Umowa zawarta przez Komisję Europejską z państwami Mercosur wywołuje daleko idące konsekwencje gospodarcze w Europie. Argentyna i Brazylia – państwa o powierzchni większej niż Unia Europejska – produkują jedne z największych ilości wołowiny na świecie. Czy polski sektor wołowiny wytrzyma tę konkurencję?

Wspólne działanie w obronie rolnictwa
W środę, 28 stycznia, w Polskiej Agencji Prasowej odbyła się debata poświęcona skutkom umowy UE–Mercosur dla rolnictwa i rynku żywności. Współorganizatorem wydarzenia był nasz portal politykarolna.pl. W dyskusji wzięli udział: minister rolnictwa Stefan Krajewski, posłowie do Parlamentu Europejskiego z frakcji EPL Krzysztof Hetman (PSL, wiceprzewodniczący Komisji Rolnictwa PE) i Dariusz Joński (KO, członek Komisji Handlu Międzynarodowego PE), przedstawiciele sektora wołowiny – Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego i Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny.
W trakcie debaty wielokrotnie podkreślano ton współpracy pomiędzy sektorem wołowiny, politykami oraz resortem rolnictwa. Rozmówcy zwracali uwagę na skuteczność dotychczasowych działań i przypominali, że w głosowaniu dotyczącym skierowania umowy z Mercosur do Trybunału Sprawiedliwości UE polscy europosłowie ze wszystkich frakcji zagłosowali za. Jednocześnie wskazywano na rozdźwięk pomiędzy tym faktem a krajową narracją polityczną – w komunikacji kierowanej do opinii publicznej w Polsce opozycja próbuje przedstawiać się jako jedyny obrońca rolnictwa, mimo że nie była w stanie samodzielnie zbudować większości w Parlamencie Europejskim wokół własnego wniosku.
Nierówna konkurencja na starcie
Jacek Zarzecki zwracał uwagę, że sprzeciw sektora wobec Mercosur nie dotyczy samej idei handlu, lecz warunków konkurencji – produkcja wołowiny w Ameryce Południowej nie podlega tym samym standardom, co w Unii Europejskiej. Przypomniał przy tym, że Komisja Europejska inaczej postąpiła w przypadku umowy z Ukrainą (DCFTA):
– Tam mamy zapisane wprost, że roku 2028 nastąpi przegląd tej umowy i dalsza liberalizacja handlu będzie możliwa, jeżeli Ukraina spełni, jeżeli chodzi o rolnictwo, normy w zakresie dobrostanu zwierząt i stosowania środków ochrony roślin – mówił Jacek Zarzecki. – Jeżeli mamy konkurować, to na uczciwych zasadach, a nie na zasadzie takiej, że ktoś nam każe biec w biegu na 100 metrów, ale z nałożonym plecakiem związanymi nogami, a naszym przeciwnikiem jest ktoś, kto jest nafaszerowany sterydami i tylko czeka na słowo start. Konkurujmy, ale uczciwie – apelował.
Jednocześnie podkreślał, że sektor wołowiny to realiści, dlatego producenci przygotowują się do tej konkurencji budując brand „Polska Wołowina”. Potwierdził to Jerzy Wierzbicki:
– Jesteśmy po czterech spotkaniach w zeszłym roku, od stycznia spotykaliśmy się z siedmioma kluczowymi zakładami mięsnymi, które ubijają ponad 50% polskiej wołowiny. One muszą być motorem napędowym tego projektu, muszą tę markę „Polska Wołowina” postawić sobie za cel. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu w czasie Forum sektora wołowiny będziemy dopinać sprawy formalne z Komitetem Sterującym tego projektu.
Koordynacja działań w Parlamencie Europejskim
Krzysztof Hetman podkreślał, że spór o Mercosur ujawnił głębokie różnice w podejściu do rolnictwa na poziomie Komisji Europejskiej i Parlamentu. Jak stwierdził, podczas gdy on i poseł Joński pracowali nad zbudowaniem większości dla poparcia wniosku o skierowanie umowy z Mercosur do TSUE, oponenci polityczni „biegali i robili rolki na tik-toki”.
– W polityce liczy się skuteczność. Nie rozdzieranie szat, nie bieganie i robienie rolek na TikToki i tam wyrażanie swojego oburzenia, tylko konkretne działania i skuteczność, której dowiedliśmy. Nasz wniosek uzyskał ponad 300 głosów, wniosek złożony przez PiS i Konfederację tylko ponad 200. Dlatego, że do ostatniej chwili przed głosowaniem odbyliśmy kilkaset rozmów z naszymi koleżankami i kolegami w Parlamencie Europejskim, żeby przekonać ich do poparcia wniosku – mówił Hetman.
Dariusz Joński podkreślał, jak bardzo trudno było uzyskać to poparcie:
– W Parlamencie jest ponad 700 posłów, a jednak trzeba szukać porozumienia. Mówię o tym dlatego, że nie mogę już tego słuchać, jak politycy PiSu próbują po prostu na tym robić politykę, oszukując rolników, że walczą o nich. Oni udają, że walczą. Bo wtedy, kiedy trzeba głosować wspólnie, to ich nie ma. Albo po prostu nie mają na to czasu.
Komisji Europejskiej zabrakło zdrowego rozsądku
Poseł PSL powiedział też, dlaczego skierowanie umowy do TSUE było konieczne:
– Chciałbym zwrócić uwagę, że uważam, że nie umowa MERKOSUR dzieli Europę, ale postępowanie Komisji Europejskiej w tej umowie. My nie jesteśmy podzieleni. Wszyscy są za tym, żeby Unia Europejska współpracowała z cywilizowanymi demokracjami, także tymi, bo jest nam najbliżej do tych demokracji w Ameryce Południowej. Rozumiemy dzisiejszą geopolitykę i to, że musimy się otwierać na wolny handel z różnymi państwami i regionami na świecie, ale w tym wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek, którego deficyt w Komisji Europejskiej obserwujemy od wielu lat.
Umowa z Mercosur i polskie rolnictwo w UE
O handlowym i proceduralnym wymiarze umowy mówił Dariusz Joński z Koalicji Obywatelskiej:
– Trzeba jasno powiedzieć, że ta umowa nie wchodzi w życie automatycznie. Komisja Europejska może próbować zastosować ją tymczasowo, ale wymaga to zgody Rady Unii Europejskiej i ratyfikacji po stronie państw Mercosur. To nie jest automatyzm i każda z tych decyzji ma bezpośrednie konsekwencje rynkowe, także dla rolnictwa. Ale nie poddajemy się.
Poseł Joński zwracał jednak uwagę na to, że nie można po prostu odrzucić możliwości handlowych UE, bo polskie rolnictwo odniosło wyraźne korzyści z przystąpienia do Unii Europejskiej.
– Gdy wchodziliśmy do Unii Europejskiej 22 lata temu, też wiele osób mówiło, że polskie rolnictwo może na tym stracić. Dzisiaj po tych 22 latach wiemy, że eksport polskich produktów między innymi do Europy się zwiększył dziesięciokrotnie – nie dwukrotnie, dziesięciokrotnie. To jest na poziomie ponad 55 miliardów euro. Więc Polska może na tym skorzystać przy odpowiednich zabezpieczeniach, ale o tych zabezpieczeniach nie można tylko mówić na konferencjach, tylko po prostu trzeba przekonywać wszystkich w Europie.
Stanowisko rządu i instrumenty osłonowe
O instrumentach osłonowych dla rolnictwa mówił również minister rolnictwa Stefan Krajewski, który przypomniał, że Polska jest przeciwna umowie z Mercosur w obecnym kształcie:
– Polska od początku sprzeciwia się tej umowie w obecnym kształcie. Polski rząd nie podpisał tej umowy i nie podpisze, bo to jest umowa pomiędzy Unią Europejską a krajami Mercosur. Ale dzisiaj warto skupić się na tym, żeby w jakiś sposób chronić rolnictwo. Pół roku temu nikt jeszcze nie mówił o klauzulach ochronnych, o tym, żeby rekompensować straty europejskich rolników czy przetwórców. Twarde stanowisko Polski i Francji doprowadziło do tego, że dzisiaj mamy te kwestie, które zostały wprowadzone przez Parlament Europejski, te kwestie, na które zgodziła się wstępnie już Komisja Europejska, czyli klauzule ochronne, hamulec bezpieczeństwa, analiza rynków.
Minister Krajewski pozwolił sobie też na gorzką uwagę skierowaną do jego krytyków:
– Budowaliśmy mniejszość blokującą i gdyby Włosi się nam nie wyłamali, to pewnie udałoby się ostatecznie zablokować tę umowę. Chcę też obalić mit, jakoby minister Stefan Merkosur Krajewski von TSUE nie przeczytał całej umowy. Tak, w całości nie, bo skupiłem się na tej części dotyczącej rolnictwa i uważam, że każdy resort skupia się na swojej części i podejmuje decyzje, które mają zagwarantować bezpieczeństwo tych kwestii dotyczących i dla mnie rolnictwo, przetwórstwo, polska żywność jest niezwykle ważna i stawiamy na rozwój tego. I też nie możemy zamknąć tej dyskusji w temacie wyzwań polskiego, europejskiego rolnictwa tylko w obszarze umów handlowych, bo one są ważne, ale jest wiele do zrobienia i to robimy, żeby dać szansę rozwoju polskim, europejskim rolnikom i przetwórcom – powiedział minister rolnictwa.
Konkurencyjność, emisje i nowe wymogi rynku
Jerzy Wierzbicki wskazywał, że presja importowa z Mercosur zbiega się w czasie z fundamentalnymi zmianami regulacyjnymi na rynku unijnym.
– Nie wszyscy w rolnictwie zauważyli, że Ministerstwo Finansów implementowało w Polsce dyrektywę CSRD, która obejmuje raportowanie ESG. Sieci handlowe będą zobligowane do wykazania redukcji śladu węglowego. W łańcuchu dostaw żywności 80 procent śladu węglowego w produkcji zwierzęcej pochodzi z gospodarstwa rolnego. Ślad węglowy nie ma narodowości, ale wołowina, która będzie pochodziła z krowy z Mercosur, ma dwu-, trzykrotnie wyższy ślad węglowy niż wołowina z krowy z Polski. Jeżeli będziemy w stanie pokazywać nasz ślad węglowy i jakość kulinarną – a do tego dążymy – to będzie nasz atut. Dlatego decyzja pana ministra Krajewskiego o wprowadzeniu ekoschematu obniżającego emisyjność jest dla nas kluczowa. Bardzo za to dziękujemy.
Bitwa o wołowinę trwa
Europosłowie uczestniczący w debacie PAP opowiadali o tym, jak w dniach, gdy przed gmachem Parlamentu Europejskiego trwały protesty rolników, chodzili po parlamentarnych korytarzach, przekonując kolejnych posłów do poparcia wniosku o skierowanie umowy do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Poseł Krzysztof Hetman mówił wprost:
– Zarzuca się mi, że w czasie protestu nie byłem z rolnikami. Nie byłem, bo tam nie było ani jednego głosu, który mógłby zostać oddany następnego dnia na sali. Nie było nikogo, kto miałby możliwość włożenia karty do głosowania i naciśnięcia zielonego przycisku.
Jak wskazywali uczestnicy debaty, to właśnie te rozmowy – prowadzone z dala od kamer i transparentów – przesądziły o przyjęciu przez Parlament wniosku o skierowanie umowy z Mercosur do TSUE.
Działania te zostały docenione przez przedstawicieli sektora wołowiny, którzy jednocześnie jasno sygnalizowali oczekiwanie dalszych działań po stronie polityków. – Bo jak my już poczuliśmy krew, to już na pewno nie odpuścimy – mówił Jacek Zarzecki. – Zapewniam, że nie odpuścimy walki o interes polskich przedsiębiorców – dodawał Krzysztof Hetman.
Walka o polską wołowinę nie dobiegła końca.



