Siedemdziesiąt lat temu Europa pamiętała jeszcze głód. W odpowiedzi stworzyła Wspólną Politykę Rolną – fundament bezpieczeństwa żywnościowego i jeden z filarów późniejszej Unii Europejskiej. Dziś globalizacja i geopolityka sprowadzają żywność do roli zwykłego towaru, a gwarancją braku głodu ma być import zza oceanu.

Hodowca bydła i lekarz weterynarii w oborze podczas kontroli stada

Bezpieczeństwo żywnościowe UE: produkcja, nie handel

Wspólna Polityka Rolna była bezpośrednią odpowiedzią na powojenne doświadczenie braku żywności. Zaplanowana w Traktatach Rzymskich z 1957 r. i wdrażana od 1962 r. przez Europejską Wspólnotę Gospodarczą, opierała się na prostym założeniu: Europa musi być w stanie wyżywić się sama. Gospodarstwa rolne uznano za strategicznie ważne, a na wzrost produkcji żywności przeznaczono niemal dwie trzecie wspólnego budżetu.

Skuteczność tego modelu potwierdziły ostatnie lata. Dzięki własnej produkcji rolnej Europa przeszła przez pandemię COVID-19 i kolejne kryzysy klimatyczne bez załamania podaży żywności. Jednocześnie coraz wyraźniej widać, że pierwotna koncepcja jest podważana. Globalny handel potrafi destabilizować produkcję na rynku wewnętrznym, a susze czy powodzie w krajach trzecich skutkują pustymi półkami w europejskich sklepach. To w takich momentach okazuje się, że bezpieczeństwo żywnościowe nie jest efektem globalizacji, lecz posiadania produkcji na miejscu.

Wołowina jako sektor strategiczny

Rolnictwo nie może być traktowane jak każdy inny sektor gospodarki. Gospodarstw nie da się przenieść, a możliwości zmiany profilu produkcji są bardzo ograniczone. Produkcja rolna w znacznie większym stopniu zależy od warunków przyrodniczych i lokalnych niż od mechanizmów rynkowych.

Rolnictwo funkcjonuje jako system naczyń połączonych. Produkcja roślinna zależy od zwierzęcej, zwierzęca od pasz, a całość od kondycji gleb i stabilności gospodarstw. Osłabienie jednego elementu podważa cały system produkcji żywności.

W tym układzie hodowla bydła zajmuje miejsce szczególne. Opiera się na wieloletnim cyklu produkcyjnym, stadach matecznych i trwałym związaniu z lokalnymi warunkami. Gdy produkcja wołowiny zostaje ograniczona lub zlikwidowana, nie da się jej szybko odbudować – nawet przy sprzyjających cenach czy wsparciu publicznym.

Dlatego sektor wołowiny ma znaczenie strategiczne. Stabilizuje cały system rolny, zapewnia ciągłość produkcji pasz, zagospodarowanie użytków zielonych oraz obieg materii organicznej, bez którego trudno utrzymać żyzność gleb. Uderzenie w wołowinę wywołuje skutki sięgające daleko poza jeden segment rynku.

Mercosur uderza w bezpieczeństwo żywnościowe

Takim uderzeniem jest import wołowiny z krajów trzecich, w których produkcja jest po prostu tańsza, ponieważ nie ponosi się tam kosztów, jakie ponoszą producenci w Unii Europejskiej. Są to koszty związane z bezpieczeństwem żywności, dobrostanem zwierząt i kontrolą całego procesu produkcji. To właśnie one sprawiają, że wołowina produkowana w Europie jest bezpieczna dla zdrowia.

Brak tych wymogów pozwala producentom z krajów Mercosur zwiększać skalę produkcji do poziomu, który w Europie nie jest możliwy. Taka wołowina trafia na rynek unijny po niższych cenach, a jednocześnie obejmuje najbardziej wartościowe elementy tuszy. W efekcie import wypycha polskich producentów z rynku, prowadząc do ograniczania hodowli i zagrażając rodzimej produkcji wołowiny.

Mówi o tym wprost Jacek Zarzecki, wiceprzewodniczący Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny:

– Umowa z Mercosur podważa bezpieczeństwo żywnościowe UE, bo import taniej żywności wytwarzanej bez unijnych standardów uderzy w konkurencyjność europejskich producentów, zwłaszcza w sektorze wołowiny i drobiu. W dłuższej perspektywie oznacza to likwidację hodowli i uzależnienie rynku od importu. A bez własnej żywności nie będziemy mieli bezpieczeństwa żywnościowego.

Konkurencja, której europejscy rolnicy nie mogą wygrać

W efekcie umowa z Mercosur nie tworzy nowej przestrzeni rynkowej, lecz przerzuca koszty na europejskich producentów. To oni muszą spełniać wymogi, ponosić wydatki i dostosowywać się do standardów, podczas gdy import korzysta z otwartego rynku bez podobnych zobowiązań. Dla rolników oznacza to prosty wybór: albo ograniczyć produkcję, albo z niej zrezygnować.

Ten mechanizm w obrazowy sposób opisuje Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego:

– Konkurujemy na rynku europejskim z wołowiną brazylijską i ta konkurencja będzie coraz trudniejsza. Generalnie rolnictwo, a szczególnie sektory wrażliwe, czują się w tej dyskusji tak, jakby zapraszano je na kolację, na której nie mogą konsumować, ale muszą zapłacić rachunek.

To porównanie dobrze oddaje istotę problemu: europejscy rolnicy płacą cenę decyzji handlowych, które w dłuższej perspektywie podkopują własną produkcję żywności.

Wniosek: bezpieczeństwo żywnościowe to wybór

Umowa z Mercosur pokazuje, że Unia Europejska odchodzi od oparcia bezpieczeństwa żywnościowego na własnej produkcji. W zamian za eksport samochodów, chemii i ograniczonej liczby tradycyjnych produktów rolnych z Europy Zachodniej, unijni decydenci zgodzili się na szeroki import żywności z krajów trzecich. Komisarze odpowiedzialni za rolnictwo i handel – Christophe Hansen i Maroš Šefčovič – wielokrotnie zapewniali, że ten import ma zagwarantować Europie bezpieczeństwo żywnościowe.

To zmiana systemowa, która zapowiada problemy europejskich gospodarstw rolnych. To one dziś zapewniają mieszkańcom UE żywność bezpieczną i dostępną cenowo. Nie funkcjonują wyłącznie według logiki maksymalizacji zysku – są zakorzenione w konkretnych społecznościach, wsiach i regionach, a ich stabilność przekłada się bezpośrednio na stabilność dostaw żywności.

W przypadku wołowiny skutki tej decyzji są szczególnie poważne. Import taniej wołowiny, produkowanej bez unijnych standardów, wypycha europejskich hodowców z rynku. Likwidacja stad oznacza trwałą utratę zdolności produkcyjnej, której nie da się szybko odbudować.

Europa, która rezygnuje z własnej produkcji wołowiny, traci nie tylko bezpieczeństwo żywnościowe, ale także realną kontrolę nad tym, co i na jakich warunkach trafia na talerze jej obywateli. Bez własnej produkcji nie ma ani bezpieczeństwa żywności, ani bezpieczeństwa żywnościowego.

Privacy Preference Center