdy tylko przynajmniej jeden kraj Mercosuru ratyfikuje traktat. Istnieje wyraźny interes w tym, abyśmy zadbali o to, aby korzyści płynące z tej umowy weszły w życie jak najszybciej. Krótko mówiąc, będziemy gotowi, kiedy oni będą gotowi.
Umowa z Mercosur umożliwia import do UE kontyngentu 99 tys. ton wołowiny oclonej na 7,5%. Jednak wołowina z państw Mercosur – Argentyny, Brazylii, Urugwaju, Paragwaju – płynie do Unii Europejskiej od lat. Import w ramach kontyngentów Światowej Organizacji Handlu obejmuje 46 876 ton wołowiny rocznie, na które jest zerowa stawka cła. Oznacza to, że od marca w Unii Europejskiej dotychczasowy kontyngent WTO powiększy się o dodatkowe niemal 100 tys. ton wołowiny.
Polska wołowina pod presją
Problem jednak nie jest w samym imporcie, ani nawet w kontyngencie, ale w strukturze eksportu wołowiny z Mercosur. Ponieważ rynek UE należy do najbogatszych rynków konsumenckich świata, każdy eksporter stara się tu sprzedać swój jak najdroższy towar.
– Te 99 tysięcy ton to nie są ćwierci ani półtusze – to polędwica, rostbef i antrykot, za które uzyskuje się najlepsze ceny. A antrykotów, rostbefów i polędwic produkujemy w Unii ok. 700 tysięcy ton, więc nagle z tych 1,5%, o którym mówi Komisja Europejska, robi się 15% najbardziej zyskownego wolumenu. To jest towar, który sprzedaje się w sektorze HoReCa, dlatego ten import będzie dla nas stanowił potężne zagrożenie, bo wiemy, co znaczy spadek rentowności o 1,5-2% – mówił we wrześniu 2025 r. Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
Pojawienie się na rynku dodatkowego mięsa premium, dzięki sprzedaży którego polscy hodowcy mogą zbilansować sprzedaż tańszych części tuszy, oznacza zachwianie opłacalności w całym łańcuchu produkcji wołowiny. Straty sektora wołowiny w wyniku umowy z Mercosur będą potężne: to 200–330 mln €, 8–15 tys. miejsc pracy – wyliczał Jacek Zarzecki w grudniu 2025 r.
Podwójne standardy
Polski sektor wołowiny nie boi się umów handlowych, ani importu jako takiego, jeśli jest to import mięsa produkowanego na takich samych warunkach. Tymczasem audyt Komisji Europejskiej przeprowadzony w 2024 r. (oraz wcześniejsze) wykazał, że Brazylia nie gwarantuje wyeliminowania rakotwórczych, choć ewidentnie przyspieszających zysk hodowcy, hormonów wzrostu w hodowli bydła.
W Mercosur stosuje się również bez żadnej kontroli antybiotyki dla bydła – co wykazała delegacja Irish Association Farmer’s, która w Brazylii przebyła 3 tys. kilometrów, odwiedzając sklepy rolnicze, gospodarstwa, targi dla bydła i zakłady ubojowe. Mimo braku jakichkolwiek zaświadczeń od weterynarza Irlandczycy mogli tam kupić dowolną ilość antybiotyków.
Także przestrzeganie standardów środowiskowych UE w państwach Mercosur w zasadzie nie istnieje. Dane statystyczne wykazują, że w latach 1990–2023 emisje GHG Greenhouse Gas emissions) w Urugwaju wynosiły +15%, w Paragwaju +75%, Boliwii +118%, Argentynie +11%, Brazylii +89%. W tym czasie w Polsce –25%, w całej UE –27%
Mercosur – kto pierwszy, ten skorzysta najwięcej
Państwa Mercosur spieszą się, aby jak najszybciej ratyfikować umowę z UE, co umożliwi tymczasowe wdrożenie wolnego handlu. Rywalizują w tym pomiędzy sobą, bo kontyngenty eksportowe określone w umowie są wręcz symboliczne w porównaniu z możliwościami produkcyjnymi tych państw.
– Rywalizacja o ratyfikację nie jest symboliczna: limity eksportowe zaczną się wyczerpywać, gdy tylko umowa wejdzie w życie, a żaden kraj nie chce zostać w tyle, jeśli chodzi o skorzystanie z tej okazji – informował 13 lutego 2026 r. portal El Observador.
Z kolei Infobae w artykule z 12 lutego pisał, że „W przypadku Argentyny, Ministerstwo Spraw Zagranicznych prognozuje, że argentyński eksport do UE wzrośnie o 76% w ciągu pierwszych pięciu lat obowiązywania umowy i nawet o 122% w ciągu dziesięciu lat”.
Argentyna liczy przede wszystkim na eksport metali ziem rzadkich, ale przecież zamierza również wykorzystać maksymalnie swoją dominację w eksporcie wołowiny.
Klauzule ochronne i pomoc UE
W wyniku protestów rolników przeciwko umowie z Mercosur Komisja Europejska zaproponowała rekompensaty z rezerwy kryzysowej w wysokości 6,3 mld euro, przewidzianej na siedem lat nowej perspektywy budżetowej. Propozycja ta miała złagodzić skutki liberalizacji handlu dla najbardziej wrażliwych sektorów rolnych.
Sektor wołowiny ocenia jednak tę ofertę jako całkowicie niewystarczającą.
– Import spowoduje spadek cen wołowiny o ok. 2% i straty ok. 2 mld euro rocznie. Jeśli więc kwotę 6,3 mld euro podzielimy na 7 lat – czyli okres funkcjonowania budżetu UE – to mamy 900 mln euro rocznie. Ta kwota nie pokryje strat nawet w sektorze wołowiny. A co z sektorami drobiu, buraka cukrowego, miodu? – mówi Jacek Zarzecki.
Równolegle presja rolników doprowadziła do przyjęcia przez Parlament Europejski klauzul ochronnych dla produktów rolnych w umowie UE–Mercosur. Mechanizm przewiduje próg 5% wzrostu importu lub spadku cen jako sygnał poważnej szkody oraz zasadę wzajemności standardów produkcji. Po przekroczeniu tych progów Komisja może wszcząć dochodzenie i zdecydować o środkach ochronnych, jednak mechanizm nie działa automatycznie i wymaga decyzji politycznej.
W pracach nad tym rozwiązaniem aktywnie uczestniczyli polscy europosłowie, m.in. Krzysztof Hetman, wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa Parlamentu Europejskiego, oraz Dariusz Joński, członek Komisji Handlu Międzynarodowego.
Zdążyć przed Mercosur
Sektor wołowiny wie, że umowa z Mercosur oznacza nową konkurencję na rynku unijnym, ale równolegle przygotowuje własne odpowiedzi. Z inicjatywy branży Ministerstwo Rolnictwa przyjęło ekoschemat niskoemisyjny dla bydła, a finalizowane są prace nad wspólną marką „Polska Wołowina”, która ma wzmocnić pozycję producentów w segmencie premium.
Jeśli działania sektora, koordynowane przez Radę Sektora Wołowiny pod przewodnictwem Jerzego Wierzbickiego, przyniosą zakładane efekty, polska wołowina może utrzymać pozycję i narzucić warunki konkurencji z importem z Mercosur.



