Łańcuchy dostaw wołowiny w kierunku net-zero, ESG i raportowanie emisji Scope 3 to temat debaty, która odbyła się podczas XII Forum Wołowiny. Eksperci wykazali, że redukcja śladu węglowego w hodowli bydła nie jest już perspektywą, lecz warunkiem dostępu do rynku.

Panel dyskusyjny o redukcji emisji w produkcji wołowiny podczas XII Forum Wołowiny

Redukcja emisji to konieczność

Panel moderował Michał Siwek, dyrektor ds. dekarbonizacji i bioróżnorodności w BNP Paribas. W dyskusji wzięli udział: Waldemar Pawlak, senator RP i przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności; Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka; Aleksandra Majda, prezes Stowarzyszenia ESG Impact Network; oraz Monika Żochowska, manager ds. zapewnienia jakości i zrównoważonego rozwoju w łańcuchu dostaw INALCA Poland.

Debata pokazała, że temat emisji w rolnictwie nie jest nowy. Nowa jest natomiast rola, jaką zaczyna on odgrywać w łańcuchu dostaw. Redukcja śladu węglowego przestaje być projektem regulacyjnym, a staje się elementem kontraktów handlowych, warunkiem przetargów i jednym z kryteriów konkurencji.

Rolnictwo może być ujemnie emisyjne i jeszcze na tym zarabiać

Debatę otworzył Waldemar Pawlak, senator RP i przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej i Innowacyjności. Zwracał uwagę, że transformacja klimatyczna nie musi oznaczać dla rolnictwa wyłącznie kosztów i nowych obowiązków. W jego ocenie może stać się źródłem dochodów i nowego modelu gospodarstwa.

– Rolnictwo może być zeroemisyjne czy nawet ujemnie emisyjne, jeżeli wykorzysta swój potencjał i zagospodaruje surowce rolne także na cele energetyczne – mówił były premier.

Senator wskazywał, że obszary wiejskie wchodzą w etap, w którym produkcja żywności pozostaje podstawą, ale coraz większe znaczenie zyskuje produkcja energii. W jego ocenie rolnictwo dysponuje unikalnym potencjałem, którego nie ma żadna inna gałąź gospodarki – może jednocześnie produkować żywność, energię i wiązać węgiel w glebie.

Jako przykłady podawał biogazownie rolnicze, wykorzystanie biomasy, przetwarzanie odpadów rolniczych oraz produkcję biowęgla. Ten ostatni, jego zdaniem, może poprawiać strukturę gleby, zwiększać jej zdolność do magazynowania wody i jednocześnie obniżać bilans emisyjny gospodarstwa.

Podkreślał, że w takim modelu rolnik nie jest tylko producentem żywności, lecz także dostawcą energii i usług środowiskowych. To zmienia ekonomikę gospodarstwa i otwiera nowe źródła przychodów, niezależne od wahań cen produktów rolnych.

Rolnik nie może ponosić wszystkich kosztów

Marcin Hydzik, prezes Związku Polskich Przetwórców Mleka, przeniósł dyskusję na poziom gospodarstwa i realiów produkcji. Podkreślał, że większość emisji w produkcji zwierzęcej powstaje właśnie u rolnika, dlatego system nie może przerzucać na niego całego ciężaru transformacji.

– Rolnik nie może odpowiadać za 80% kosztów całego systemu, skoro to właśnie u niego powstaje większość emisji – mówił prezes Hydzik.

Aby rolnicy chcieli włączyć się w redukcję emisji, muszą zostać spełnione trzy podstawowe warunki. Po pierwsze, system raportowania musi być prosty i zrozumiały. Ankiety nie mogą być wielostronicowe, a metodyka liczenia emisji powinna być jasna i jednolita. Rolnik musi wiedzieć, co ma zrobić i jaki będzie efekt. Po drugie, działania muszą być opłacalne. Redukcja emisji powinna być traktowana jako inwestycja, która przynosi realny zwrot, a nie jako dodatkowy koszt niezwiązany z produkcją. W przeciwnym razie rolnicy nie będą zainteresowani udziałem w takich programach. Po trzecie, finansowanie transformacji musi obejmować cały łańcuch dostaw. W jego ocenie koszty nie mogą być przerzucane wyłącznie na gospodarstwo. W system powinny być włączone przetwórstwo, handel, banki oraz instrumenty polityki rolnej.

Hydzik podkreślał również znaczenie premii za rzeczywiste efekty środowiskowe oraz systemu szkoleń i audytów. Bez wsparcia doradczego i jasnych wytycznych rolnicy nie będą w stanie sprostać nowym wymaganiom.

Bez danych z gospodarstw nie będzie sprzedaży

Monika Żochowska, manager ds. zapewnienia jakości i zrównoważonego rozwoju w łańcuchu dostaw INALCA Poland, mówiła o presji, z jaką mierzą się zakłady przetwórcze. Zwracała uwagę, że rola przetwórcy zmienia się bardzo szybko. Zakłady nie są już tylko producentem żywności. Stają się integratorem całego łańcucha dostaw – od pochodzenia surowca i jego identyfikowalności po wymagania środowiskowe, jakościowe i społeczne.

– Jeżeli rynek będzie żądał informacji o śladzie węglowym, a my nie będziemy mieli danych z gospodarstw, to nie będziemy w stanie funkcjonować w systemie – mówiła przedstawicielka zakładu ubojowego i przetwórczego.

Żochowska podkreślała, że klienci oczekują dziś nie tylko bezpieczeństwa żywności, lecz także danych środowiskowych i społecznych. W wielu przypadkach wymagania rynków eksportowych wyprzedzają regulacje unijne. Zwracała uwagę, że klienci nie oczekują danych idealnych, lecz rzeczywistych i możliwych do wspólnego raportowania. Jednak bez udziału rolników i bez danych z gospodarstw cały system raportowania emisji nie będzie działał. W jej ocenie przetwórcy stają się dziś „strażnikiem” łańcucha dostaw, bo to oni odpowiadają przed sieciami handlowymi i klientami za spełnienie wszystkich wymagań.

Sieci handlowe już wymagają strategii dekarbonizacji

Aleksandra Majda, prezes Stowarzyszenia ESG Impact Network, CEO i założycielka agencji Go Green Strategy and Communication pokazała, jak presja klimatyczna wygląda z perspektywy handlu. Jako przykład podała sieć Lidl, która zobowiązała tysiąc największych dostawców do przygotowania strategii dekarbonizacji. Firmy, które nie przedstawią certyfikowanych planów redukcji emisji do końca 2026 r., nie będą mogły od 2027 r. startować w przetargach.

– Jeśli dostawca nie będzie miał strategii dekarbonizacji, od 2027 r. nie będzie mógł startować w przetargach na dostawy do sieci – powiedziała Majda .

Emisje z zakupionych towarów i usług stanowią zdecydowaną większość śladu węglowego sieci handlowych. Oznacza to, że redukcja emisji będzie przenoszona w dół łańcucha – aż do poziomu gospodarstw. Ekspertka zgodziła się, że ślad węglowy staje się trzecim, obok ceny i jakości, kluczowym kryterium w przetargach na dostawy żywności. To oznacza zmianę zasad konkurencji, w której nie wystarczy już najniższa cena i odpowiednia jakość produktu.

Nowy paradygmat konkurencji

Debatę spinała wypowiedź moderatora panelu, Michała Siwka, dyrektora ds. dekarbonizacji i bioróżnorodności w BNP Paribas. Wskazywał on, że zmiana modelu produkcji nie wynika wyłącznie z regulacji, lecz z nowego sposobu konkurowania na rynku.

– To nie jest tylko presja, ale nowy paradygmat konkurowania obniżonym śladem środowiskowym – mówił dyrektor Siwek.

W jego ocenie produkcja żywności będzie coraz częściej oceniana nie tylko przez pryzmat ceny, jakości i wolumenu, lecz także śladu środowiskowego. To oznacza, że dekarbonizacja staje się elementem strategii konkurencyjnej całego sektora.

Debata na XII Forum Wołowiny pokazała, że dane o emisjach przestają być tematem eksperckim i stają się elementem codziennych decyzji handlowych. Redukcja śladu węglowego w gospodarstwie zaczyna decydować o miejscu producenta w całym łańcuchu dostaw.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center