Umowę Unii Europejskiej z Mercosur media nazwały umową „krowy za samochody”. To określenie trafnie wskazuje, co jest przedmiotem handlu po obu stronach. UE to przemysł - samochody i chemia. Mercosur to rolnictwo i hodowla bydła, z wołowiną jako najdroższym towarem wymiany. Dlatego ta umowa nie może realizować się bez bezpośrednich i negatywnych konsekwencji dla rolnictwa UE.

Duże stado bydła na ogrodzonym wybiegu w systemie feedlot, widok z góry

Umowy handlowe UE i problem nierównych standardów produkcji

Unia Europejska zawarła już ponad 40 umów handlowym z ponad 70 krajami i regionami. Korzystają na tym także europejscy rolnicy, eksportując swoją produkcję. Eksport polskiej żywności to 13-15% polskiego PKB.

Na wspólnym rynku Unii Europejskiej każde gospodarstwo rolne może wprowadzać żywność do obrotu handlowego wyłącznie wtedy, gdy spełnia te same wymagania dotyczące ochrony środowiska i klimatu, gleby i bioróżnorodności, dobrostanu zwierząt oraz bezpieczeństwa żywności dla konsumentów. Efektem jest żywność wysokiej jakości, ale koszty jej produkcji też są wysokie.

W krajach Mercosur takie standardy nie obowiązują. Stosuje się tam pestycydy i herbicydy od lat zakazane w UE jako niebezpieczne dla zdrowia. Stosuje się antybiotyki w sposób niekontrolowany przez lekarzy weterynarii – rzecz niemożliwa w Europie, gdzie ich stosowanie jest ściśle ograniczone i kontrolowane z powodu ryzyka antybiotykooporności u ludzi. Dzięki temu produkcja żywności i sama żywność w Mercosur jest tańsza niż w Unii Europejskiej. I jako tańsza będzie eksportowana do UE.

Niższa cena: realne zagrożenie dla rolników, iluzja dla konsumentów

Europejskie gospodarstwa rodzinne o średniej powierzchni kilkunastu hektarów, obciążone Zielonym Ładem, ETS, EUDR, GAEC i tym podobnymi regulacjami, nie są w stanie wytworzyć żywności taniej, niż do tej pory. W sytuacji, gdy balansują na granicy opłacalności produkcji, napływ tańszego towaru na nasycony wszelkimi dobrami wspólny rynek Unii Europejskiej może zmusić ich do rezygnacji z produkcji.

Konsumenci uważają import za szansę na obniżenie wydatków na żywność. Podnoszony jest również argument, że dzięki temu tańsza będzie argentyńska wołowina.

Rzeczywiście, wołowina, drób i cukier z Mercosur będą tańsze – ale na rynku hurtowym, czyli na etapie globalnego handlu żywnością. W handlu detalicznym ceny żywności nie zależą od producentów rolnych, nawet jeśli są z Ameryki. Niezależnie od ceny pierwotnej i kraju pochodzenia żywności sieci dążą do maksymalizacji zysku, na co konsument ma bardzo ograniczony wpływ. Natomiast jeśli rolnicy europejscy wygaszą produkcję rolną, konsumenci europejscy zostaną uzależnieni od żywności z importu. Wówczas producenci z Mercosur nie będą mieli żadnego powodu, by nie podnosić cen za swoją żywność – bez obowiązku dbałości o jej jakość i bezpieczeństwo.

Wołowina jako przykład mechanizmu działania umowy

Wołowina najlepiej pokazuje, jak w praktyce zadziała umowa UE–Mercosur, bo skala i sposób jej produkcji w Brazylii nie mają odpowiednika w Europie. Brazylia jest dziś największym producentem wołowiny na świecie. Osiąga to dzięki masowej produkcji, intensywnemu tuczeniu w feedlotach oraz skracaniu cyklu hodowlanego – bydło kierowane jest do uboju już po około dwóch latach.

Ten model pozwala szybko wytwarzać duże ilości mięsa i obniżać koszty produkcji. Jednocześnie dochodzenie przeprowadzone w Brazylii przez organizacje rolnicze z UE wykazało brak skutecznej kontroli stosowania antybiotyków, możliwość swobodnego zakupu silnych leków weterynaryjnych bez recepty oraz brak krajowego systemu identyfikowalności bydła obejmującego cały łańcuch produkcji. Oznacza to, że wołowina przeznaczona na eksport do UE pochodzi z systemu, którego nie da się wiarygodnie zweryfikować ani prześledzić od gospodarstwa do rzeźni.

Jednocześnie import do UE nie obejmie całej wołowiny w równym stopniu. Do Europy ma trafić ok. 99 tys. ton mięsa, niemal wyłącznie w postaci najcenniejszych wyrębów – polędwic, antrykotów i rostbefów. Całkowita produkcja tych elementów w UE wynosi ok. 700 tys. ton rocznie. Choć więc import liczony wagowo stanowi około 1,5% całej produkcji wołowiny, w segmencie najbardziej dochodowych elementów sięga około 15%. Uderzenie dotyczy nie masowego mięsa, lecz tej części rynku, która decyduje o opłacalności produkcji w UE, w tym w Polsce, gdzie większość wołowiny trafia na eksport. W tym sensie wołowina jest papierkiem lakmusowym umowy Mercosur – pokazuje, jak różnice w realnym modelu produkcji, brak kontroli i sposób liczenia „skali importu” przekładają się na konkretne skutki dla europejskiego rolnictwa.

Skutki Mercosur dla rolnictwa UE jako systemu

Z punktu widzenia rolnictwa umowa z Mercosur oznacza trwałą zmianę warunków gry. Nie chodzi o jednorazowy napływ tańszego towaru, lecz o przesunięcie ciężaru produkcji żywności poza Unię Europejską. W pierwszej kolejności uderzy to w sektory najbardziej wrażliwe, takie jak wołowina, gdzie import nie dotyczy masy, lecz elementów decydujących o opłacalności całej produkcji. Dla rolników oznacza to utratę rynków zbytu i stopniowe wygaszanie produkcji. Dla konsumentów – rosnącą zależność od importu i mniejszą kontrolę nad tym, skąd pochodzi żywność i w jakich warunkach została wyprodukowana.

Mercosur nie jest więc neutralną umową handlową. Z perspektywy europejskiego rolnictwa to decyzja, która rozstrzyga, czy produkcja żywności pozostanie jednym z filarów Unii Europejskiej, czy stanie się kosztem, który Europa zdecyduje się ponosić poza własnymi granicami.

#FunduszePromocji

Privacy Preference Center