Wołowina kojarzy się z talerzem, nie z prądem. Ale wołowina powstaje z bydła, a bydło emituje metan. Metan to tani i całkowicie biologiczny gaz, który może być kluczem do transformacji energetycznej Polski. Jeśli w ten sposób spojrzy się na krowy, to stają się one największymi sojusznikami obrońców klimatu.

Krowy pasące się na trawiastym pastwisku o zachodzie słońca

„Emisje” – klucz do wszystkiego…

W debacie klimatycznej słowo „emisje” stało się jednym z najczęściej powtarzanych pojęć. Występuje w raportach, ustawach, programach politycznych i kampaniach społecznych. W tym jednym słowie mieszczą się jednak zjawiska zupełnie różne – zarówno pod względem źródła, jak i skutków.

Emisjami nazywa się gazy cieplarniane, czyli takie, które zatrzymują część energii cieplnej w atmosferze. Najważniejsze z nich to:

  • dwutlenek węgla (CO₂),
  • metan (CH₄),
  • podtlenek azotu (N₂O).

Wszystkie te gazy są często traktowane jednakowo, jakby pochodziły z tych samych procesów i miały identyczne znaczenie. Tymczasem różnice między nimi są zasadnicze.

Skąd się biorą gazy cieplarniane

Dwutlenek węgla z paliw kopalnych powstaje wtedy, gdy spalany jest węgiel, ropa lub gaz wydobyte z głębi ziemi. Ten surowce były tam uwięzione przez miliony lat, ich spalanie oznacza więc wprowadzanie do atmosfery węgla, którego wcześniej w niej nie było.

Metan z rolnictwa ma zupełnie inne pochodzenie. Powstaje w procesach biologicznych – w glebie, na bagnach, w żwaczach przeżuwaczy. Jest elementem naturalnego cyklu węgla: rośliny pobierają CO₂ z atmosfery, budują z niego tkanki, zwierzęta zjadają rośliny, a część węgla wraca do atmosfery w postaci metanu, który po kilku–kilkunastu latach ponownie utlenia się do CO₂ i znów może zostać wykorzystany przez rośliny.

Podtlenek azotu ma jeszcze inne źródło. Powstaje głównie w glebie w procesach mikrobiologicznych, zwłaszcza tam, gdzie do gleby trafiają duże ilości azotu – z nawozów mineralnych lub naturalnych. Jego emisje są więc związane przede wszystkim nawożeniem gruntów i obiegiem azotu w rolnictwie.

Krowa jako rura wydechowa

W jednym przypadku mamy więc do czynienia z węglem „wydobytym” z głębi ziemi i dodanym do atmosfery. W drugim – z węglem, który krąży w obiegu biologicznym od zawsze. Gdy emisje zaczęto przeliczać i porównywać, ujęto je w jedną jednostkę – tzw. ekwiwalent CO₂ . Gospodarka została rozpisana na sektory, a każdy z nich: energetyka, transport, przemysł, budownictwo i rolnictwo – otrzymał swój „udział” w emisjach.

I tak w jednym rachunku spotkały się:

  • metan z żwacza krowy,
  • podtlenek azotu z gleby,
  • i dwutlenek węgla z elektrowni

W takich zestawieniach hodowla zwierząt niemal zawsze pojawia się jako jeden z większych emitentów. Nie dlatego, że spala węgiel czy ropę, lecz dlatego, że w procesach biologicznych powstają metan i podtlenek azotu.

Obliczono, że w skali całego globu hodowla bydła odpowiada za ok. 7–9% emisji gazów cieplarnianych. W Unii Europejskiej rolnictwo przyczynia się do ok. 10–11% emisji tychże gazów. W Polsce rolnictwo jest odpowiedzialne za ok. 8,5–9,8% emisji krajowych, przy czym z z fermentacji jelitowej zwierząt pochodzi ok. 43% gazów.

Statystyka, czyli wszyscy jesteśmy bogaci

Włączenie emisji metanu z fermentacji jelitowej zwierząt do ogólnej emisji gazów cieplarnianych jest wygodne z punktu widzenia polityki i statystyki. Pozwala ustawić cele redukcji dla całych sektorów i porównywać ich „udziały” w globalnych emisjach. Ale jednocześnie prowadzi do skrótu myślowego: skoro rolnictwo ma swój udział w emisjach, to znaczy, że jest problemem klimatycznym.

Z tego skrótu rodzi się kolejny: skoro najwięcej metanu w rolnictwie emituje bydło, to krowy (i byki) są problemem dla klimatu. W ten sposób zamiast pojęcia o skomplikowanym systemie biologicznym powstał obraz krowy jako czegoś w rodzaju komina elektrociepłowni.

Statystycznie rzecz ujmując, bydło emituje dużo procent gazów cieplarnianych. Ale o statystyce mówi się, że jest jak bikini: pokazuje bardzo dużo, ukrywa to, co najważniejsze. Np. dane statystyczne mówią np., że Polacy średnio zarabiają ok. 8,5–9 tys. zł brutto. Te same statystyki wykazują, że dotyczy to jedynie ok. 30% Polaków, a wśród nich są również milionerzy.

Mark Twain mawiał: „Są trzy rodzaje kłamstw: kłamstwa, bezczelne kłamstwa i statystyki”.

„Pierdzenie krowy” i cykl metanu

Obraz krowy jako źródła metanu jest prosty, łatwy do zapamiętania i medialny. Wystarczy jedno hasło – „krowa emituje” – by cały problem klimatu zamknąć w żołądku (niektórzy twierdzą, że są ich trzy) przeżuwacza.

Tyle że między emisjami z paliw kopalnych a emisjami z procesów biologicznych jest zasadnicza różnica.

Krowa nie produkuje metanu, a tym bardziej „z niczego”. Metan powstaje w jej jelitach w wyniku rozkładu roślin, którymi się żywi. Proces w dużym skrócie wygląda tak: rośliny pobierają z atmosfery dwutlenek węgla; wyodrębniają węgiel i z niego budują swoje tkanki; krowa zjada rośliny; w żwaczu krowy, w warunkach beztlenowych, część węgla zostaje przekształcona przez mikroorganizmy w metan; krowa wydala metan.

Ten metan pochodzi z powietrza sprzed kilku miesięcy lub lat. I trafia tam ponownie, by po po kilku–kilkunastu latach rozłożyć się z powrotem do CO₂, i znów zostać pobrany przez rośliny.

To nie jest jednorazowa emisja, lecz obieg biologiczny, który trwa od kiedy istnieją rośliny i zwierzęta. Zanim pojawiło się rolnictwo, metan produkowały dzikie przeżuwacze i bagna. Atmosfera Ziemi zawsze zawierała metan, a jego poziom zmieniał się wraz z liczebnością zwierząt i warunkami przyrodniczymi.

Różnica między krową a elektrownią

Dlatego nie można wliczać emisji metanu z hodowli bydła do ogólnej emisji gazów cieplarnianych – chyba, że liczy się również to, ile metanu wchłaniają rośliny. Bo wchłaniają go tym więcej, im więcej ich rośnie, a rośnie ich tym więcej, im więcej jest bydła.

Różnica między krową a elektrownią jest taka, że elektrownia dodaje do atmosfery węgiel, który był uwięziony pod ziemią przez miliony lat – i nie zużywa go ponownie, gdy już go „wydali”. Krowa natomiast jedynie przetwarza węgiel, który już krąży w przyrodzie – i dzięki niej okresowo jest wiązany przez rośliny.

Metan wydalany przez bydło nie jest dodatkowym „zastrzykiem” węgla do atmosfery. Jeśli liczba zwierząt jest stabilna, to także ilość metanu w obiegu pozostaje w przybliżeniu stała. Dlatego sprowadzenie całej debaty klimatycznej do obrazu „pierdzącej krowy” to bardzo poważne uproszczenie rzeczywistości.

Bydło jako element obiegu materii

Krowa emituje metan – jak człowiek. Natomiast w przeciwieństwie do człowieka, krowa jest przede wszystkim elementem obiegu materii.

Przeżuwacze mają zdolność, której nie ma człowiek ani większość zwierząt gospodarskich: potrafią zamieniać trawę, liście i inne włókniste rośliny w żywność. Wykorzystują biomasę, której człowiek nie jest w stanie bezpośrednio spożyć, i przekształcają ją w białko oraz tłuszcz.

To oznacza, że:

  • krowa nie konkuruje z człowiekiem o zboże w takim stopniu jak zwierzęta monogastryczne,
  • wykorzystuje użytki zielone, które nie nadają się pod uprawę roślin dla ludzi,
  • zamyka obieg składników pokarmowych w gospodarstwie.

Najważniejszym elementem tego obiegu jest nawóz naturalny. Obornik i gnojowica nie są odpadem, lecz surowcem, który wraca na pole i zasila glebę w materię organiczną oraz składniki pokarmowe. Dzięki temu gleba utrzymuje żyzność, rośnie zawartość próchnicy, próchnica magazynuje węgiel pochodzący z roślin, i zmniejsza się zależność od nawozów mineralnych.

Gdy znika bydło, znika również ten obieg. Gospodarstwo staje się wtedy zależne od nawozów produkowanych przemysłowo, najczęściej z użyciem gazu ziemnego. W miejsce obiegu biologicznego pojawia się obieg przemysłowy, oparty na energii kopalnej. Dlatego ograniczanie hodowli nie prowadzi automatycznie do „rolnictwa bez emisji”. W wielu przypadkach oznacza po prostu zastąpienie nawozów naturalnych nawozami produkowanymi w fabrykach, a więc zwiększenie zależności rolnictwa od energii i surowców kopalnych.

Biogaz: metan staje się energią

Zamiast traktować bydło jako problem dla klimatu, można i należy traktować je jako rozwiązanie problemu. Bydło bowiem wydala metan nie tylko jako gaz, ale też jako składnik odchodów – obornika i gnojowicy. Te odchody są bardzo cennym surowcem energetycznym.

Obornik i gnojowica zawierają materię organiczną, która w procesie rozkładu uwalnia metan. Ten proces można wykorzystać w biogazowniach.

Biogazownia to instalacja, w której zachodzi kontrolowana fermentacja materii organicznej w warunkach beztlenowych. Do zamkniętego zbiornika, zwanego fermentorem, trafiają odchody zwierząt, resztki roślinne lub odpady z żywności. W tym zbiorniku mikroorganizmy rozkładają materię organiczną i wytwarzają biogaz, którego głównym składnikiem jest metan.

Biogaz jest kierowany do silnika lub kotła, gdzie zostaje spalony. W ten sposób powstaje energia elektryczna i ciepło, które można wykorzystać w gospodarstwie, zakładzie lub zasilić nimi lokalną sieć. To energia tania, zielona, bezpieczna. Dzięki biogazowniom Polska może szybko przestawić swoją energetykę z paliw kopalnych na OZE.

Biogazownie – dodatkowe źródło dochodów

Biogazownia rolnicza może być stałym, dodatkowym źródłem dochodów w gospodarstwie – pod warunkiem, że prowadzona jest w nim hodowla bydła. Szacunkowe dane pokazują, że nawet średniej wielkości stada mogą zasilać mikrobiogazownie:

  • biogazownia 16 kW: ok. 80–140 krów,
  • biogazownia 22 kW: ok. 120–200 krów,
  • biogazownia 33 kW: ok. 180–300 krów,
  • biogazownia 44 kW: ok. 240–400 krów.

W praktyce oznacza to, że gospodarstwo utrzymujące od 80 do 400 krów może zasilać instalację o mocy do około 50 kW, pracującą głównie na potrzeby własne. Dla porównania, aby uzyskać podobną moc z gnojowicy trzody chlewnej, potrzeba nawet kilku tysięcy tuczników. To pokazuje, jak stabilnym i wydajnym źródłem substratu jest bydło.

Biogazownia umożliwia także zmniejszenie ilości stosowanych nawozów mineralnych oraz redukcję śladu węglowego – warunku coraz mocniej stawianego przez odbiorców surowców rolnych. Pozostały po fermentacji tzw. poferment jest bogatym w składniki pokarmowe nawozem naturalnym, który z powodzeniem użyźnia glebę, która dzięki próchnicy wiąże węgiel z roślin.

Co wspólnego mają wołowina i energia

Debata klimatyczna zaczęła się od emisji, a skończyła na krowie. To skrót myślowy, który odwraca kolejność rzeczy. Bydło nie jest tylko źródłem metanu. W gospodarstwie pełni kilka ról naraz:

  • przetwarza trawę i biomasę niejadalną dla człowieka w żywność,
  • produkuje nawóz, który zasila glebę w materię organiczną i węgiel,
  • dostarcza surowiec do produkcji biogazu.

W ten sposób jedna produkcja – hodowla bydła – łączy trzy funkcje: żywność, żyzność gleby i energię.

To właśnie ta zależność jest odpowiedzią na pytanie z początku tekstu. Polityka, która widzi w krowie wyłącznie emisję, nie rozumie ani klimatu, ani rolnictwa, ani energii. Dlatego wołowina nie jest tylko produktem spożywczym. Jest kluczowym elementem systemu, w którym rolnictwo może stać się ważne z punktu widzenia zarówno polityki klimatycznej, jak i bezpieczeństwa energetycznego.

Choć nie należy zapominać, że podstawową funkcją rolnictwa jest produkcja żywności. Hodowla bydła jest jednym z najlepszych jej źródeł. A bez żywności klimat – ciepły czy zimny – nie będzie miał dla nas znaczenia.

Privacy Preference Center